poniedziałek, 28 grudnia 2015

Dziękuję

Koniec roku to czas, w którym większość ludzi robi podsumowanie mijających miesięcy i snuje plany na kolejnych 12.
Moim postanowieniem było zadbać o siebie. Czy mi się to udało? Chyba tak.
Może ten rok nie był idealny, było w nim sporo trudnych momentów, ciężkich chwil, stresu, wyzwań, zmian. Mimo wszystko jestem zadowolona i jestem wdzięczna. Dlatego w tym poście chciałabym podziękować za rok 2015 i pokazać Wam parę zdjęć, które z tym rokiem będą mi się kojarzyć.


Dziękuję, że mogłam spędzić Wigilię w takim samym gronie jak rok temu.

Dziękuję, że mam rodziców, którzy mnie kochają i wspierają przez cały czas.

Dziękuję za swoje rodzeństwo i każdą chwilę z nimi. Ich radość to moje szczęście.

Dziękuję za kolejny rok spędzony z Pawłem - za wszystkie dobre chwile, ale też za każdą kłótnię dzięki którym mogliśmy coś poprawić.

Dziękuję za swoje babcie, ich pyszne jedzenie i ciepłe przyjęcie w każdym momencie.

Dziękuję za swoich przyjaciół, na których mogę polegać zawsze i wszędzie.

Dziękuję, że przez cały rok miałam co ubrać, miałam co wsadzić do garnka i nie musiałam marznąć.

Dziękuję za kolejny rok studiów. Za swoją obronę licencjatu, ciekawe zajęcia na psychologii.

Dziękuję za operację kolana, która umożliwiła mi trochę normalniejsze życie. Pomimo wielkiego bólu, leżenia w łóżku, rehabilitacji i tygodni spędzonych o kulach -  warto było.

Dziękuję za stertę kilkudziesięciu książek, które mogłam przeczytać.

Dziękuję za remont, który mogliśmy przeprowadzić.

Dziękuję za udaną przeprowadzkę i rozpoczęcie zupełnie nowego etapu w moim życiu.

Dziękuję za praktyki i wolontariat w hospicjum, które nauczyły mnie jak wiele można dać i jak wiele można otrzymać, choć się tego nie spodziewa.

Dziękuję za każdą chwilę, w której udało mi się zmobilizować do ćwiczeń.

Dziękuję za wszystkie pyszne posiłki - te zdrowe i te mniej oraz za każdą potrawę, którą przygotowałam.

Dziękuję za zrzucenie paru kilogramów.

Dziękuję za każdy prezent który otrzymałam i każdą rzecz, którą mogłam sobie kupić. 

Dziękuję za Konkurs Chopinowski. 

Dziękuję za wszystkie wolne dni, tydzień spędzony nad morzem, błogie lenistwo i długie poranki. 

Dziękuję za znalezienie pracy, która jest dla mnie idealna na ten moment życia.

Dziękuję za to, że żyję w zgodzie ze sobą. 

Dziękuję za to, że widzę co ma wartość w życiu - nie nowe sukienki, sterta nowych kosmetyków, drogie wczasy, milion znajomych, ale coś o wiele ważniejszego.

Dziękuję za każdą trudną chwilę, za każdą łzę, bo każda z nich nauczyła mnie pokory, ale też radzenia sobie z nimi. 

Dziękuję za przepiękne lato z wieloma upalnymi dniami.

Dziękuję za to, że nie dotknęła mnie żadna klęska ani wojna.

Dziękuję za wszystkich ludzi, których poznałam.

Dziękuję, że mam psa z którym mogę pójść na spacer i kota, który prawie zawsze jest chętny do zabawy.

Dziękuję za swoją motywację do zmian. 

Dziękuję za rok wyzwań. 

Dziękuję za rozpoczęcie studiów podyplomowych, które pomogą mi w późniejszym życiu.

Dziękuję za pomoc - tych bliskich i tych nieznajomych osób. 

Dziękuję za rozwój swojej kreatywności, za Olimpiadę Kreatywności i przygotowania do niej, działalność w kole naukowym i zabawę w domu. 

Dziękuję za to, że udało mi się zmienić choć trochę siebie. 

Dziękuję za pozbycie się lub zniwelowanie toksycznych relacji.

Dziękuję za mnóstwo zadań i rzeczy do zrobienia, które nauczyły mnie jeszcze lepszej organizacji czasu. 

Dziękuję za każdy obejrzany film - ten w kinie i zaciszu domowym, ten coś wnoszący i ten całkowicie odmóżdżający.

Dziękuję za możliwość prowadzenia tego bloga, fanpege'a i instagrama, za każdy komentarz, ciepłe słowo, ale też za krytykę. 

Dziękuję, że nauczyłam się być wdzięczna. 

Dziękuję, że jestem. 

Dziękuję, że jestem tu gdzie jestem, jaka jestem i z kim jestem.

Roku 2015, dziękuję za to wszystko i za wiele, wiele więcej. 




























p.s. przepraszam za dłuuugą przerwę na blogu. W brudnopisie 7 niedokończonych postów, ale dopadł mnie brak weny. Nie chciałam, robić nic wbrew sobie. Zobaczymy co przyniesie nam nowy rok, może właśnie dużo natchnienia do pisania? :))


wtorek, 3 listopada 2015

Listopadowa tabelka

Jak ten czas leci!
Nawet nie zauważyłam kiedy i październik jest już za nami.
Minął szybko i całkiem przyjemnie. Moja tabelka była nawet zielona, ale niestety pojawiło się też sporo czerwieni - głównie w dwóch kategoriach: woda i treningi.
Właśnie o to będę walczyć w najbliższym miesiącu - więcej wody i więcej ruchu.

Kolory tabeli także sprzyjają chęci zazielenienia krateczek.
Mam nadzieję, że moja tabelka może służyć także części z Was - korzystajcie śmiało, zawsze możecie zmienić jakąś kategorię na jakąś bardziej dla Was przydatną/potrzebną.

Co do mojego postanowienia picia większej ilości wody - szykuję w związku z tym mini wyzwanie, które pojawi się tutaj już niebawem.

Zadowalającego miesiąca życzę :)


czwartek, 15 października 2015

Europejski Dzień Walki z Rakiem Piersi

Nie będę się dziś rozpisywać.
Nie ma sensu.
Mam nadzieję, że każda kobieta po prostu weźmie życie w swoje ręce i nie muszę nikogo specjalnie namawiać.

15 października - Europejski Dzień Walki z Rakiem Piersi.
Pażdziernik - miesiąc walki z rakiem piersi.

Statystyki są przerażające - co 16 kobieta w Polsce zachoruje na raka piersi.
Możemy jednak temu zapobiec. Możemy też wykryć nowotwór wystarczająco szybko. Możemy uratować nie tylko pierś, ale także swoje życie.

Każda z nas powinna się samobadań. Nie ważne ile masz lat - 20, 25, 35, 55 - nieistotne.
7 min raz w miesiącu - czy to dużo? Niewiele, a może zrobić tak wiele.

Profilaktyka + Kontrola! 

