czwartek, 28 listopada 2013

Znienawidzone boczki - jak się ich pozbyć?

Większość kobiet (ale także mężczyzn, chociaż rzadziej!), które walczy o piękną figurę uświadamia sobie w pewnym momencie, że ze spodni wylewa im się po bokach niezbyt ciekawie wyglądająca masa... 
Niestety, tłuszcz u pań bardzo lubi odkładać się w tamtej okolicy. Jest to spowodowane przede wszystkim zamiłowaniem do niezbyt dobrego jedzenia oraz braku ruchu,a jeśli nawet ma miejsce aktywność fizyczna, to często ta część ciała jest pomijana.

Od razu Was zmartwię - nie ma jednego ćwiczenia czy środka, który jak za pociągnięciem magicznej różdżki zmniejszy nam boczki. No chyba, że liposukcja, której nie polecam. Aby pozbyć się tłuszczu w tej okolicy, potrzebna jest jego redukcja w całym ciele.

Najważniejszą rzeczą w przypadku boczków jest odpowiednia dieta... Nie chodzi o katowanie się bezsensownymi głodówkami, a o zmianę nawyków żywieniowych. Powinniśmy pić jak najwięcej wody, unikać przetworzonych pokarmów (białego chleba, fast-foodów), słodyczy, czy niezdrowego tłuszczu. Jak powinniśmy jeść? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie tutaj. Pamiętajcie także o Waszych potrzebach energetycznych! Jeśli chcecie schudnąć musicie ograniczyć ilość spożywanych kalorii, ale z głową. Możecie o tym więcej przeczytać w tym poście.

Sama dieta nie wystarczy, chociaż jest ona najważniejsza. 
Przejdźmy zatem do ćwiczeń. Wybierajcie sobie dowolnie i róbcie własne zestawy, które dołączajcie do Waszych treningów. Po jakimś czasie regularnych ćwiczeń powinny pojawić się efekty.

1. Aeroby - musimy pozbyć się tłuszczyku, sama rzeźba nie wystarczy. Niestety... Bieganie, rower, łyżwy, rolki, orbiterek - wszystko to, pomoże nam spalić zbędną masę.

2. Hula - hop, ćwiczy on świetnie mięśnie brzucha, ładnie kształtuje talię oraz doskonale "ubija" wroga, jakim są boczki.

3. Twister to kolejny przyrząd, który może Wam pomóc w tej walce. Nie tylko ćwiczy on mięśnie brzucha, ale także kręgosłupa. Zaletą, jak i w przypadku hula - hopu jest to, że możecie wykonywać te ćwiczenia oglądając ulubiony program w telewizji :)

4. Brzuszki skośne (lewy łokieć do prawego kolana, prawy łokieć do lewego kolana)

5. Nożyce (pionowe, poziome i okrężne)


6. Skrętoskłony


7.Planki, szczególnie boczne

8. Najlepsze na świecie ćwiczenia na boczki - 10 min z Tiffany Rothe. Uwielbiam ten zestaw - ćwiczenia są żwawe, trochę przypominają taniec, uśmiech Tiff jest cudowny, nie są to ćwiczenia siłowe, ale także "lekkie aeroby", dzień po przekonacie się, że macie mięśnie, o których nie mieliście pojęcia. Polecam ten zestaw gorąco! :) Powinniśmy włączyć go do naszego zestawu ćwiczeń. 3 razy w tygodniu + inne ćwiczenia i powinny być efekty.

9. Zestaw plankowy fitappy  - różne ćwiczenia na mięśnie brzucha (zarówno mięsień prosty, jak i mięśnie skośne) 



Wybierajcie do woli, łączcie w zestawy. Pamiętajcie, aby nie skupiać się tylko na jednym ćwiczeniu, ale zmieniać je regularnie, aby mięśnie się nie przyzwyczaiły. Wtedy efekty będą mniejsze.

