środa, 28 grudnia 2016

2016... dziękuję

Ostatnie dni roku spędzam w... domu na zwolnieniu lekarskim. Czuję się niezbyt dobrze i mam wrażenie, że zaraz wypluję płuca. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mam czas na chwilę dla siebie i mam czas na przemyślenia. Końcówka roku to idealny czas na podsumowania. Zastanawiałam się dzisiaj jaki jest (był) ten mijający już rok. Postanowiłam podobnie jak rok temu podziękować za to co mnie spotkało i za to co udało mi się osiągnąć.

Na początku napiszę, że był to rok pełen zmian. Był to rok z jednej strony przepełniony dobrymi wydarzeniami, z drugiej zaś takimi, których nie chciałam doświadczyć. Niestety pod pewnymi względami jest to rok krytyczny i liczę z całego serca, że ten 2017 będzie łaskawy i wszystko uda się rozwiązać, bo naprawdę warto mieć nadzieję. Pozostawię jednak na chwile te złe rzeczy i przejdę do tych, za które jestem niezmiernie wdzięczna.

Roku 2016 dziękuję Ci za...

  • czas spędzony z moimi Bliskimi, bo to oni nadają mojemu życiu sens. Mam też nadzieję, że w 2017 tego czasu nie zabraknie...
  • miłość, kolejny rok razem i cudowne zaręczyny
  • wsparcie w każdym momencie 
  • zabawy z Bratem, pogaduchy z Siostrą
  • wybór sali, kamerzysty, dj, fotografa i inne piękne plany ślubne
  • skończenie wymarzonych studiów - w końcu jestem magistrem psychologiem i jestem z tego bardzo dumna
  • znalezienie dobrej pracy w zawodzie, co nie jest zadaniem łatwym
  • możliwości rozwoju w pracy - za każdą naukę, za nowe doświadczenia i za wiarę ludzi, że sobie poradzę
  • nowe znajomości - i te w pracy i te w życiu prywatnym
  • starych i dobrych przyjaciół; za każdą wspólną rozmowę i każdą wspólną imprezę; za masę śmiechu i za wspólny płacz 
  • akcję PAN.DA 4.000, która przyniosła tyle dobrego 
  • wizyty w hospicjum, które ciągle uczą mnie czegoś nowego
  • prace z dziećmi, którą uwielbiam
  • podróże - te małe i te duże; za odwiedzenie Norwegii, Grecji i wielu pięknych górskich miejscowości
  • moje małe myszoskoczki - Wiesię i Helenkę
  • skończone studia podyplomowe
  • skończony kurs na asystenta osoby niepełnosprawnej
  • doświadczenia w pracy z osobami niepełnosprawnymi
  • wszystkie pyszności, które udało mi się przyrządzić/zjeść
  • wróżby andrzejkowe
  • stertę przeczytanych, inspirujących książek 
  • chwile dla siebie
  • ciepłe i piękne słoneczne dni
  • smutki i trudne momenty, które dały mi siłę
  • wszystkie otrzymane w tym roku prezenty - za opaskę Polar loop, za ciepły szlafroczek, biżuterię, książki, piżamy, słuchawki, kosmetyki, kubki, pierniczki, pierdółki i masę innych wspaniałych rzeczy
  • możliwość kupienia sobie czegoś nowego
  • Pana Choinkę, który wprowadza cudowną atmosferę 
  • wizyty w teatrze, kinie i innych wydarzeniach kulturalnych
  • błędy, na których się czegoś nauczyłam
  • festiwale kawy i pyszne pyszności tam serwowane
  • uśmiech towarzyszący mi na co dzień
  • dobrą rehabilitację kolana
  • cudowną grę Reprezentacji w piłce nożnej
  • przepłynięte kilometry
  • udane treningi
  • rzeczy zrobione samodzielnie
  • dobre i te głupie filmy
  • ulubione seriale
  • naukę obsługi krzesiwa
  • świeczuszki, bibuły, wstążeczki, koraliki, serduszka, balony i wszystkie inne ulubione rzeczy
  • zebrane kasztany, liście, żołędzie
  • nowe rośliny, które dobrze się trzymają
  • słodkości, nachosy i orzeszki w skorupce paprykowej
  • świeże powietrze
  • pokój
  • siłę
....... i wiele, wiele innych.