Ja jestem już dziś po USG piersi. Chwilka, godzina poświęcona na pójście do lekarza, badanie, powrót do domu. Dzięki tej godzinie mogę spać spokojnie.
Walczcie o badania u ginekologa - macie do tego prawo.

A ja mam dla Was wyzwanie, mam nadzieję że dołączy do niego każda kobieta.  Namówcie do niego także swoją mamę, babcię, siostrę, ciocię, koleżankę, współlokatorkę, sąsiadkę, przyjaciółkę - każdą kobietę.

1. Samobadanie piersi - od tego cyklu, co miesiąc.
2. USG piersi
3. Odsyłam Was do mojego posta sprzed 2 lat, gdzie piszę trochę więcej o samym nowotworze  - KLIK
4. Zajrzyjcie także na stronę Ministerstwa Zdrowia - warto. KLIK

Dbajmy o siebie.



środa, 14 października 2015

Psycho Maja #1 - Style radzenia sobie ze stresem

Jak wiecie (lub też nie) studiuję psychologię. Jest to duża cześć mojego życia. 
Studia psychologiczne były dla mnie dobrym wyborem, czuję że "to jest to". Wg mnie częścią wiedzy warto podzielić się z innymi. Może kogoś interesuje psychologia? Może myśli o tych studiach? Może po prostu lubi się rozwijać? A może ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś, aby później wykorzystać to w swoim życiu. 
Dajcie znać - czy podoba Wam się pomysł takiej oto serii postów. No i przechodzę do pisania... ;)

..................................................................

Nie da się uniknąć stresu. Stresuję się Ja, stresujesz się Ty, Twoja przyjaciółka, Twój Tata, Sąsiadka z naprzeciwka i każdy Człowiek, którego spotkasz na ulicy. Jeśli ktoś mówi, że nie wie czym jest stres - przykro mi, ale kłamie.

Jest to zjawisko tak powszechne i tak częste, że postanowiłam o tym napisać. Może komuś pomogę i następnym razem w chwili stresu przypomni sobie tego posta?
Przy okazji jest to temat trochę dotyczący mojej pracy magisterskiej, dlatego w tym momencie jest mi całkiem bliski.


Styl radzenia sobie ze stresem jest to nasza preferencja jak jesteśmy w stanie uporać się z sytuacją dla nas trudną. Zazwyczaj każda z osób ma swój względnie trwały styl, który zależny jest od naszych dyspozycji - naszego temperamentu, tego jak zostaliśmy wychowani, czy jesteśmy ludźmi otwartymi czy też wolimy raczej spędzać czas sami itd. Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to konkretne podejmowane przez nas działanie (wtedy byłyby to strategie), ale typ i charakter działań jakie podejmujemy.

Wyróżniamy 3 style:

1. Styl zorientowany na zadaniu, to chyba najlepszy styl jaki możemy mieć. Osoba, którą charakteryzuje chce zrozumieć sytuację w której się znalazła i podjąć takie działania, aby ją zmienić i przestać się stresować. Np. czuję stres przed egzaminem, zastanawiam się czemu się tak dzieje. Odkrywam, że po prostu umiem za mało. Co robię? Uczę się, aby czuć się pewnie ze swoją wiedzą, dzięki czemu stresuję się mniej.

2. Styl zorientowany na emocjach polega na tym, że osoba podczas sytuacji stresującej skupia się na swoich odczuciach. Nie myśli jak rozwiązać problem, ale co czuje i jak poradzić sobie nie z sytuacją, ale z emocjami. Przykład z egzaminem - czuje zdenerwowanie i nie siadam do nauki, ale wyżalam się koleżance, mówię jak beznadziejnie się czuję, jak dużo mam nauki, jaki świat jest zły i że mam tego dość albo uciekam w świat wyobraźni. Żeby się zrelaksować wyobrażam sobie siebie na plaży z drinkiem z palemką, to przecież zdecydowanie bardziej przyjemne niż sytuacja, w której się znalazłam Styl ten może być dobry, jeśli trudno rozwiązać nam jakiś problem. Jeśli nie ma działania, które możemy podjąć aby zmienić sytuację. Zazwyczaj jednak taki styl tylko utrudnia przeżywanie stresu, albo odracza je w czasie. Bo przecież i tak znów będę się stresowała egzaminem, bo dalej się nie nauczyłam

3.Styl skoncentrowany na unikaniu, jak sama nazwa wskazuje polega na unikaniu sytuacji, która jest dla nas trudna.Jest to niestety najgorszy styl ze wszystkich trzech. Osoby takie wystrzegają się stresu, nie chcą przed sobą przyznać, że coś może być dla nich problemem. Sytuacja ich nie dotyczy, pogadają o niej później, tak samo z jakimkolwiek działaniem. Zamiast nauki do egzaminu poszłabym wtedy pobiegać, następnie ugotowała obiad, upiekła ciasto. Dlaczego jest to zły pomysł? W ten sposób nie poradzę sobie ani z sytuacją, bo przecież dalej nie będę umiała, ani nie poradzę sobie z własnymi emocjami.

Już wiesz jaki styl charakteryzuje Ciebie? I co teraz?
Jeśli jesteś zorientowany na działaniu - super! Oby tak dalej. Nie poddawaj się, tylko rozwiązuj swoje problemy, walcz z sytuacjami trudnymi. Jeśli natomiast reprezentujesz dwa kolejne style nie musisz załamywać rąk. Co prawda po przeczytaniu tego posta nadal będziesz głównie postępować zgodnie z ich założeniami, ale będziesz świadoma co robisz. Jeśli zamiast się pouczyć pójdziesz posprzątać to może przypomnisz sobie co napisałam. Wtedy łatwiej będzie Ci zmobilizować się do działania, bo będziesz wiedzieć gdzie tkwi problem.

Nie da się uniknąć stresu. Warto jednak wiedzieć jak sobie z nim radzić. Konkretne sposoby opiszę niebawem! ;)



wtorek, 6 października 2015

Liebster Award + prośba o pomoc

Po raz kolejny zostałam nominowana do Liebster Award. Tym razem przez Adę
Za nominację bardzo dziękuję i zaraz zabieram się za odpowiedź. 

Na początek jednak wielka prośba! W tym roku piszę swoją pracę magisterską. Potrzebuję wielu osób, które wypełniłyby kwestionariusz. Jeśli jesteś w wieku 18-26 lat - proszę Cię o poświęcenie mi kilku minut. Jeśli nie, ale znasz osoby w tym wieku - prześlij im kwestionariusze. 
To dla mnie naprawdę dużo znaczy i będę wdzięczna za każdą odpowiedź. 


Jeśli już mi pomożecie to z czystym sumieniem możecie się wziąć za czytanie reszty posta :)

Dla przypomnienia:
nominacja jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania "za dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozprzestrzeniania. Należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby która cię nominowała i następnie nominować kolejne 11 osób ( należy je poinformować) które odpowiadają na pytania zadane przez ciebie. Nie wolno nominować bloga który Cię nominował. Ja nominuję mniejszą ilość osób, ze względu na to, że dużo blogerów już nominację otrzymało :)

No to do dzieła!

