niedziela, 3 listopada 2013

Dziennik treningowy

Jeżeli czasem przeglądacie tego bloga, to wiecie, że ja sama czytam parę blogów. Jednym z nich jest blog Savannah Grey, który znajdziecie tutaj. Można tam znaleźć wiele inspirujących rzeczy. 
Właśnie tam przeczytałam o tym, jak autorka bloga prowadzi swój treningowy dziennik. Bardzo, ale to bardzo mi się spodobał! Postanowiłam założyć bardzo podobny :) 
Może i mi uda się kogoś zaciekawić tym pomysłem i dołączycie do tworzenia własnych dzienników?

Kilka razy próbowałam już prowadzić swój motywator treningowy. Próbowałam w Excelu (ten sprawdził się najlepiej), na tablicy korkowej, w kalendarzu. Postanowiłam teraz spróbować tego pomysłu i narysować swój własny dziennik w zeszycie. 

Oto co mi wyszło: 
Zaczęłam prowadzić go dziś i mam nadzieję, będę prowadzić dopóki nie skończy się zeszyt, a wtedy dokupię kolejny! :)


Co znajdziemy w środku?

Na pierwszej stronie napisałam sobie coś motywującego, a dokładniej  - Najlepszy czas na działanie jest TERAZ! Mam nadzieję, że to motto pozwoli mi wytrwać w ćwiczeniach, przestanę wiecznie odkładać wszystko na jutro. Jak wyjdzie? Czas pokaże!

Co znajdziemy jeszcze?
Jedną dużą tabelkę na cały miesiąc. Mam nadzieję, że czerwonych krzyżyków, oznaczających dzień bez ćwiczeń będzie jak najmniej. Niestety miesiąc nie zaczął się idealnie, ale to przez wizytę u babci. A tam było duuużo jedzenia i duuużo lenistwa ;) Chciałabym, żeby 6 krateczek w tygodniu było zapełnionych różnymi zapiskami. Jak widzicie dziś spędziłam 30 min na stepperze (połączyłam pożyteczne z pożytecznym, bo w tym czasie uczyłam się na kolokwium), oraz przeprowadziłam swój własny trening, który inspirowany był najnowszym numerem WH. Wyglądał on następująco - 3 serie po: 15 przysiadów z hantlami, 10 pompek, 15 podciągnięć rąk z hantlami z opadu, 30 s deska, 15 wypadów nóg, na każdą nogę  i deska bokiem z hantlami. Przed tym - 3 min rozgrzewki. Przyznam, że ten trening zajął mi ok 30 min, ale zmęczyłam się bardzo. Spaliłam aż 256 kcal ;) Jestem zadowolona. Oby takich dni w dzienniczku było jak najwięcej.



Oprócz dużej tabelki w moim zeszycie znajdziemy kilka małych tabelek. 2 pierwsze to tabelki związane z moim odżywianiem. Są to te rzeczy, które chcę zmienić. Mam nadzieję, że będzie mi to łatwiej monitorować. Czerwona krateczka - zły dzień, zielona - wspaniały :)

Są też tabelki przeznaczone na aktywności fizyczne, które staram się robić w miarę regularnie - czyli hula - hop i stepper. Aby zakreślić na zielono kwadracik muszę danego dnia robić "to" przez minimum 30 min.




Ostatnio znów piję mniej wody, dlatego taka właśnie tabelka się tam znalazła :) Powracam na dobre tory!
Oprócz wody piję czerwoną i zieloną herbatę.

Znalazło się też miejsce na tabelkę z własnymi treningami. Na końcu możemy znaleźć tabelkę z wymiarami (jutro ją uzupełnię) z miejscem na wymiary ostatniego dnia miesiąca. Jest też kolumna, abym już teraz zapisała, jak chciałabym, aby moje ciało wyglądało po tym miesiącu. Zobaczymy jak bardzo będzie różniła się rzeczywistość od marzeń.


Jest też miejsce na mój cel. W tym miesiącu chcę zrobić 20 pompek (ale takich ładnych, do ziemi, bez przerwy), oraz wytrzymać całe 2 min w pozycji PLANK. Zostawiłam sobie tam trochę miejsca, aby opisywać swoje postępy, np. którego dnia udało mi się wytrzymać dłużej itd.

Na szarym końcu będzie podsumowanie. Czy jestem zadowolona z mijającego miesiąca, jakie błędy popełniłam i co przydałoby się zmienić. Podsumowanie listopada pomoże mi stworzyć tabelki na grudzień.

A Wy, prowadzicie swoje dzienniczki treningowe?
Co myślicie o takim? 

13 komentarzy:

  1. Dziennik treningowy to dobry pomysł. Ja swego czasu prowadziłam dziennik diety. Powodzenia Ci życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny! Sama muszę taki zrobić. Podobają mi się kolorowe kwadraciki. Za dużo czerwonego w tabelce ze słodyczami powie Ci STOP! :D
    FF - to fast food? Z nimi też mam problem ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, FF to fast food ;D Ogólnie do tej tabelki zaliczam słodkości, słone przekąski i własnie fast-food. ;)

      Kolorowe kwadraciki są mega! ;) Mój Chłopak śmieje się, że powinnam sobie misie przyklejać, jeśli trenowałam :)

      Usuń
  3. Niech ten dziennik służy Ci jak najlepiej! Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! I za inspirację jeszcze bardziej dziękuję. Bo pomysł jest świetny. Jestem w nim zakochana ;)
      W ogóle lubię Cię czytać :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Miło słyszeć (a w zasadzie czytać) ;) Dzięki za te słowa!

      Usuń
  4. Sprawdza sprawdza :) Ja tworzę na całej kartce 45 małe prostokąty gdzieś o wymiarach 3x4,5. U góry wpisuję datę a niżej treningi ;) Takie zeszyty motywują bo nie raz aż głupio zostawić pustą kratkę :))

    OdpowiedzUsuń
  5. O właśnie czegoś takiego szukałam ;). Trenuje już kilka lat, sporty walki do tego mocne treningi kondycyjne ale brakowało mi takiego indywidualnego 'grafiku' dot. jedzenia i osiągnięc.
    Dzięki bardzo! I mam nadzieję że trwasz nadal w osiąganiu sukcesów z pompkami itd. :).

    OdpowiedzUsuń
  6. też prowadzę analogowy dziennik treningowy.
    Oprócz tabel i zestawień (natura księgowej) dodaję codzienne zapiski w formie dziennika, aby utrwalić nie tylko co i ile trenowałam, ale żeby zachować emocje z tym związane. np. "60 min ciągłego biegu. Za plecami miałam zachodzące słońce, a przed sobą żółty wielki księżyc. Po prostu magia. Bez biegania nie miałabym szans tego zobaczyć"
    I czasami czytam ten dziennik od początku. I o ile w trakcie treningów "co i ile" jest najważniejsze, to potem właśnie takie pozatreningowe uwagi dają niesamowitą motywację do dalszej pracy.

    Serdecznie pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też prowadzę taki dziennik, tyle, że online. Trzyma mnie w ryzach z dieta też, ale głównie z treningami :D fajnie jest też wrócić i zobaczyć jaka drogę się ma za sobą :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.