Co Wy na to, aby zrobić wyzwanie na boczki i ramiona? :)

Przypominam Wam także o akcji dla Oliwki! Dziewczynka jest ciężko chora, ale możemy jej pomóc ;) 

1. Tutaj wpłacamy pieniądze, każdy grosz się liczy! Każda złotówka może pomóc.

2. Tutaj dołączamy do wydarzenia, aby było nas jak najwięcej. Zaproście także swoich znajomych. Każdy dodatkowy osobnik, to szansa na dodatkowe pieniądze dla Dziewczynki :)


wtorek, 26 listopada 2013

Kochać siebie, o co tak właściwie mi chodzi?

Kilka razy dostałam zapytanie - o co mi tak właściwie chodzi z tym pokochaniem siebie, czy nie chcę zostać narcyzem, na czym mi zależy?

Postanowiłam odpisać i wyjaśnić, czym jest dla mnie tytułowe kochanie siebie, o które ciągle walczę.

Kochać siebie to....

  • miłość do swoich zalet, do tego, co jest w nas dobre, podkreślanie ich
  • chęć zmiany tego, co możemy zmienić na lepsze - zawsze możemy schudnąć, zadbać o siebie, starać się być lepszym człowiekiem
  • zaakceptowanie naszych wad, na które nie mamy żadnego wpływu - nie ma ideałów
  • pogodzenie się z pewnymi "defektami", które tak naprawdę nimi nie są. Za duży nos, odstające uszy? To siedzi tylko w głowie.
  • dbanie o swoje ciało
  • chęć pomocy sobie i innym
  • spełnianie swoich marzeń, dążenie do nich
  • pracowanie nad sobą
  • myślenie o sobie dobrze, pozbycie się zbędnej krytyki
  • bycie kochanym przez innych i kochać innych
  • dbanie o swoje zdrowie - zdrowa żywność i dawka ruchu na pewno nam w tym pomoże
  • troska o własny rozwój, aby nie stać w miejscu
  • umiejętność przyjmowania krytyki i komplementów
  • szanowanie swoich decyzji, także błędów, bo to one uczą nas jak postępować
  • radosna samoakceptacja każdej cząstki ciała i duszy
  • zaufanie do siebie, przekonanie, że podejmuje się w życiu dobre decyzje
  • nie żałowanie tego, co już się stało, ale pragnienie, aby każdy kolejny dzień był lepszy
  • trzymanie się własnych zasad
  • chęć wygrywania, ale też pogodzenie się z porażkami
  • rozwijanie swoich pasji
  • bycie sobą, nie kimś innym
  • podkreślanie swojej wyjątkowości, bo to ona jest w nas piękna
  • umiejętność powiedzenia "nie"
  • dbanie o bycie dobrze zrozumianym
  • brak zawiści dla innych
  • to chęć słuchania i rozumienia innych
  •   i wiele, wiele innych.....
Jak widzicie, termin ten jest naprawdę bardzo szeroki. Jednak nie można jasno określić, czym jest miłość do samego siebie. 
Na pewno jest to samoakceptacja siebie, takim jakim się jest, ale nie stanie w miejscu, ale próba stania się jeszcze lepszym. Jest to dbałość o swoje zdrowie i życie. Jest to szansa, o którą musimy zawalczyć i której nie możemy przegapić...
 Podążając za Oscarem Wilde'm, wiem jednak że na pewno jest to początek romansu na całe życie.

A czym dla Ciebie jest kochanie siebie?

poniedziałek, 25 listopada 2013

Akcja świąteczna - pomoc dla Oliwki! -

Zamiast świątecznego cukiereczka, dla Oliwki złotóweczka!


Jak pisałam w ostatnim poście - warto pomagać. Z wielu różnych powodów. 
Po pierwsze - pomagamy KOMUŚ. Przynosi  to korzyści dla tej osoby, wywołuje uśmiech, pomaga przezwyciężyć chorobę itd.
Po drugie - pomagamy SOBIE. Może to troszkę egocentryczne, ale tak - pomaganie komuś traktuję jako pomaganie sobie. Jest to moja własna terapia. Gdy mam kryzys, to czuję się beznadziejnie sama ze sobą. Pomoc komuś pokazuje mi, że aż tak źle ze mną nie jest. Nie zapominam jednak, że pomagam głównie KOMUŚ.