Roku 2016 - te zdjęcia będą mi przypominać, że byłeś całkiem niezłym rokiem :)








































wtorek, 1 listopada 2016

Tabelka na listopad

Korzystajcie do woli z listopadowej tabelki.
Mam nadzieję, że pomoże Wam ona się zmobilizować i przetrwać ten miesiąc w zdrowiu :)

Zasady:

jeśli:
  • zjadłaś zdrowe posiłki
  • wykonałaś trening
  • wypiłaś odpowiednią ilość wody
  • znalazłaś chwilę dla siebie   
oraz powstrzymałaś się od:
  • słodyczy
  • fast-foodów
  • alkoholu
to zaznacz kratki tabelki na zielono, w przeciwnym razie - na czerwono.

Powodzenia!


środa, 21 września 2016

Małe przesłanie

Na ulicy widzisz piękną kobietę - wysoką, szczupłą, z gracją poruszającą się na wysokich obcasach. Do tego piękny strój, drogi płaszcz.
Idziesz obok w zwykłych jeansach z sieciówki, w zwykłych trampkach, bez makijażu.
Na dodatek obok kobiety widzisz przystojnego mężczyznę... zżera Cię zazdrość, bo sama niedawno rozstałaś się z partnerem. Myślisz, jakie wspaniałe życie muszą mieć. Jak to wspaniale być pięknym, bogatym. Tacy ludzie na pewno nie mają problemów...

Nie wiesz jednak, że para od lat stara się o dziecko i oddaliby wszystko za możliwość zajścia w ciąże.
Nie wiesz jednak, że mężczyzna stracił niedawno ukochaną mamę.
Nie wiesz też wielu innych rzeczy...

Dalej chciałbyś wieść cudze życie?
Dalej chcesz zazdrościć? Jesteś tego pewien, że zamieniłbyś się życiem i tym samym przejął cudze troski i problemy?

Według mnie nie ma to sensu.

Bycie szczęśliwym nie polega na poszukiwaniu tego czego nie mamy. Szczęśliwe życie polega na docenieniu tego co mamy  - tu i teraz.
I powtórzę MY mamy, nie sąsiadka/koleżanka/Pani na ulicy.

Wcale nie musimy mieć tysięcy na koncie, nie musimy mieć dużego domu z ogrodem, nie musimy jeździć 2 razy do roku na długie wakacje, nie musimy mieć gromadki dzieci, nie musimy być zawsze piękni i zadbani.

Naprawdę nie musimy być idealni w każdym calu. Możemy być słabi, możemy być niedoskonali i możemy nie mieć wszystkiego.

Ostatnio na facebooku napisałam posta, który cieszył się dużym poparciem. Dostałam parę przemiłych wiadomości i chciałabym, aby ten post był moim dzisiejszym, wieczornym przesłaniem dla Was.

Nie przebiegnę maratonu.

Nie zrobię szpagatu.
Nie mam 170cm wzrostu i 60cm w talii.
Nie znam kilku języków obcych.
I wiele wiele innych...

Ale...
                                                               Bardzo dobrze gotuję.
                                                      Jestem świetnie zorganizowana.
                                                                   Gram na pianinie.
                                                               Spełniam się w pracy.
I wiele wiele innych.
Nie patrzymy na siebie przez pryzmat naszych niedoskonałości, deficytów, trudności - to do niczego nie prowadzi, chyba że do zaburzeń nastroju. Zobaczmy nasze dobre strony, nasze zalety. Odkryjmy jak wartościowymi ludźmi jesteśmy, a wtedy już łatwiej cieszyć się życiem i pokochać siebie.

