niedziela, 23 marca 2014

Ból i psychiczny dół

Tak... Znów to samo. Wzloty i upadki.

Czułam się dobrze, bardzo dobrze nawet! Ćwiczyłam regularnie 3 tygodnie, centymetry zaczęły spadać, samopoczucie sprzyjało, wiosna przyszła nie tylko za oknem, ale także w sercu. W końcu inni zauważyli zmiany w moim ciele - było naprawdę dobrze. Jasne, nie jestem mistrzem, ale chciałam nim być i chciałam do tego dążyć. Miałam zapał, chęci, byłam pozytywnie nastawiona.

Dziś nie jest tak dobrze. Jestem cała obolała, mam zakwasy jak nigdy w życiu, a całe moje ciało pokrywają siniaki. Kilkadziesiąt siniaków w każdym możliwym miejscu. Najwięcej na nogach. Czuję się fatalnie, bezużytecznie. Chce mi się płakać, nie wiem tylko czy z bólu, czy z bezsilności.
Ale od początku...

Od dawna byłam krzywa: krzywy kręgosłup, nierówna miednica, nieproporcjonalne mięśnie, koślawe kolano... W końcu postanowiłam coś zrobić. Poszłam do fizjoterapeuty. 3 godziny tortur, płaczu, krzyków, połamanych paznokci wbijanych w dłonie P. Wstawione kręgi, obniżona miednica i mnóstwo rozbitych mięśni, Ma być teraz lepiej, za 2 tygodnie idę znów pocierpieć. Robiłam to dla swojego dobra, zdrowia. W chwili obecnej nie jestem przekonana czy było warto. Chodzę jak pokraka. Spódniczki nie założę przez najbliższe 3 tygodnie, bo wyglądam jakby ktoś pobił mnie policyjną pałką. Ale ból i wygląd nie są najgorsze... Wchodziłam na szczyt i znów jestem na dnie - nie mogę ćwiczyć, mogę się tylko rozciągać. Lato tuż, tuż. A ja znów nic nie osiągnę, bo nie mogę. Bo to dla mojego dobra, żebym była zdrowa, uśmiechnięta, prosta z dumną piersią u przodu.

W tym momencie taka nie jestem. Jestem uziemiona. Czuję się 22 letnią niepełnosprawną. 
Oby jutro było lepiej. Oby się to opłaciło. 

Może i narzekam, ale każdy ma ciężkie dni. I z takimi dniami też trzeba się pogodzić. Nie można być wiecznie fruwającym skowronkiem, to nie jest realistyczne podejście. Chyba, że blogujące zawsze muszą ćwierkać i zarażać optymizmem i nie przystoi nam kryzys?

Spróbuję się nie poddać. Może mi się uda? Może za 3 tygodnie będę w końcu mogła biegać, skakać bez bólu? Może coś się zmieni? Może będę miała spokój ze zdrowiem na kilka lat? Może będzie warto. Może kupię wymarzone różowe buty i będę w nich fikać bez opamiętania i jednak uda mi się chociaż połowicznie latem wyglądać tak, jakbym tego chciała.
Czas pokaże. 

6 komentarzy:

  1. Na jakim dnie! Walczysz o swoje zdrowie. Najbliższe dni mogą być trudne, ale pomyśl co będzie dalej! Odkładanie leczenia na później tylko pogłębiło wady ;) więc nie marudź!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała taką pewność, że na 100 % będzie dobrze - to byłoby lepiej. Ale pewności niestety nie ma. W chwili obecnej nawet z bólu trudno mi się umyć. Mam jednak nadzieję, że z każdą minutą będzie się poprawiać. Bo jeśli nie, to jak będę w stanie normalnie chodzić, to go uduszę własnymi, malutkimi dłońmi :)
      Trochę marudzę, ale naprawdę źle się czuję, bardziej psychicznie nawet. To nie jest przyjemne uczucie, bycie całkowicie bezradnym. Liczę jednak bardzo, ale to bardzo na poprawę. Bo jestem przekonana, że ona nadejdzie. Teraz pytanie tylko - kiedy?

      Usuń
  2. Nie poddawaj się, będzie dobrze, zrób przerwę odpocznij. Ja też zaczęłam ćwiczyć i jestem połamana, a do tego wiem co czujesz z siniakami bo sama mam problemy z naczyniami i wyglądam jak dalmatyńczyk. Głowa do góry!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalmatyńczyk <3 Też tak wyglądałam, ale teraz pojawiaja się nowe sińce i ogólnie to już cała jestem sina... Zmieniłam barwę skóry :D
      To trzymamy za siebie razem kciuki, żeby wyjść z tego połamania.

      Usuń
  3. Porównanie do tonfy - bezcenne ;) Wiem, że cierpisz. Ja to samo przechodziłam po - uwaga - pierwszych treningach. Też wiłam się z bólu. Ale teraz za tym tęsknię i uwierz mi, że będzie lepiej. Uśmiechnij się, pocierpisz trochę i potem będziesz jak nowonarodzona :) Trzymaj się Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po treningach pierwszych też czułam się źle i pokracznie. Ale jednak to zupełnie inny wymiar bólu. Dziś już 3 dzień, a ja dalej mam problemy z prostymi czynnościami - jak umycie się chociażby! Nogi mam co raz bardziej sine, pojawiają się nowe krwiaki. Tragedia ;/ Psychicznie powoli, powolutku wychodzę z dołka. Nie mogę sie poddać. Odpocznę i powrócę z taką siłą, że rozwalę Wrocław :))

      Usuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.