Tak też stało się i teraz... Przymierzałam się do jakiejś większej, charytatywnej akcji. 
Zbliżają się święta, powoli można poczuć grudniowy klimat - bombki, choinki, Mikołaje, kolędy. Święta zawsze kojarzyły mi się też z szeroko pojętą dobrocią. Ludzie są wtedy bardziej skłonni do pomocy, czują wewnętrzną potrzebę pomagania. Postanowiłam to wykorzystać, bo osoba, której można pomóc sama mi się niestety nasunęła.


Oliwka Podwapińska, kilkunastomiesięczna dziewczynka chora na okropnie rzadką chorobę - Malforację żyły Galena - typ VGAD. Zaatakowała ona mózg dziecka - powstały tam 2 wielkie naczyniaki, które uciskają na narząd co raz bardziej. 

Szczęście w nieszczęściu... Oliwię zdiagnozowano bardzo szybko, dzięki czemu jest jeszcze szansa na normalne życie. Nieszczęściem oprócz choroby jednak jest to, że jest ona bardzo, bardzo rzadka. W Polsce nie ma opcji jej leczenia. Jednak dzięki jej wspaniałym rodzicom udało się załatwić miejsce w klinice w Nowym Jorku, gdzie podejmą się wykonania operacji. Kwota jednak, która potrzebna jest na operację przewyższa możliwości zwykłego człowieka. 


Stąd też pomysł na akcję - zamiast świątecznego cukiereczka, dla Oliwki złotóweczka! 
Każdy z nas ma listę bliskich osób, które planuje obdarować prezentem na święta. Dopiszmy do tej listy też Oliwkę! Wiadomo, że kwota jaką możemy wpłacić na poczet Dziewczynki jest różna. Ktoś może wpłacić 10 złotych, inny 100 złotych, a ktoś inny tylko i aż złotówkę. 

Pomyślicie może - co moja złotówka zmieni? Dużo! 
Gdyby każdy kto przeczyta tego posta wpłacił chociaż złotówkę mielibyśmy już ok 100 złotych na koncie, a może i więcej? 
Jeśli jednak nie możecie wpłacić nawet złotówki - powiadomcie o akcji swoich znajomych, udostępnijcie wydarzenie! Im nas więcej, tym większa szansa na szybkie zebranie kwoty potrzebnej na operację. 

Zamiast kupienia kolejnego batonika do świątecznej paczki dla pociechy - wydaj te 2 zł na Oliwię, a na pewno nie pożałujesz. Uśmiech zdrowej Dziewczynki wynagrodzi Ci wszystko. Im bardziej się zaangażujesz, tym radość z osiągniętego celu będzie większa. Także do dzieła kochani!

Naprawdę na Was liczę, każda złotówka, każda osoba, która dołączy do akcji znaczy bardzo dużo!

Co dzieje się u Oliwki możecie przeczytać tutaj.

Wydarzenie na facebooku, do którego bardzo, bardzo proszę abyście dołączyli (im nas tam więcej, tym więcej osób się o tym dowie!) znajdziecie tu.

I NAJWAŻNIEJSZY LINK, GDZIE I JAK WPŁACAĆ PIENIĄDZE - Tutaj wpłacamy pieniądze :)

Powodzenia!

Z góry dziękuję w imieniu swoim, Oliwki oraz jej rodziców! :)

środa, 20 listopada 2013

Na koniec dnia - zrób coś dobrego

Króciutko -  nie wiem czy znacie stronę http://www.siepomaga.pl/. Jeśli nie to musicie koniecznie na nią wejść!
Każdy z nas wydaje czasem złotówkę na pierdoły, wydajmy tę złotówkę, czy kilka złotych dobrze - pomóżmy komuś.
Podopiecznych tej strony jest naprawdę wiele, każdy potrzebuje pomocy, każda złotówka się liczy.