I;)



sobota, 10 września 2016

Zupa dyniowo - kokosowa

Uwielbiam zupy, uwielbiam zupy krem. Robi się je dość łatwo i szybko,  a dodatkowo bez problemu można zabrać je do pracy.
Sezon na dynie się zaczął, więc trzeba to wykorzystać. Dziś przepis na zupę zainspirowany przepisem Ani Lewandowskiej, lecz został on przeze mnie lekko zmodyfikowany.



Składniki:
  • pół dyni (ok 2,5 kg przed obraniem i wydrążeniem)
  • 2 średnie cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 pomarańcze
  • szklanka mleka kokosowego (opcjonalnie także wiórki kokosowe)
  • tłuszcz do smażenia
  • sól himalajska
  • pieprz cayenne
  • curry
  • kurkuma
  • jogurt grecki/śmietanka kokosowa
  • opcjonalnie - grzanki/pestki/chleb/bagietka



Dynię obrać, wydrążyć środek, pokroić w kostkę. Zalać ją wodą i gotować do zmięknięcia. W tym samym czasie na patelni podsmażyć posiekaną cebulę i czosnek. Dodać je do miękkiej dyni, dolać mleko kokosowe oraz wyciśnięty sok z pomarańczy. Przyprawić (uważajcie z pieprzem cayenne :)) i gotować jeszcze przez ok 15 minut, żeby smaki się ze sobą połączyły. Całość zblendować na krem. Podawać z kleksem jogurtu greckiego lub z śmietanką kokosową. Można posypać zupę pestkami słonecznika/dyni czy też jeść z grzankami/chlebem/bagietką. 

Pamiętajcie, że wydrążone pestki z dyni możecie wyczyścić, wysuszyć i normalnie jeść. Kosztuje to chwilę zachodu ale warto. 

Smacznego :))

sobota, 3 września 2016

Zupa krem z cukinii

Sezon na cukinię w pełni, więc trzeba z niego korzystać.

Dlaczego warto jeść to warzywo?

- zawiera dużo witaminy A
- zawiera dużo witaminy B
- zawiera kwas foliowy (idealny dla kobiet w ciąży lub planujących dzieci)
- zawiera jod, beta karoten, żelazo
- nie odkładają się w niej metale ciężkie
- niski indeks glikemiczny
- jest lekkostrawne i niskokaloryczne
- ma właściwości odkwaszające oranizm i idelanie nadaje się do jedzenia podczas detoksu


Cukinię można jeść na surowo, ale można też z niej przygotować wiele pyszności - leczo, placuszki, spaghetti albo zupę. Dziś przepis właśnie na nią :)

Przepis na około 4-6 porcji

- 2 kg cukinii
- ok litra wody
- 4 ząbki czosnku
- pęczek pietruszki
- świeża bazylia (ok 25 listków)
- majeranek
- sól himalajska
- pieprz czarny
- tłuszcz do smażenia (masło/masło klarowane/olej kokosowy)
- "coś" do posypania

Cukinię obieramy, kroimy w paski i podsmażamy na patelni przyprawiając solą i pieprzem oraz  uważając aby się nie spaliły. Dodajemy także drobno posiekany czosnek. Przerzucamy warzywa do garnka i zalewamy wodą (tutaj zależy jaką konsystencję zupy krem lubicie - jeśli rzadką wlejcie więcej wody). Dodajemy majeranek oraz posiekaną pietruszkę. Gotujemy zupę ok 15 minut. Dodajemy świeżą bazylię i gotujemy jeszcze z 5 min. Blendujemy na krem. Jeśli ktoś lubi intensywniejsze smaki możemy dodać jeszcze trochę pieprzu lub chilli. I gotowe :) Szybko, prosto, smacznie i pożywnie.

Zupę możemy podać z pestkami dyni, słonecznika, grzankami, groszkiem ptysiowym. Ja akurat posypałam swoją mieszanką: pestki słonecznika, jagody goji i odrobina rodzynek dla przełamania smaku. Cukiniowy krem znika w ekspresowym tempie.
Smacznego :)






czwartek, 1 września 2016

Podsumowanie sierpnia + tabelka na wrzesień

Sierpień był dla mnie bardzo trudnym miesiącem, choć kompletnie się tak nie zapowiadał. Postawiłam sobie wyzwanie, że 80% tabelki zamalowane będzie na zielono, tak jednak się nie stało.

