środa, 21 września 2016

Małe przesłanie

Na ulicy widzisz piękną kobietę - wysoką, szczupłą, z gracją poruszającą się na wysokich obcasach. Do tego piękny strój, drogi płaszcz.
Idziesz obok w zwykłych jeansach z sieciówki, w zwykłych trampkach, bez makijażu.
Na dodatek obok kobiety widzisz przystojnego mężczyznę... zżera Cię zazdrość, bo sama niedawno rozstałaś się z partnerem. Myślisz, jakie wspaniałe życie muszą mieć. Jak to wspaniale być pięknym, bogatym. Tacy ludzie na pewno nie mają problemów...

Nie wiesz jednak, że para od lat stara się o dziecko i oddaliby wszystko za możliwość zajścia w ciąże.
Nie wiesz jednak, że mężczyzna stracił niedawno ukochaną mamę.
Nie wiesz też wielu innych rzeczy...

Dalej chciałbyś wieść cudze życie?
Dalej chcesz zazdrościć? Jesteś tego pewien, że zamieniłbyś się życiem i tym samym przejął cudze troski i problemy?

Według mnie nie ma to sensu.

Bycie szczęśliwym nie polega na poszukiwaniu tego czego nie mamy. Szczęśliwe życie polega na docenieniu tego co mamy  - tu i teraz.
I powtórzę MY mamy, nie sąsiadka/koleżanka/Pani na ulicy.

Wcale nie musimy mieć tysięcy na koncie, nie musimy mieć dużego domu z ogrodem, nie musimy jeździć 2 razy do roku na długie wakacje, nie musimy mieć gromadki dzieci, nie musimy być zawsze piękni i zadbani.

Naprawdę nie musimy być idealni w każdym calu. Możemy być słabi, możemy być niedoskonali i możemy nie mieć wszystkiego.

Ostatnio na facebooku napisałam posta, który cieszył się dużym poparciem. Dostałam parę przemiłych wiadomości i chciałabym, aby ten post był moim dzisiejszym, wieczornym przesłaniem dla Was.

Nie przebiegnę maratonu.

Nie zrobię szpagatu.
Nie mam 170cm wzrostu i 60cm w talii.
Nie znam kilku języków obcych.
I wiele wiele innych...

Ale...
                                                               Bardzo dobrze gotuję.
                                                      Jestem świetnie zorganizowana.
                                                                   Gram na pianinie.
                                                               Spełniam się w pracy.
I wiele wiele innych.
Nie patrzymy na siebie przez pryzmat naszych niedoskonałości, deficytów, trudności - to do niczego nie prowadzi, chyba że do zaburzeń nastroju. Zobaczmy nasze dobre strony, nasze zalety. Odkryjmy jak wartościowymi ludźmi jesteśmy, a wtedy już łatwiej cieszyć się życiem i pokochać siebie.

I;)



6 komentarzy:

  1. Ostatnio właśnie miałam podobne przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo słuszne podejście do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo słuszne podejście do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby motywacyjna gadka-szmatka, a trafia tam gdzie powinna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, jest nawet takie powiedzenie: "trawa za płotem sąsiada wydaje się zawsze bardziej zielona". Też zawsze mówię sobie w chwili ukłucia igiełki zazdrości: "nic o nich nie wiesz, lepiej zajmij się sobą". To działa trzeźwiąco, bo każdy ma swego mola, co go gryzie, jak mówi przysłowie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepiej wyzbyć się tego uczucia i zająć się sobą, zazdrość to wyniszczające uczucie.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.