Zrezygnuj z batonika - pomóż komuś!

Ja na dziś wybrałam malutką Marysię. Jest prawie w wieku mojego brata i jej choroba i cierpienie są niewyobrażalne. Marysia nie chodzi, nie mówi, nie uśmiecha się, rusza tylko paluszkami. Niestety nie może też kaszleć, przez co narażona jest na wielkioeż niebezpieczeństwo. Może ktoś też będzie chciał pomóc dziewczynce, jeśli tak to może to zrobić tutaj.

A ja myślę nad akcją świąteczną. Mam nadzieję, że razem coś zdziałamy.

Może jak pomogę komuś, to pomogę też sobie?


Kukiełki na poprawę humoru! "Mamo zrób je ze mną"!

Zaczęło się niewinnie. Konkurs w przedszkolu, trzeba zrobić kukiełki postaci z wierszy Tuwima... 
No to do roboty wraz z Maciusiem i moim Chłopakiem powstało wiele pięknych dzieł.

Zaraz do przedszkola zawiozę Słonia Trąbalskiego oraz Murzynka Bambo
Słoń Trąbalski i Murzynek Bambo
Potem w ramach dalszej poprawy humoru, mieliśmy z P. obejrzeć jakiś film + zjeść przygotowaną przez niego sałatkę (była pyszna!). 
Mama P., nauczycielka w klasach 1-3, była zachwycona pomysłem kukiełek, dlatego też w raz z kuzynką P. postanowiliśmy zrobić "ilustracje przestrzenne" do bajki z podręcznika dla dzieci. Niekonwencjonalnej śpiącej królewny, która mieszkała w bloku i pocałował ją listonosz. 
Zabawy było naprawdę mnóstwo, powychodziły śmieszne rzeczy.

Powiem Wam, że twórcze działania bardzo rozluźniają, są świetnym odganiaczem stresu i polecam je gorąco!
A oto nasze nocne dzieła:
śpiąca królewna (lekko pomarszczona) i jej nowy mąż listonosz

Dobra wróżka i zła wróżka - dozorczyni.

Piękna Królowa i Srogi Król


Materiały dydaktyczne w komplecie

Polecam Wam gorąco! Bawcie się ze swoimi pociechami, a jeśli ich nie macie - to sami. To naprawdę wielka frajda, także dla dorosłych.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kryzys

Dziś będzie krótko - przepraszam, że nie piszę od kilku dni.
Powiem szczerze - brak weny, zbyt dużo w moim życiu się dzieje, nie są to niestety pozytywne sprawy.

Od kilku dni nie trzymam się prawie żadnych swoich zasad, myślę, że właśnie osiągnęłam swoje własne dno. Odkąd zmieniłam to i owo w swoim życiu (mniej więcej w styczniu) były wzloty i upadki. Na szczęście więcej wzlotów.  Teraz nastał czas na upadek, spektakularny upadek.

Liczę na to, że jednak powstanę jak feniks z popiołu, już niebawem. 

Bo przecież czasem trzeba upaść na same dno, aby później wznieść się na wyżyny, prawda?

Życzę Wam więcej mocy
M. 

wtorek, 12 listopada 2013

Co zrobić z obwisłymi ramionami?

Chociaż lato już za nami i co raz częściej mamy zakryte ramiona, to nie znaczy, że problem obwisłych ramion nas opuścił. Wręcz przeciwnie! Lepiej teraz wziąć się do roboty i już za kilka miesięcy pokazać światu piękne, zgrabne, lekko ukształtowane ramiona.