Poległam i przyznaję się do tego. Głównym moim problemem jest wciąż picie wody i regularność treningów. Mogę ćwiczyć 5 dni z rzędu, jednak jeśli zrobię sobie przerwę trudno mi powrócić.

Do tego w sierpniu ciągle było "coś". Masa spraw do załatwienia, ciągłe wyjścia i wyjazdy. Tylko jeden weekend (i to nie cały) udało mi się spędzić w domu. Niby nie robiłam nic, a jednak ciągle miałam coś na głowie,w tym szukanie pracy, które nie należy do najprzyjemniejszych. Dodatkowo sierpień to miesiąc niezbyt dobrych wiadomości, dlatego też nie miałam specjalnie głowy do zajęcia się na porządnie swoim życiem. 

W chwili obecnej marzę głównie o spokoju i stabilizacji. Mam nadzieję, że to marzenie się spełni i wrzesień minie mi w powolnej, spokojnej i  radośniejszej atmosferze.

Chciałabym w tym miesiacu spełnić swoje wyzwanie z zeszłego miesiąca. Muszę się zaprzeć bardzo mocno i sprawić, aby tym razem się udało. Bardzo zależy mi na tym, aby 80% tabelki pod koniec miesiąca było pomalowane na zielono.
Bardzo chciałabym odnaleźć się w pracy.
Bardzo chciałabym uporać się ze swoją szafą.
Bardzo chciałabym mieć czas na kolorowanie, malowanie, grę na pianinie.
Bardzo chciałabym aby wiele spraw się ułożyło.

Nie poddaję się, działam i mam nadzieję, że wrzesień będzie łaskawszy.
Zaczęłam go zrobieniem przeglądu auta, 2,5h wizytą w hospicjum, która zawsze jest dobrym pomysłem, praniem i ugotowaniem przepysznej zupy krem z cukini. 

A dla siebie i dla Was comiesięczna motywacja - tabelka.

Dla przypomnienia zasady:

Pomaluj kratkę na zielono gdy:
  • wypijesz odpowiednią ilość wody
  • zjesz 4 zdrowe i pożywne posiłki
  • wykonasz trening
  • znajdziesz czas dla siebie
  • nie zjesz fast-fooda
  • nie zjesz niczego słokiego
  • nie wypijesz alkoholu
W przeciwnym razie zamaluj kratkę na czerwono.


p.s. czy Wam też tak szybko leci czas? Dopiero co zaczęły się wakacje, a mój malutki Maciuś (który w moim przekonaniu dopiero co się urodził) poszedł dziś do pierwszej klasy! :)
Z tej okazji Maciusiowi i wszystkim uczniom życzę aby te 10 miesięcy minęło szybko, przyjemnie i z uśmiechem na twarzy. Życzę Wam wytrwałości, ciekawej wiedzy, satysfakcji i inspirujących nauczycieli. Pięknego roku szkolnego 2016/17 Kochani Uczniowie :)



czwartek, 18 sierpnia 2016

Greckie Wakacje

Od połowy kwietnia było postanowione, że gdy obronię upragnionego magistra psychologii to wyjeżdżamy z Pawłem na wakacje. Długo zastanawialiśmy się gdzie jechać, w końcu zdecydowaliśmy się szukać oferty last minute. Było to bardzo dobre rozwiązanie.
W sobotę o 23.10 kupiliśmy wycieczkę, a dobę póżniej podczas finału Euro 2016 zamykaliśmy walizki, bo po północy mieliśmy pociąg do Katowic. W Katowicach byliśmy nad ranem i tutaj mały absurd - fatalny dojazd z dworca na lotnisko! Jeden autobus, który jeździ tak rzadko? W dodatku zapłaciłam za niego więcej niż za bilet Wrocław - Katowice. Następnym razem będę o tym pamiętać wybierając miejsce wylotu.