1. Czy dla Ciebie jest równowaga w życiu?
Równowaga jest dla mnie stanem, w którym nie zamartwiam się, nie szaleję, nie płaczę i nie krzyczę. To stan w którym wiem co jest dla mnie ważne, o co trzeba zadbać. To także stan, w którym pozwalam sobie na odstępstwa. Wszystko jest dla ludzi, wszystkiego można spróbować, wszystko można zjeść. 

2. Czy myślałaś kiedyś o tym aby wyemigrować z naszego kraju? Jeśli tak to dokąd i dlaczego akurat tam?

Myśli i emigracji pojawiają mi się w zimie, gdyż jestem okropnym zmarźluchem. Wtedy najchętniej uciekłabym do Afryki :) Mogłabym też zamieszkać w Chorwacji. Jednak nigdy nie myślałam o wyjeździe na stałe. Chciałabym podróżować, może byłabym skłonna wyjechać gdzieś, żeby zarobić parę groszy więcej, jednak nie są to raczej żadne poważne plany.

3. Ulubione danie ( słone/słodkie/ niekoniecznie fit)?
Trudne pytanie! Jem wszystko. nie straszna mi wątróbka, szpinak, brukselka, awokado itd. Najbardziej chyba lubię zapiekankę ziemniaczaną robioną przez moją Mamę, albo ciasto robione przez Babcię... ;)

4. Dom to dla mnie..?

Miejsce, w którym czuję się spokojnie i bezpiecznie. Miejsce, w którym mogę robić co chcę - skakać i tańczyć. Ale przede wszystkim jest to miejsce, w którym są osoby, które są mi bliskie. Gdybym miała mieszkać sama, to nie byłby mój dom. 

5. Co według Ciebie jest najważniejsze w życiu?

Najważniejsze w życiu jest bycie sobą i nie zatracenie siebie po drodze. Obecnie dużo osób od nas czegoś wymaga, chce żebyśmy zachowywali się w określony sposób. Często wizje różnych ludzi są sprzeczne. I najważniejsze, żeby w każdym momencie wiedzieć, że te cudze pragnienia nie zakłócają naszego "bycia". Że pomimo, że mam określone role społeczne to mogę być po prostu sobą. I zaakceptować to! Ze wszystkimi zaletami, ale też z wadami. Z całą swoją historią, miłymi momentami i chwilami słabości. Wg mnie jeśli mamy niejasny/nieokreślony stosunek do własnej osoby, to bardzo trudno będzie nam zbudować relacje z innymi osobami. 

6. Bez czego nie wychodzisz z domu?

Bez butów! :))
Naprawdę, nie przychodzi mi nic innego do głowy. Zazwyczaj mam ze sobą jeszcze telefon, dokumenty czy pieniądze, ale zdarza mi się tego nie zabrać. A buty? Musza być na swoim miejscu.

7. Wygrywasz niewyobrażalnie dużą kwotę w Lotto.. co będzie pierwszą rzeczą którą zrobisz lub kupisz?

Pierwszy krok - podzielenie wygranej i włożenie części pieniędzy na konto, aby móc żyć z procentów, które powstaną. Drugi krok - kupienie rodzicom jakiegoś domku - w górach lub nad morzem. Do uzgodnienia. Trzeci - dłuuuuga podróż. 

8. Jakim zwierzęciem chciałabyś być?
W zimie jakimś niedźwiedziem, żeby przespać śnieg i zawieruchę. A tak ogólnie, to jako fanka Króla Lwa - lwicą. Niby milutka, ale potrafi zawalczyć o swoje. 

9. Ulubione powiedzonko?

Brak. Myślę i myślę i żadnego powiedzonka nie mam.  :( Lubię za to sporo cytatów, którymi obwieszam moją tablicę korkową.  Jeden z ulubionych to motto bloga, a drugi to "Jedyną pewną metodą unikania porażek jest nie mieć żadnych, nowych pomysłów"

10. Co najbardziej denerwuje Cię w ludziach?

Temat poruszany na blogu - najbardziej w ludziach denerwuje mnie dwulicowość, fałsz, obłuda, zakłamanie. Nie lubię obgadywania za plecami, głupich uśmieszków, wyśmiewania, bezpodstawnej, niekonstruktywnej krytyki -szczególnie nie wprost. Lubię szczerość, a jeśli kogoś na nią nie stać, powinien zachować swoje uwagi dla siebie. 
Nie lubię, gdy ktoś chwali Cię za coś, a następnego dnia obgaduje. Nie lubię takiego podcinania skrzydeł, bo kiedyś za bardzo brałam to do siebie. 
Czas jednak na zmiany i teraz po prostu takich ludzi się pozbywam. 

11. Najszczęśliwszy moment w życiu?

Mam nadzieję, że jeszcze jest przede mną. Trudno wybrać mi jakiś z tych obecnych. W moim życiu sporo było takich momentów - czas z rodziną, narodziny rodzeństwa, podróże, związek z P., chwile z przyjaciółmi, radość z dostania się na wymarzony kierunek studiów, pokonanie własnych słabości... Zbyt trudny wybór, dlatego ciągle czekam na ten moment "wow! To jest najszczęśliwsza chwila". I oby tych momentów ciągle było bardzo dużo. 


Jeśli dotrwaliście - dziękuję! Mam nadzieję, że czegoś ciekawego się dowiedzieliście.

A teraz moje pytania:

1. Ulubione śniadanie to...?
2. Czym jest dla Ciebie samoakceptacja?
3. Zima czy lato?
4.Śmieszna sytuacja z dzieciństwa?
5. Twoje hobby?
6. Co myślisz o dietach bezglutenowych, bezbiałkowych.beztłuszczowych itd?
7. Znienawidzona czynność to... ?
8. Książki, które gorąco polecasz to...?
9. Czym jest dla Ciebie zdrowie?
10. Na co wydałabyś ostatnie 5 zł z portfela?
11. Twój krótki przepis na pokochanie siebie to...?

Do zabawy nominuję na chwilę obecną:

Martę
My healthy style
Positive Fit Life
Just be fit
Marcin Biega

Czekam na Wasze odpowiedzi :)


piątek, 2 października 2015

Co warto jeść jesienią?

Gdy skończy się lato dużo osób narzeka "i co teraz będę jadł/jadła". Fakt - też ubolewam nad brakiem truskawek, malin, porzeczki, agrestu na krzaczkach pod domem. Jednak nie można załamywać rąk - jesienią cały czas możemy dostać świeże, sezonowe produkty. Warto jednak wiedzieć co wrzucać do koszyków z zakupami gdy na dworze słońce jest już co raz niżej.

Oto przegląd (niektórych tylko) produktów jesiennych:

Dynia
To jesienne "must have"! Szczyt sezonu wypada w październiku, dobre dynie możemy jednak dostać już we wrześniu, a także w listopadzie. Jest ona pełna wielu wartościowych składników - potasu, kwasu foliowego, błonnika, witaminy A,C,  żelaza, karotenu. Nie jest ona kaloryczna i można zrobić z niej w kuchni cuda - dynia pieczona, smażona, zupa krem na 10 sposobów, puree z dyni, placuszki dyniowe, ciasto z dynią, uprażone pestki i wiele, wiele innych. 

