niedziela, 16 lutego 2014

Zimowe szaleństwa

Fanką zimy nie byłam nigdy. Myślę także, że nigdy już nie będę. Jestem największym zmarźluchem świata - rękawiczki nosze od października do marca, a czasem i kwietnia. Idealna temperatura 25-32 st. -  wtedy czuję się jak w niebie. Gdy za oknem śnieg i minusowa temperatura, dopada mnie paniczny lęk - ileż to warstw muszę na siebie włożyć, żeby nie zamarznąć po drodze do auta - 4 nie starczają, może 6?


Jeśli nie lubię zimy - sporty zimowe raczej także kuszące mi się nie wydają.

Łyżwy - tragedia. To akurat wina nauczycielki wf'u, która w gimnazjum tak zraziła mnie do tego sportu, że od momentu skończenia szkoły minęło parę lat, ja dalej nie chcę zakładać łyżew (swoją drogą o moich cudownych lekcjach wychowania fizycznego przeczytacie tutaj).

Narty - byłam na obozie narciarskim w dzieciństwie. Miałam może 10-11 lat. Ogólnie sam obóz wspominam miło. Narty - niekoniecznie. Jestem chodzącym nieszczęściem. Raz skręciłam nogę w kostce, a raz w kolanie. Dlatego też od kilkunastu lat boję się nart, ale może niedługo to się zmieni (przeczytajcie do końca post! :))


Snowboard - tutaj urazu nie mam! Chyba, że do orczyka, który dla wielu snowboardzistów jest przekleństwem (poobijana kość ogonowa..). Co prawda mistrzem nie byłam, jednak jakoś udawało mi się zjeżdżać ze stoku, będąc całą, żywą i w jednym kawałku. Niestety moje kolano nie polubiło tego sportu, ponieważ było bardzo obciążone. Dlatego też, od bodajże 2/3 lat nie zawitałam na żaden stok. 

Sanki - pomimo roztrzaskania w dzieciństwie sanek na kilkanaście części na drzewie - to chyba mój ulubiony zimowy sport! Szczególnie, jeśli jestem tą ciągniętą! :)

Ale.... jutro jadę na kilka dni z Rodziną, Druga Połówką i Znajomymi w góry. Długo myślałam co będę tam robić - czy biernie kibicować, czy jednak przełamię się i znów coś pokombinuję. Podjęłam decyzję, że spróbuję swoich sił na nartach. Po kilkunastu latach! Mam nadzieję, że żałować nie będę i nie wrócę z żadną kontuzją. Minusem jest moje, znane już Wam, kolano, które bardzo, ale to bardzo lubi przeskakiwać z miejsca na miejsce. Jeśli niefortunnie upadnę - może to się skończyć źle. Liczę jednak na Wasze kciuki, pomoc P. i Siostry, którzy dzielnie będą pomagali mi stawiać "pierwsze-niepierwsze" kroki na tych dwóch deskach. Mam nadzieję, że dzięki temu w końcu polubię narty, a zima będzie dla mnie chociaż minimalnie urokliwa (na chwilę obecną gdyby zimy nie było na pewno bym nie płakała - wręcz przeciwnie). Trochę żal mi snowboardu. Zjeżdżanie sprawiało mi nawet przyjemność, jakoś sobie radę dawałam - ogólnie źle nie było. Boję się jednak, że obciążone kilka godzin stawy dawałyby o sobie znać, a o wiele większa ilość upadków mogłaby mnie wyłączyć w normalnego funkcjonowania na kolejne miesiące. 

Zobaczymy jak to będzie... czas pokaże! :) Nie tylko ja będę się uczyła zjeżdżania, ale także mój mały, 4-letni brat. Na pewno zdam Wam relację z pobytu i czy udało mi się w końcu chociaż troszkę polubić śnieg.

A Wy jeździcie na czymś? Lubicie zimę i zimowe sporty?

8 komentarzy:

  1. 3mam kciuki za twoje "nartowe" szaleństwa! Czekam na niesamowite fotki z wyjazdu! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zimę lubię i to bardzo, dlatego żałuję, że jej praktycznie nie było w tym roku. Łyżwy uwielbiam, ale do nart mam uraz :|

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też lubię jazdę na nartach, na początku trochę się bałam ale z czasem lęk przeszedł. Teraz najczęściej jeżdżę na narty do Włoch, fajne mają tam stoki. Mam wiele miłych wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I dla małych i dla starszych, jeszcze trochę i ja ze swoimi dzieciaczkami będe jeżdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Narty są super. Tylko teraz zimy są coraz łagodniejsze, coraz mniej śniegu i ciężko o jakieś fajne trasy w Polsce

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to nawet czasem latem myślę, że przydały by się rękawiczki. To zupełne nieporozumienie, że wypada je nosić tylko zimą ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na zimowe zabawy trzeba ubrać się dobrze i ciągle się ruszac, wtedy nie zmarzniemy :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.