Czekając na lot... 

Po 2 godzinnym locie wylądowaliśmy w Kawali skąd musieliśmy dojechać do portu. Czekał na nas 45 min rejs promem, po którym w końcu dotarliśmy do celu - wyspy Thasos.

Kawali
Piękne Thasos


Sama wyspa jest przepiękna! Nie należy do największych, bo jej obwód główną drogą wynosi 99km. Jest za to pełna zieleni! Mnóstwo drzew, gajów oliwnych (aż 7 dużych fabryk oliwy z oliwek), kwiatów. Do tego malutkie uliczki, sporo ruin, tawerny z przepysznym jedzeniem i urokliwe zatoczki z przejrzystą wodą. Sama wyspa nazywa jest szmaragdową, ze względu na kolory.. a jak część z Was wie, szmaragdy uwielbiam! ;))



Szmaragdowa wyspa ;)

Podczas tego tygodnia sporo plażowaliśmy... 

Marmurowa plaża

Mrożona kawa zawsze w cenie :)

Książka skończona..

Selfie w lustrze musi być :)

Szczęśliwa Maja <3

Piękna plaża



 ... ale zwiedziliśmy też wiele pięknych miejsc. Część z nich udało nam się zobaczyć na piechotę - długie spacery, ruiny, widoki, muzea...
<3

Świątynia w górach

Ruiny pałacu

Dla takich widoków warto było wędrować 2h

Amfiteatr

Prawie jak Greczynka

Wąskie uliczki

Wypożyczyliśmy też auto, żeby zwiedzić wyspę. Niestety nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, mamy jednak po co tam wrócić. Mimo wszystko odwiedziliśmy parę pięknych miejsc - przepiękne rajskie plaże z marmurowym piaskiem, 3km plażę Golden Beach, malutką Paradise Beach, Oko Zeusa i uroczą, malutką górską miejscowość.

Najpiękniej!

<3 

Ta woda... 

Marble Beach

W górach też jest fajnie. 

Źródełko miłości...
Jeśli napijesz się z niego wody to...
 zajdziesz w ciąże w ciągu roku... :D

Golden Beach

Paradise Beach i my

Aliki

Oko Zeusa

"Giola"

Jestem wielką fanką zachodów słońca. Nie ma nic piękniejszego...

<3 <3 <3

"łapanie" słońca

Celebruj chwilę

Niesamowite kolory
Najlepiej...


A jak nie zwiedzaliśmy, nie plażowaliśmy i nie oglądaliśmy zachodów słońca to jedliśmy. Wybraliśmy opcję bez wyżywienia i był to bardzo dobry wybór. Nie lubię być zależna od godzin posiłków i lubię jeść to na co akurat mam ochotę. Dlatego śniadania i przekąski robiliśmy sobie sami jedząc niezmierzone ilości owoców oraz testując lokalne produkty - pastę rybną, pastę z bakłażana, tzaziki itd. i chodziliśmy do tawern kosztować greckiej kuchni. Paweł stawiał głównie na jagnięcinę, ja na owoce morza. Były też sery, sałatki i inne pychotki :)

Ouzo, bakłażan i ryba

A w jednej z tawern...polski akcent :)

Nadziewany kalmar, a w tle rybki

Smażona feta w sezamie z miodem <3

Nie ma wyjazdu bez zupy rybnej

Jagnięcina

Omnomnom - 5 kg arbuza

A może melon? :)

Był i gyros...

.... i trochę słodkości

... które były za słodkie :)

Pyszne kalmary

I tradycyjna musaka.

A na koniec grecka kawa.
Z całych wakacji jestem bardzo zadowolona. Było pięknie i smacznie. Popływałam, poopalałam się, zobaczyłam wiele cudownych miejsc i zjadłam wiele pysznych potraw. Odpoczęłam i zrelaksowałam się przed kolejnymi wyzwaniami, jakie przede mną stoją. 
Wyspę opuściłam z myślą, że warto tam kiedyś wrócić.


Takie widoki <3

Żegnaj Thassos