Jabłka
Kto nie lubi zjeść pysznej szarlotki w długi, jesienny wieczór? Jesienią jabłka są najpyszniejsze, w sklepach i na straganach znajdziemy wiele ich rodzai - słodkie, kwaśne, twarde, miękkie - dla każdego coś dobrego. Co ma jabłko? Mnóstwo dobrego błonnika, witaminę C zabijającą wolne rodniki, pektyny, które oczyszczają organizm i wspomagają pracę jelit, potas wspomagający pracę serca. Pamiętajcie tylko, żeby jeść jabłko ze skórką, bo tam znajdziemy najwięcej odżywczych substancji. Jabłuszko możemy zjeść na surowo, upiec jabłecznik, upiec z orzechami, zrobić pyszny mus... Jedzmy jabłka, bo One apple a day keeps a doctor away! :)


Śliwki 
Regulują trawienie, zapobiegają zaparciom,  źródło witaminy B (wpływającej na nasze samopoczucie), obniżają cholesterol i mają świetne działanie antymiażdżycowe. Gdy je wysuszymy dostaniemy co prawda trochę więcej cukru, ale w zamian za to więcej błonnika i cennej witaminy A. Warto się z nimi zaprzyjaźnić i  przygotować kompot z śliwek, ciasto, dodać je do owsianki czy do potraw mięsnych (idealne do schabu).

Patisony
Jest to co prawda odmiana dyni, jednak tak różna, że w tym zestawieniu musiały zająć osobne miejsce. Najczęściej spotykane zakonserwowane, można je jednak dodać do sałatki, do mięsnego gulaszu, a także jeść samodzielnie w wersji smażonej bądź upieczonej - najlepiej z farszem. Dlaczego warto go jeść? Lekkostrawny, dietetyczny, pełny witaminy C, magnezu, żelaza i beta-karotenu, który między innymi pomaga utrzymać odpowiedni koloryt naszej cery. 

Orzechy włoskie
Już 3 orzechy dziennie zaspokajają dzienne 
zapotrzebowanie na kwasy Omega -3. Zdrowy, pełnowartościowy tłuszcz tak cenny dla naszego układu krążenia (chroni przed miażdżycą, obniża poziom złego cholesterolu), mnóstwo fosforu, który zbawiennie wpływa na nasz mózg, l-arginina, która ochroni nas przed zawałem serca, substancje antybakteryjne - idealne dla naszej cery. Nie pozostaje nam nic innego tylko chrupać - albo same orzechy, albo dodawać je do innych potraw. Jeden minus - sporo kalorii, nie warto jednak się tym przejmować. 


Grzyby
Bardzo ciekawy składnik diety. Najważniejsze jednak - sprawdzone źródło! Nie chcemy sobie zaszkodzić, tylko pomóc. Jadalne grzyby - czy to marynowane, dodane do mięsa, do zupy, suszone  - w niezbyt dużej ilości mogą naprawdę nam pomóc. Zawierają one dużo białka, dlatego kotlety z boczniaków śmiało mogą zastąpić nam kotleta. Do tego dużo błonnika, niskokaloryczne, witamina K odpowiedzialna za krzepnięcie krwi, fosfor, selen odpowiedzialny za system odpornościowy i wiele, wiele innych. 

Brukselka
To niestety zapomniana i rzadko używana w kuchni odmiana kapusty. Postrach dziecięcy jest jednak bardzo wartościowym produktem, który warto włączyć do swojego jadłospisu. Po raz kolejny - sporo błonnika, zbawiennie wpływającego na nasz układ trawienny, kwasy omega-3 likwidujące stany zapalne w organizmie, 150 g tego warzywa to 100% zapotrzebowania dziennego na witaminę C, do tego silne przeciwutleniacze pomagające zachować młody wygląd, źródło miedzi, żelaza, selenu, fosforu i potasu. Warto uważać, żeby nie rozgotować brukselki, aby w pełni móc cieszyć się jej smakiem. Można także przygotować z niej zupę, zapiec ją lub usmażyć ją z bułką tartą, 

Jeśli dołożycie do tego kabaczki, bakłażan, marchew, ziemniaki, buraki, seler, por, gruszki, imbir żurawinę, mnóstwo ziół to mamy cały arsenał rzeczy, które warto wykorzystywać w kuchni. 
Korzystajmy z produktów sezonowych, to najlepszy sposób na zdrowie, urodę i pełny zadowolony brzuszek :)

Chętnie przeczytam co obecnie Wy wkładacie do garnków (i w jakiej postaci).
Smacznego!

czwartek, 1 października 2015

Tabelka na październik

Wakacje to czas, gdzie nie jestem tak zorganizowana jak podczas roku akademickiego.
Brak regularności jest z jednej strony bardzo przyjemną sprawą, z drugiej zaś - jeśli nie mam regularnego trybu życia - ciężko u mnie z motywacją i pilnowaniem samej siebie. O wiele łatwiej jeśli mam zaplanowany swój czas.

Październik - powrót na uczelnię.
Październik - powrót do normalności, regularności i dobrej organizacji. 
Oprócz 5 roku psychologii będę robiła podyplomówkę z przygotowania pedagogicznego, zostaję w hospicjum na wolontariacie i chcę pracować. Jak zwykle biorę na siebie dużo, ale inaczej nie byłabym sobą.

Żeby jednak pamiętać o sobie i o swoim zdrowiu w tej całej (zorganizowanej) bieganinie, postanowiłam znów przygotować tabelkę na najbliższy miesiąc. Dzięki niej w łatwy sposób mogę kontrolować swoje postępy lub ich brak. Wiem ile zrobiłam treningów, czy moje posiłki są zdrowe i ile razy pozwoliłam sobie na coś słodkiego. Tabelki mnie motywują.
Jeśli są dobre także dla Was - zapraszam do wspólnego kolorowania.

Dla przypomnienia zasady:
Zamaluj kratkę na zielono jeśli:
  • wypiłaś wystarczającą ilość wody
  • zjadłaś zdrowe posiłki
  • wykonałaś trening
  • znalazłaś chwilę tylko dla siebie
  • powstrzymałaś się od fast-foodów
  • powstrzymałaś się od słodyczy
  • powstrzymałaś się od alkoholu
W przeciwnym razie - zamaluj pole na czerwono.
Nie oczekuję, że moja tabelka będzie cała zieloniutka. Na pewno będą czerwone plamki  - i dobrze. Nie możemy być perfekcyjni, odstępstwa są dobre, wszystko jest dla ludzi. Ważne jednak zachować równowagę. I jeśli w tabelce za dużo będzie czerwieni to znak, że trzeba się trochę bardziej zmotywować dla własnego zdrowia - fizycznego i psychicznego.

Powodzenia! ;)


Dla chętnych tabelka dostępna także w pdf.


niedziela, 27 września 2015

5 celów na najbliższy miesiąc

Nowy rok akademicki, nowe wyzwania, nowe plany... :)
Z własnego doświadczenia wiem jednak, że nie warto porywać się z motyką na słońce. Najbliższy miesiąc ma być dla mnie przyjemnością, a nie katorgą. Ma pomóc mi przybliżyć się do moich celów, ale nie może mnie przytłoczyć. Mam swoje stałe plany pt. zdrowo się odżywiać, pić więcej wody, nie zamartwiać się zbytnio itd. Mam też jednak kilka konkretniejszych, które są bardziej ilościowe niż jakościowe.

