czwartek, 27 sierpnia 2015

Hospicjum i życie

Uffff...  Ten post w skrócie opowie Wam, co się u mnie ostatnio dzieje, a dzieje się tego sporo. Skupię się głównie na praktykach w hospicjum, które teraz odbywam. Myślę, że warto przeczytać ten post, bo ja nauczyłam się już naprawdę dużo.

Przeprowadzka się już kończy. Jeszcze tylko kilka dni życia na kartonach. Już tak naprawdę sprzątam w swoim pokoju, pakuję resztki ubrań i pierdółek, które mi zostały. Przy okazji korzystam z ostatnich dni wakacji mojego rodzeństwa, w szczególności Maciusia. Chcę z nim spędzić teraz dużo czasu. Od wtorku idzie do zerówki, więc też będzie chłopak zajęty. Sama także od poniedziałku zaczynam dodatkowo szkolenie w pracy. 

Poza tym jak już wspomniałam - zaczęłam praktyki w hospicjum. 
Powiem Wam, że jestem bardzo, bardzo zadowolona. Początek był trudny. Wiedziałam gdzie idę, wiedziałam, że będę spędzała czas w miejscu, gdzie ludzie umierają, że jest to ich ostatnia droga. Mimo wszystko gdy weszłam na oddział przeraziłam się. Zapach moczu, kału, chemii... Na łóżkach ludzie - różni: i starzy i młodzi, tacy którzy są w stanie coś powiedzieć i tacy, którzy tylko leżą, tacy którzy mogą wyjść do toalety i tacy w pampersach. I wszędzie cierpienie.

Teraz jest jednak już lepiej.
Jestem świadoma, jak trudna jest praca w hospicjum, ale jeszcze bardziej jak jest potrzebna.
Jedyne co możemy zrobić to jeszcze być przy pacjentach. Czasem z nimi porozmawiać, czasem potrzymać za rękę, czasem pomóc zasnąć, a czasem pomóc odejść w spokoju. Jedyne co możemy zrobić to być jeszcze z nimi póki żyją. I taka jest moja rola.
Na początku podświadomie "szukałam" pacjentów, którzy wydawali się kontaktowi i logiczni, w obawie przed tymi, którzy już tacy nie są. Bałam się, że mogę nawiązać relację z kimś, kto za kilka dni umrze. To przerażająca wizja. Teraz jednak wiem, że ludziom słabszym jest tak samo potrzebna, a może i bardziej?

Poza tym zobaczyłam w hospicjum coś więcej niż śmierć i cierpienie.
Zobaczyłam ogromne pokłady miłości, zobaczyłam uśmiechy, zobaczyłam olbrzymią wiarę. Pomimo spędzenia tam jeszcze niewielu, bo tylko kilkunastu godzin, nauczyłam się już tak dużo!
Nawet najbardziej cierpiące osoby są w stanie powiedzieć, że kochają życie!

A my? My widzimy wszędzie problemy. W pracy za dużo do robienia lub też za nudno, nos za krótki lub za długi, na dworze za ciepło lub za zimno, deszczowo lub za sucho. Makaron twardy, albo niedogotowany, a mięso nieświeże. W tv nic ciekawego - same powtórki, dzieci przeszkadzają, starsi narzekają...

Nie widzimy tego, że mamy okazję żyć. Mamy szansę smucić się i cieszyć. Mamy możliwość żeby czuć, smakować i dotykać. Możemy narzekać i możemy płakać. Mamy szansę zrobić coś dla siebie albo dla innych. Możemy się ruszać i uczyć. Mamy szansę osiągnąć sukces, ale także mamy możliwość zobaczenia swoich błędów. Możemy tak wiele, a i tak jesteśmy niezadowoleni.
Pacjenci w hospicjum nie mają już większości z tych rzeczy, a jednak możemy się od Nich tak wiele nauczyć. Możemy też im pomóc i to chcę robić przez najbliższy miesiąc. Rozmawiać, albo po prostu być.

I kochać razem z Nimi te ostatnie dni Ich życia. 


6 komentarzy:

  1. Nie wytrzymałabym psychicznie w hospicjum :/ Mowy nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to bardzo trudne miejsce. Wiem, że np. w dziecięcym hospicjum byłoby mi ciężej.
      Z drugiej strony wiem jednak, że jestem tam nie dla siebie, ale dla Pacjentów.I jest ciężko, ale mimo wszystko jest dobrze. Oby było tak ciągle.
      Na pewno to będzie bardzo cenne doświadczenie zawodowe, a o życiowym to już w ogóle nie wspomnę :)

      Usuń
    2. Wiem, że jestem tam dla pacjentów, ale to jest bardzo trudne, myślę, że z chęcią zaprzyjaźniałabym się z pacjentami, a potem cierpiała. Brak mi takiego dystansu :)

      Usuń
  2. Maju, podziwiam Cię. Nie wiem czy dałabym radę w hospicjum.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie byłam w hospicjum, ale często w czasie zajęć lub na praktykach do szpitala trafiają osoby z hospicjum, których stan się pogorszył i wymagali dodatkowej opieki lekarskiej. Jest to ciężka praca, do której powoli się uczę. Szczególnie, kiedy w takich miejscach znajdują się jeszcze ludzie młodzi i widzisz, że są w Twoim wieku. A my narzekamy, nie widząc, jak wiele mamy..

    OdpowiedzUsuń
  4. Czapki z głów dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.