Jak zachowujesz się w przebieralni?

Wyobraź sobie następującą sytuację: idziesz na basen i musisz skorzystać z tamtejszej przebieralni. Jest w niej trochę osób - starszych i młodszych, szczupłych i grubszych. Jak się zachowujesz?
Czy rozbierasz się bez krępacji, czy może idziesz w jakiś kąt i szczelnie przebierasz się za ręcznikiem? A może idziesz do toalety, gdzie są zamknięte drzwi i na pewno nikt Cię nie zauważy?


Nie żebym była jakimś podglądaczem, ale przyznam się szczerze że przez ostatnie tygodnie obserwowałam ludzkie zachowania w przebieralniach. Zapytałam też na swoim fanpage'u o to samo. I na początku przytoczę Wam parę fragmentów:

"Wcześniej - jako dzieciak zakrywałam się ręcznikiem i cudowałam, skakałam na jednej nodze i Bôg wie co. Po kilku wizytach na niemieckich basenach, gdzie to normalne, że każdy przebiera się przy szafce (co też znaczy rozbiera do naga) i widoku kilku nagich osób zupełnie się odprężyłam. (...) Stary, młody, gruby, chudy. (...) jestem zdania, że nagość w przebieralniach nie jest niczym złym i jeśli mi do przebieralni za daleko, a szatnia nie jest tak pełna, że mi się zaraz pośladki do kogoś przykleją przebieram się/po kąpieli kremuję i ubieram się przed szafką bez skakania w namiocie z ręcznika."

"Nie lubię przebieralni. Zawsze się tam bardzo krępuję. Po pierwsze wstydzę się swojego ciała, a po drugie nie wiem jak zachować się w kontakcie z cudzą nagością.(...) Czasem zdarza się tak, że jakaś dziewczyna wygląda lepiej ode mnie, a ja potem przeżywam to tygodniami zazdroszcząc jej ciała"

"Sama nie wiem jak się zachowuję. Wydaje mi się, że normalnie. Zakrywam się ręcznikiem żeby nie świecić gołym tyłkiem przed innymi, ale jeśli coś będzie mi wystawać, albo ręcznik się osunie to nie ma tragedii."

"Ja się nie wstydzę i się nie zakrywam, wiadomo nie paraduje goła komuś przed twarzą, ale bez przesady. Skoro w szatni są same kobiety to dlaczego miałabym się wstydzić. (...) W innych krajach na basenach nie ma podziału na szatnie damską i męska i nikt się tym nie przejmuje. Trzeba szanować i akceptować zarówno siebie jak i innych ludzi"

"Zawsze dziwi mnie w przebieralniach to, że młode dziewczyny zakrywają się i kombinują jak tylko mogą byleby nie pokazać swojego ciała, to co że zaraz i tak pokażą jego większość wskakując w bikini. A osoby w średnim wieku i starsze, choć nie wyglądają specjalnie apetycznie, kompletnie się nie stresują i paradują w szatni bez najmniejszego skrawka materiału. (...)Ja jestem gdzieś po środku - staram się zakrywać intymne części ciała, ale nie wstydzę się za bardzo reszty ciała"

"To jak zachowuje się w przymierzalniach zależy od tego jak się czuję - jeśli mam wzdęty brzuch, nieogolone miejsca intymne to nie czuję się komfortowo i staram się ukryć. Czasem jednak czuję się piękna i pewna, wtedy nie stresuję się w ogóle i śmiało chodzę nago po szatni"

"Nie chcę pokazywać swojego ciała jeśli nie muszę. Nawet w domu przed mężem się czasem krępuję, a co dopiero przed obcymi?"

"Szatnia to szatnia, normalne miejsce. Służy do przebierania, więc to tam robię. Czy się zakrywam? Nie wiem sama. Czy inni się zakrywają? Też nie wiem, po co mam na nich patrzeć?"

"Przy kobietach się nie stresuję, przecież mają to samo. Ale czasem są przebieralnie koedukacyjne, albo np. sauna, gdzie są i kobiety i mężczyźni. Wtedy już nie czuję się pewnie, boję się ocenienia. (...)Poza tym sama nie wiem jak się zachowywać. Boję się, że ktoś pomyśli że się na niego patrzę"


Jak widać zdania są podzielone. Część osób nie widzi w przebieraniu się publicznie nic wstydliwego, dla innych jest to natomiast sytuacja trudna i stresująca. 
Podobne wnioski wyciągnęłam po moich "obserwacjach".

Co ciekawe, większość pań w starszym i średnim wieku nie krępuje się w ogóle. Śmiało pokazują biusty i pośladki. Prysznice biorą całkowicie nago i nie zakrywają żadnych niedoskonałości. 
Inaczej sprawa ma się z dziewczynami młodymi, które notabene, naprawdę nie mają się czego wstydzić. Zgrabne i jędrne ciała chowane są pod ręcznikami i ścianami. 
Myślę, że nie pomyliłabym się mówiąc, że około 80% pań po 60 nie chowała się w ogóle, a 80% kobiet około 20-30 roku życia skrzętnie ukrywa swoje ciała.

Długo zastanawiałam się skąd tak naprawdę to się bierze. 

Czy jest to kwestia większej świadomości swojego ciała?
Czy z wiekiem przestajemy się wstydzić?
Czy z wiekiem bardziej akceptujemy siebie?

Wydaje mi się, że jest to połączenie tych trzech aspektów. Sama zauważyłam, że teraz czuję się lepiej ze sobą niż jeszcze 5 lat temu. Wiem jakie są moje niedoskonałości i jestem świadoma, że nad częścią z nich jestem w stanie popracować, a inne muszę po prostu zaakceptować. 
Wiem też, że jeśli przebieram się w szatni to 99% osób naprawdę nie obchodzi to czy mam dokładnie ogolone nogi i ile cm mam w talii, bo mnie także nie obchodzą te sprawy w przypadku innych osób. 

Mimo wszystko chyba jeszcze brakuje mi takiej pewności siebie jaką mają starsze ode mnie panie. 
Nie jestem typem robiącym z ręczników namioty, ale nie pokazuję się też publicznie w całej krasie. 

Pewność siebie nie jest jednak rzeczą stałą -  dziś ją mam, a jutro mogę jej nie mieć. 

Akceptacja swojego ciała daje pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa i to właśnie ono sprawia, że śmiało przebieramy się bez krępacji w szatniach i przebieralniach. Bo jeśli sama czuję się ze sobą dobrze, to czemu inni mieliby mi to zabrać?
Jeśli jednak sama nie czuję się dobrze, zwracam większą uwagę na swoje słabsze cechy to nie jestem odporna na to, co pomyślą o mnie inni. To wtedy zakrywam swój brzuch i uda, to wtedy odwracam się tyłem, bo boję się negatywnej oceny, czuję się zagrożona. 

Czas jednak z tym zawalczyć!

Dlatego nie krępujcie się w przebieralniach. Może nasze ciała różnią się nieznacznie od siebie - jeden jest wyższy, a drugi niższy, jeden grubszy, a drugi chudszy, jeden ma więcej tłuszczyku na udach, a drugi na brzuchu. Jeden ma pryszcze na nosie, a drugi na plecach. Ale tak naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami i mamy to samo. Dlatego po pierwsze nie oceniajmy innych, ale nie oceniajmy też siebie. 

Czujmy się ze sobą dobrze. 






Komentarze

Popularne posty