Mam 5 celów, które chcę zrealizować do 31.10.

1. Mam zamiar zadbać o siebie i swój relaks. Pomoże mi w tym długa, ciepła, relaksacyjna kąpiel z bąbelkami, solą, świeczkami i co mi tylko przyjdzie do głowy. Niby nic, prawda? A jednak czasem trudno znaleźć mi na to czas, bo zawsze jest coś do zrobienia co zabiera mi czas na długą kąpiel i w końcu i tak, jak co dzień, kończę pod prysznicem. Basta! 4 razy podczas tego miesiąca mam znaleźć czas. I tyle

2. Moje włosy są ostatnio suche, puszą się niesamowicie i straciły trochę blasku. Czas coś z nimi zrobić. Jeszcze zanim nadejdzie zima. Pomoże mi w tym ich olejowanie. Chcę zrobić to minimum 6 razy w ciągu najbliższego miesiąca. O samym olejowaniu planuję osobny post. Najprawdopodobniej będę olejować włosy olejem kokosowym lub rycynowym. Czas pokaże.

3. Niby coś prostego, niby coś oczywistego, a jednak z motywacją ciężko. O czym mowa? O treningu. Chcę poćwiczyć minimum 12 razy po 40 min. Planuję wrócić na basen, chcę też ćwiczyć w domu z obciążeniem. Może udam się na siłownię. Co ważne - nie wliczam do tego innych aktywności takich jak: hula-hop czy twister. 

4. 12 razy w miesiącu chcę też napić się drożdży. To idealny czas na wzmocnienie włosów, paznokci, odporności. O drożdżach także planuję osobny post. Napomnę tylko, że 12 razy to całkowite minimum. Chciałabym pić je codziennie, ale wiem, że może być mi trudno. Dlatego też najbliższy miesiąc jest miesiącem przygotowawczym. W listopadzie chciałabym już pić je codziennie. 

5. Mój ostatni cel dotyczy koktajli, które jakiś czas temu dostałam do testowania. Co prawda piłam je już jakiś czas, ale remont, przeprowadzka i nieregularny tryb życia utrudniały mi przetestowanie tego produktu w taki sposób, jak założyłam na wstępie. Dlatego od jutra koktajl piję codziennie.

Aby łatwiej było mi dotrzymać swoich postanowień przygotowałam tabelkę, która już zawisła na mojej tablicy korkowej. Dzięki niej uda mi się monitorować co muszę robić i o czym nie mogę zapomnieć.

A Wy macie jakieś plany na najbliższy miesiąc? :)




sobota, 26 września 2015

Rok wyzwań - ostatnia lista

Za kilka dni minie 3/4 roku. A przecież dopiero przed chwilką świętowaliśmy początek tego 2015 roku. Za 3 miesiące kolejny Sylwester, kolejne plany noworoczne.

Mamy jednak okazję wykorzystać czas, który jest teraz. Nie musimy czekać na nowy rok, nowy miesiąc czy poniedziałek, aby starać się zmienić/poprawić coś w naszym życiu czy też po prostu dobrze spędzić ten czas. 

Wykorzystajmy ten rok do końca, wyduśmy z niego tyle szczęścia ile się da!
Dlatego przygotowałam dla Was ostatnią już, czwartą listę zadań z serii Rok wyzwań.
Niektóre zadania są proste, niektóre to sama przyjemność, niektóre wymagają od nas trochę czasu i poświęcenia. Mam nadzieję, że dzięki nim przez te 3 miesiące rozwiniemy się trochę. Zadbamy o swoje zdrowie, o urodę, trochę wzmocnimy ciało, ugotujemy przepyszne rzeczy, poczujemy się jak dzieci i spędzimy naprawdę dobry czas.

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć powodzenia! :)
Jeśli ktoś ma ochotę wydrukować sobie w listę - śmiało piszcie do mnie w prywatnych wiadomościach na fb, albo przez maila i na pewno uzyskacie plik w pdf w lepszej wersji do druku.

p.s. Ostatnio zaniedbałam bloga, przyznaję się bez bicia. Ostatnie miesiące jestem trochę na bakier z internetem i komputerem. Jednak lista zadań i długie jesienne wieczory na pewno spowodują, że w niedługim czasie pojawią się tutaj nowe posty. Będzie o drożdżach, o olejowaniu włosów, o stawach i o rozwoju.


niedziela, 30 sierpnia 2015

Wyzwanie 28 dni z Deską

O zaletach popularnego ćwiczenia PLANK, zwanej także deską słyszał chyba każdy z nas. 
Dzięki niej możemy wzmocnić i wyrzeźbić brzuch, plecy, ramiona, nogi, pośladki a także poprawić postawę. 
Planki nie wymagają dużo miejsca ani dużo czasu. Stąd pomysł na wyzwanie! 
Maksymalnie poświęcicie na nie 9 min dziennie (i to tylko w ostatniej fazie wyzwania). To mniej niż 1% Waszej doby! :) 

Przygotowałam dwie rozpiski: dla początkujących oraz dla zaawansowanych. 
Jeśli chcesz wiedzieć, z której rozpiski skorzystać już dziś zrób sobie mini test. Jeśli uda Ci się wytrzymać minutę w pozycji na łokciach - śmiało bierz się za wersję dla zaawansowanych. Jeśli nie - nie martw się, za miesiąc i Ty spokojnie wytrzymasz tyle w tej pozycji, a teraz zacznij od wersji dla początkujących.

 




Jak ćwiczymy?
Jeśli już wiesz, z której tabelki korzystać czytaj uważnie co jest w niej napisane.
W wyzwaniu będziemy ćwiczyć w 4 pozycjach:
1. Deska podstawowa (na dłoniach)
2. Deska bokiem
3. Deska na łokciach
4. Deska z jedną nogą w górze

Jeśli w tabelce przeczytasz taką oto rozpiskę:
1x1:15
2x45s
2x45s
3x1:15
4x45s
4x45s

oznacza to:
Wykonujesz plank numer 1 (podstawową) przez minutę i 15 s
Wykonujesz plank numer 2 (bokiem) przez 45 s na każdą ze stron (prawy + lewy bok)
Wykonujesz plank numer 3 (łokcie) przez minutę i 15 s
Wykonujesz plank numer 4 (z jedną nogą w górze) przez 45 s na każdą ze stron (prawa noga w górze - zmiana - lewa noga w górze)

W środy mamy REST - odpoczywamy, regenerujemy siły.
W niedzielę natomiast każdy robi swój własny test - sprawdzamy ile sekund maksymalnie jesteśmy w stanie wytrzymać w każdej z pozycji. Dzięki temu zobaczymy własne postępy. Możemy zapisać je w tabelce.

Proste?

Wyzwanie startuje jutro, czyli 31.08 i trwa do 27.09
28 dni - 4 odpoczywamy, 4 robimy test a przez 20 "plankujemy" zgodnie z rozpiską. Jeśli dołączysz do wydarzenia później - bez obaw - zacznij na spokojnie od początku. Świat się podobno jeszcze nie kończy :)

Nie poddawaj się łatwo! Mogą być trudne momenty. Jednego dnia może nie udać Ci się wytrzymać tyle sekund ile w rozpisce - nie martw się, każdy ma gorsze dni. Następnego dnia będzie lepiej. Jeśli naprawdę nie czujesz się na siłach, żeby wykonywać ćwiczenie - nie rezygnuj z całego wyzwania. Oczywiście nie chodzi mi tu o lenistwo i zwykłe wymówki, ale wiem, że np. okres czy ciężkie przeziębięnie/zwichnięcie nadgarstka/itp. sprawy są wystarczającym usprawiedliwieniem. Nic na siłę! Zdrowie przede wszystkim. Sama w maju zrezygnowałam w połowie, ponieważ czułam, że moje kolano nie jest jeszcze gotowe na takie wyzwanie.
Kolejna sprawa – jeśli nie czujesz się na siłach aby dodać 15 s w kolejnych tygodniach – nie musisz. Możesz cały czas stosować rozpiskę z pierwszego tygodnia.

Powodzenia! :)



Będzie mi także ogromnie miło jeśli dołączycie do wyzwania na facebooku - kliknij mnie


czwartek, 27 sierpnia 2015

Hospicjum i życie

Uffff...  Ten post w skrócie opowie Wam, co się u mnie ostatnio dzieje, a dzieje się tego sporo. Skupię się głównie na praktykach w hospicjum, które teraz odbywam. Myślę, że warto przeczytać ten post, bo ja nauczyłam się już naprawdę dużo.

Przeprowadzka się już kończy. Jeszcze tylko kilka dni życia na kartonach. Już tak naprawdę sprzątam w swoim pokoju, pakuję resztki ubrań i pierdółek, które mi zostały. Przy okazji korzystam z ostatnich dni wakacji mojego rodzeństwa, w szczególności Maciusia. Chcę z nim spędzić teraz dużo czasu. Od wtorku idzie do zerówki, więc też będzie chłopak zajęty. Sama także od poniedziałku zaczynam dodatkowo szkolenie w pracy. 

Poza tym jak już wspomniałam - zaczęłam praktyki w hospicjum. 
Powiem Wam, że jestem bardzo, bardzo zadowolona. Początek był trudny. Wiedziałam gdzie idę, wiedziałam, że będę spędzała czas w miejscu, gdzie ludzie umierają, że jest to ich ostatnia droga. Mimo wszystko gdy weszłam na oddział przeraziłam się. Zapach moczu, kału, chemii... Na łóżkach ludzie - różni: i starzy i młodzi, tacy którzy są w stanie coś powiedzieć i tacy, którzy tylko leżą, tacy którzy mogą wyjść do toalety i tacy w pampersach. I wszędzie cierpienie.

Teraz jest jednak już lepiej.
Jestem świadoma, jak trudna jest praca w hospicjum, ale jeszcze bardziej jak jest potrzebna.
Jedyne co możemy zrobić to jeszcze być przy pacjentach. Czasem z nimi porozmawiać, czasem potrzymać za rękę, czasem pomóc zasnąć, a czasem pomóc odejść w spokoju. Jedyne co możemy zrobić to być jeszcze z nimi póki żyją. I taka jest moja rola.
Na początku podświadomie "szukałam" pacjentów, którzy wydawali się kontaktowi i logiczni, w obawie przed tymi, którzy już tacy nie są. Bałam się, że mogę nawiązać relację z kimś, kto za kilka dni umrze. To przerażająca wizja. Teraz jednak wiem, że ludziom słabszym jest tak samo potrzebna, a może i bardziej?

Poza tym zobaczyłam w hospicjum coś więcej niż śmierć i cierpienie.
Zobaczyłam ogromne pokłady miłości, zobaczyłam uśmiechy, zobaczyłam olbrzymią wiarę. Pomimo spędzenia tam jeszcze niewielu, bo tylko kilkunastu godzin, nauczyłam się już tak dużo!
Nawet najbardziej cierpiące osoby są w stanie powiedzieć, że kochają życie!

A my? My widzimy wszędzie problemy. W pracy za dużo do robienia lub też za nudno, nos za krótki lub za długi, na dworze za ciepło lub za zimno, deszczowo lub za sucho. Makaron twardy, albo niedogotowany, a mięso nieświeże. W tv nic ciekawego - same powtórki, dzieci przeszkadzają, starsi narzekają...

Nie widzimy tego, że mamy okazję żyć. Mamy szansę smucić się i cieszyć. Mamy możliwość żeby czuć, smakować i dotykać. Możemy narzekać i możemy płakać. Mamy szansę zrobić coś dla siebie albo dla innych. Możemy się ruszać i uczyć. Mamy szansę osiągnąć sukces, ale także mamy możliwość zobaczenia swoich błędów. Możemy tak wiele, a i tak jesteśmy niezadowoleni.
Pacjenci w hospicjum nie mają już większości z tych rzeczy, a jednak możemy się od Nich tak wiele nauczyć. Możemy też im pomóc i to chcę robić przez najbliższy miesiąc. Rozmawiać, albo po prostu być.

I kochać razem z Nimi te ostatnie dni Ich życia. 


czwartek, 20 sierpnia 2015

Małe kroczki do szczęścia...

Bieganina, remonty, kartony, papiery, biurokracja, przeprowadzka... tak można w skrócie opisać moje ostatnie tygodnie. Jestem strasznie zajęta i trochę się pogubiłam. 

W tym całym chaosie zapomniałam o sobie i swoim szczęściu, stąd dzisiejszy post. 


Ostrzegam, że będzie długi. Ale wiem, że będzie warto. 3 proste zadania, które mogą przybliżyć Cię do Twojego szczęśliwego życia. Jesteś zainteresowany? Bardzo się cieszę - miłego czytania. Możesz też przygotować kartkę i długopis, będzie Ci łatwiej.

Często narzekamy, że to, to i jeszcze tamto w życiu nam samym się nie podoba. Ok, rozumiem - też tak mam, ale...!
Ale możemy spróbować to zmienić. 
Pierwszy krok:
Wyobraź sobie sytuację, w której jesteś szczęśliwy. Jak wygląda Twoje życie, co jest inne niż teraz? Co chciałbyś zmienić? Co Cię uszczęśliwi?
Zapisz to!
Drugi krok:
Masz już swoją listę "Moje szczęśliwe życie". 
Przykładowo napisałeś na niej:
- chcę poczuć się piękna
- mieć więcej pieniędzy
- mieć więcej czasu
- znaleźć lepszą pracę.
Teraz pomyśl jak możesz to osiągnąć? Pomyśl raczej o realnych rzeczach, a nie o wygranej w lotto (choć kto wie :)) czy operacji plastycznej. Skonkretyzuj co konkretnie chcesz zrobić/mieć.
  • chcesz być piękna? co Ci się konkretnie nie podoba? Cera - mogę stosować maseczki, figura - mogę ćwiczyć, cellulit - masaże itd
  • chcesz więcej pieniędzy? pomyśl na co je wydajesz, jakie są zbędne wydatki, co możesz sprzedać ze swoich rzeczy - co jest w Twoim domu zbędne, Gdzie możesz zdobyć dodatkową gotówkę? dorywcza praca/lokata? A może potrzebujesz nauczyć się oszczędzać na wakacje?
  • więcej czasu? - pomyśl jak spędzasz swój czas, gdzie najwięcej go marnujesz - tv, komputer? A może sprzątanie, bezcelowe krzątanie się po domu, gotowanie. Ile czasu potrzebujesz żeby było Ci lepiej i na co chciałbyś go przeznaczyć. Z czego możesz i powinieneś zrezygnować.
  • lepsza praca? - Dlaczego? Czy chodzi o pieniądze czy o satysfakcje? Jaką pracę chciałbyś znaleźć? Gdzie możesz jej szukać, czy ktoś może Ci w tym pomóc.
Jeśli napisałeś na kartce więcej niż 6 rzeczy wybierz kilka najważniejszych, a resztą zajmiesz się za jakiś czas.
Przemyśl każdy z zapisanych celów - co Cię do niego przybliży, dlaczego Cię to uszczęśliwi. Zapisz każdą możliwość, nawet tę najdrobniejszą.
I ostatni, trzeci już krok - wymagający najwięcej czasu, ale bez którego nic się nie uda.
Masz już listę rzeczy, które by Cię uszczęśliwiły
Masz już listę rzeczy, które mogą przybliżyć Cię do Twojego celu.
Czego brakuje?
Zaplanowania wszystkiego.
I nie martw się - nie napiszę Ci teraz - "Do dzieła, rób to co napisałeś w drugim zadaniu". To byłoby bardzo trudne.
Metoda małych kroczków - to jest najlepsza metoda 
Zaplanuj sobie jak będziesz dążyć do swoich celów w następujący sposób:
na każdy z punktów zaplanuj sobie 5 min dziennie. Jeśli masz czas i ochotę oczywiście możesz zaplanować sobie ich więcej. Nie porywaj się jednak z motyką na słońce i nie poświęcaj na swoje plany więcej niż 1,5h dziennie. Bardzo szybko Cię to przytłoczy. Lepiej zacząć od 3 punktów i poświęcić tylko 15 min dziennie, ale nie poddać się po tygodniu tylko wytrwać w swoich postanowieniach.
Na przykładzie napiszę Ci jak to zrobić.
Chcieliśmy mieć więcej pieniędzy, czuć się lepiej w swoim ciele, mieć więcej czasu i mieć lepszą pracę. Ok. i co teraz?
Załóżmy, że chcemy mieć więcej pieniędzy, aby pojechać w wymarzoną podróż, która by nas uszczęśliwiła. Jak to zrobić? 
Poświęć pierwszego dnia 5 min i znajdź 2 niepotrzebne rzeczy - ubrania, mebel, książkę, lusterko, stare puzzle - cokolwiek.
Następnego dnia poświęć 5 min i wystaw jedną/dwie rzeczy na jakimś serwisie - allegro, olx, gumtree, grupie na facebooku "sprzedam/wymienię". Nie musisz sprzedać tego za 100 zł, wystarczy 10. Następnego dnia kolejna rzecz, kolejna i następna. Może nie wszystko się sprzeda. Może część rzeczy wyrzucisz. Ale niech sprzeda się połowa z nich. Na pewno przez miesiąc znajdziesz z 30 rzeczy do sprzedania. Każda po 10 złotych, może niektóre po 50 - w miesiąc uzbierasz dodatkową sumę - kilkaset złotych. W rok masz szansę uzbierać kwotę potrzebną na Twoje wakacje.  Jeśli poświęcisz na to więcej czasu - super! Szybciej uzbierasz kwotę. Jeśli nie masz rzeczy do sprzedania, bo np. jesteś świeżo po przeprowadzce i wszystkie takie rzeczy już sprzedałeś poświęć te 5 min (to tak niewiele!) i zapisz swoje wydatki. Może n-ta bluzka, albo kolejny batonik wcale nie są potrzebne. Kilka minut czasu może uświadomić Ci, gdzie uciekają Twoje pieniądze. Warto, prawda?
Chcesz być piękna... Ok! 
Załóżmy, że będziesz się tak czuć 5kg szczuplejsza i z ładniejszą cerą. Jasne - najlepiej postanowić, że będziesz ćwiczyć 4 razy w tygodniu po godzinie, i będziesz zdrowo jeść. Szybko możesz się zrazić, chyba że masz ogromną motywację. Lepiej poświęć 15 min i zrób choć krótki trening. Może następnego dnia będziesz miała ochotę na więcej - poćwicz wtedy 30 min. Jeśli bardzo nie chcesz poświęć te 5 min i nałóż na twarz maseczkę. Mały kroczek, tylko chwilka, a wykonywane regularnie może naprawdę przybliżyć Cię o krok do poczucia się dobrze w swojej skórze. 5-10 min dziennie! Tylko tyle. 4 min to trening Tabaty, który przyspieszy Ci metabolizm. 10 min to rozciąganie. 15 min to skakanka. 30 to bieg. Nie zrażaj się szybko. Malutkie kroczki do przodu. Tylko tyle, na ile masz ochotę.
Chcesz mieć lepszą pracę - np. bardziej satysfakcjonującą i lepiej płatną. 
Nie obiecam Ci, że ją od razu znajdziesz, bo sobie o tym pomyślałeś. Ale przyznaj się - próbowałeś? Poświęć 10 min pierwszego dnia i spisz na czym zależy Ci w Twojej pracy - jakie warunki, czas i miejsce pracy, wszystko.
Następnego dnia poświęć 10 min i znajdź strony z ogłoszeniami.
Następnego poświęć 15 min i doszlifuj swoje CV.
Kolejnego napisz list motywacyjny. Pamiętaj - codziennie chwila, tyle ile masz czasu i ochoty, ale chociaż 5 min. 
Nie rób wszystkiego na raz. Wysyłaj CV, szukaj nowych ofert i nie mów sobie, że jesteś beznadziejny bo nie możesz tej pracy znaleźć. Uda się, uwierz w siebie i popracuj nad tym. Nic z nieba nie spadnie.
Chcesz mieć więcej czasu?
I tu zadanie dla Was. Wymyślcie co możecie zrobić. To trudne móc poświęcić 5 min po to żeby mieć godzinę więcej, prawda? Ale wiem, że dacie radę. Trochę wyobraźni.  Wymyślisz coś wartego uwagi - podziel się ze mną pomysłem w komentarzu. Jak metodą małych kroczków móc mieć więcej czasu, aby np. móc poświęcić go na przeczytanie ulubionej książki. 
Jak widzisz możesz przybliżyć się do swojego szczęścia. 
Możesz być szczęśliwym. Musisz tylko o to zawalczyć. Troszeczkę. 30 min dziennie to tak niewiele, a dzięki temu możesz zmienić 5 różnych dziedzin swojego życia. Codziennie 30 min i po jakimś czasie zobaczysz efekty. Wyobraź sobie, że codziennie przeczytasz jeden artykuł naukowy, zrobisz jakiś zabieg pielęgnacyjny dla swojego ciała, zamiast kupowania kawałka ciasta poświęcisz 10 min i zrobisz sałatkę owocową, sprzedasz jedną rzecz i zarobisz 10 zł... Może powiesz, że to przecież nic takiego. Ale spróbuj i porozmawiamy o tym za miesiąc. Twoja cera będzie ładniejsza, w pasie może stracisz z centymetr, zdobędziesz sporo nowej wiedzy i będziesz mieć 300 dodatkowych złotych na koncie.
Myślę, że dzięki tym trzem prostym punktom masz szansę stać się szczęśliwym. Zastanów się tylko jak zrobić to małymi krokami. 
Chcesz być szczęśliwy - po prostu bądź. Wszystko w Twoich rękach. 

czwartek, 23 lipca 2015

Gruby, chudy czy zdrowy?

Chyba każdy zauważył panujący od ok 1,5 roku bum na "zdrowy" tryb życia. Nagle wszyscy w koło ćwiczą, do pracy noszą jedzenie w lunch boxach, a zamiast do klubu w piątkowy wieczór wybierają się na siłownię. Niby dobrze, ale aby na pewno?

Na ulicach można spotkać różne osoby. Widać osoby bardzo otyłe, troszkę przy kości, osoby przeciętne, szczupłe, ale co raz częściej widać też osoby przerażająco chude. 

Wczoraj w tramwaju usłyszałam rozmowę dwóch koleżanek, która zainspirowała mnie do napisania tego posta. Choć czy powinnam po raz n-ty pisać to samo? Mimo wszystko spróbuję. 
Rozmowa brzmiała mniej więcej tak:

- Tak, ćwiczę już od roku. Staram się 2 razy dziennie, ale wiesz jak to jest z małym dzieckiem. Czasem udaje mi się wygospodarować tylko 2h dziennie. Za to zdrowo się odżywiam i tutaj nie ma wymówek.
- Nie jesz słodyczy?
- Nie jem. Wyeliminowałam cukier, ale także pieczywo, ziemniaki, makarony, ryż. Od czasu do czasu jem tylko kaszę. Po co mi zbędne węgle. Zresztą, jak patrzę na tych spaślaków w Macu to aż rzygać mi się chce. Po co się tak trują.
- Masz racje! Sama chemia. Ale powiem Ci, że naprawdę świetnie wyglądasz.
- Dziękuję. Zrzuciłam już 13kg, nie mogę jednak pozbyć się ostatnich 5. Tak bardzo pragnę zobaczyć na wadzę upragnioną 3 z przodu.


i wtedy zamarłam... Mimowolnie odwróciłam się, aby zobaczyć rozmawiające kobiety. Chyba już wiecie co ujrzałam: skórę i kości, nic poza tym. Może jakaś resztka mięśnia na łydce. Opadnięte policzki, szara cera, sucha skóra.

I na co to zdrowe odżywianie? Po co te cudowne treningi? Dla siebie czy przeciwko sobie?

Dostaję sporo wiadomości (i wiem, że nie tylko ja) pt. jak szybko schudnąć, czy 3h treningu dziennie starczą, czy mogę biegać 20 km na czczo, czy jeśli zjem pół woreczka ryżu to przytyję, czy magiczne pigułki odchudzające działają... 

Martwię się. Zdrowy tryb życia to jedno. Chora obsesja na tym punkcie to coś zupełnie innego.

Ćwiczysz? 
Rób to z głową! Słuchaj swojego organizmu. Nie katuj się. Powiedz stop, kiedy tego potrzebujesz. Nie jesteś przegranym jeśli przestaniesz. Nie musisz trenować 6 razy w tygodniu po 2h. Nie musisz zmuszać się do czegoś, czego nie lubisz.

Odżywiasz się zdrowo? 
Nie popadaj w paranoję. Jeśli zjesz nawet te chemiczne chipsy nic się nie stało. Świat się nie zawalił, a Ty dalej jesteś sobą. Jesteś tak samo wartościowym człowiekiem jak przed momentem. 5 posiłków - ok, ale nie zadręczaj się, jeśli Ci się to nie uda. Nie jedz samej chemii, jedz różnorodnie, jedz kolorowo i zdrowo, ale dostarczaj swojemu organizmowi tego, czego potrzebuje - i tak, węglowodany także, nawet całkiem sporo. 

Cieszy mnie to, że ludzie ruszyli swoje tyłki sprzed kanapy. Cieszy mnie to, że widzą co wkładają do buzi. 
Martwi mnie jednak, że w pogoni za "zdrowiem" tak naprawdę je tracą. 



sobota, 18 lipca 2015

Rehabilitacja + najbliższe plany treningowe

Od środy chodzę na rehabilitację (krioterapia, magnetronik, elektrostymulacja). Za jakiś czas znów idę do ortopedy, a w międzyczasie łykam trochę leków, które mają pomóc mi normalnie funkcjonować. W domu także ćwiczę, aby wzmocnić mięśnie nogi i odciążyć staw. Niestety ciągle nie mam pełnego zgięcia - nie kucnę, nie mogę klęknąć, a za dużo schodów powoduje grymas na mojej twarzy.

Moje kolano jest w sumie w dość fatalnym stanie. Gdy fizjoterapeuci/lekarze/inni ludzie słyszą o zmianach, które w nim występują - łapią się za głowę. Gdy słyszą, że mam tylko 23 lata - nie potrafią wydusić z siebie słowa. Ogólnie - w ciągu najbliższych lat spokojnie kwalifikuję się do endoplastyki kolana (moja babcia np. w wieku 80 lat nie nadaje się).

Mimo wszystko się nie poddaję i od momentu uzyskania zgody od ortopedy i fizjoterapeuty staram się powrócić do aktywnego stylu życia. Nie jest to łatwe, gdy mam mln ograniczeń, jednak coś da się robić.

Na chwilę obecną moje treningi to połączenie treningu z rehabilitacją. Najważniejsze jest zdrowie! Pamiętajcie. Stąd moje plany na najbliższy czas.

Mam karnet na siłownię i mam zamiar:

  •  pojawiać się minimum 3 razy w tygodniu i ćwiczyć przez minimum 40 min. 
  • chodzić po bieżni. Maksymalne tempo to ok 6,8km/h, bez wzniosów. Żadnego truchtu. Tylko marsz
  • ćwiczyć na orbitreku - minimalne obciążenie, niezbyt długi krok.
  • jeździć na rowerkach (i tym poziomym i tym normalnym) - i znów - żadnego obciążenia, a zgięcie w kolanie jak najmniejsze
  • chcę dorzucić także trening górnych partii ciała. W najbliższych dniach postaram się go ułożyć - dobrać ćwiczenia, ilość powtórzeń itd. i na pewno się z Wami nim podzielę. Będą to jednak tylko ćwiczenia w siadzie bądź na leżąco. 
  • gdy pojawi się ból kolana - stopuję

Niestety nie mam teraz możliwości chodzenia na basen, ale gdy tylko taka możliwość się pojawi (może wrzesień?) to chcę tam chodzić minimum raz w tygodniu, a może i częściej. 

Do tego teraz spacery i korzystanie z pięknej pogody :) 

Plany skromne, ale rozsądne. Dostosowane do moich możliwości.