Wiele kobiet, nawet szczupłych, boryka się niestety z tym problemem. Część z nas ma tam obwisłą skórę, część także pod nią skrywa zapasy tłuszczyku. Ramiona są tą częścią ciała, o której wiele kobiet zapomina i dopiero gdy staje przed lustrem z fajnym
brzuchem, dobrymi nogami no zauważa pewną dysproporcję - niezbyt atrakcyjne ramiona. Są one skutkiem złej diety, a także braku ćwiczeń na tą część ciała. Niektóre dziewczyny nie ćwiczą ramion, bo boją się przypakowania - nic bardziej mylnego. Bardzo trudno zbudować zbyt duże mięśnie kobiecie, a na pewno nie ćwiczeniami z kilku kg hantlami.



Główną zmorą są ramiona przy tricepsie, to właśnie tam ramiona najbardziej "zwisają" tworząc tzw. pelikany czy motylki. Tłuszcz w okolicach bicepsów także się odkłada, jednak jest mniej widoczny. Poza tym codzienne czynności bardziej angażują biceps, a nie triceps, który jest zaniedbany.




Po co ćwiczyć ramiona?

  • aby uzyskać proporcjonalną budowę
  • wzmocnić mięśnie
  • będzie nam łatwiej dźwigać walizki i odkręcać słoiki
  • dla pięknego wyglądu

Co możemy z tym robić?

Na youtube możemy znaleźć naprawdę wiele fajnych, gotowych zestawów. Tutaj przedstawiam Wam te, które mi osobiście się najbardziej spodobały.

Trening Tiffany Rothe (3min) - najlepiej wykonać go 3 razy, lub połączyć z innym zestawem. Energicznie, bardzo szybko czas mija.

8minutowy trening Fittappy - ramiona pieką, szczególnie przy większym obciążeniu. Warto zwrócić uwagę na niezbyt lubiane pompki - bardzo kształtują ramiona! :)

Trening z FitnessBlendera - trwa on aż 20 minut, ale gwarantuję, że będzie to dobrze wykorzystane 20 min.

10 minut z Mel B - tej Pani nikomu nie trzeba przedstawiać. Filmik z serii 10 minutowych treningów poszczególnych części ciała.
Wrażenia po treningu - pali! :D


Do wszystkich ćwiczeń potrzebne są ciężarki. Ja mam takie, które ważą tylko 2kg. Ale planuję kupić także 2kg i 3kg. W chwili obecnej, gdy chcę większe obciążenie używam butelki z wodą. Jednak jest ona mniej wygodna podczas ćwiczeń. 

Co jest ważne podczas ćwiczeń?

1. Regularność, wykonanie treningu raz w tygodniu cudów nie zdziała. Starajcie ćwiczyć się co drugi dzień minimum 10 min.

2. Różnorodność - same treningi na ramiona nie wystarczą. Dołączcie do tego kardio, interwały, które pomogą Wam spalić tłuszcz, nie tylko z okolic ramion, ale z całego ciała. Wtedy też, Waszym zadaniem będzie już tylko rzeźba.

3. Nie ćwiczcie ciągle tego samego. Zmieniajcie zestawy. Dziś Fittappy, pojutrze Mel B, potem coś innego. Jeśli ćwiczymy ciągle to samo, mięśnie się przyzwyczają, a efekty są o wiele, wiele wolniejsze.

4. Odpowiednia dieta to podstawa. Ćwiczenia to ok. 30 % sukcesu. Trzeba się dobrze odżywiać, a jak to zrobić przeczytacie  - tutaj.

5. Komponujcie zestawy same. Wymyślcie własne ćwiczenia, bawcie się hantlami wykonując inne czynności - np. gdy kręcicie hula-hopem, oglądacie serial itd. Na dole znajdziecie kilka propozycji ćwiczeń do wykonywania. Mieszajcie je do woli, a na pewno unikniecie nudy.

6. Nie zapominajcie o pompkach! Dołóżcie je do codziennego treningu, a na pewno zobaczycie efekty.

Ja dziś planuję zrobić Fittappy + Tiffany. A Ty co dziś zrobisz ze swoimi zwisającymi ramionami?

Trochę ćwiczeń do własnego komponowania zestawów 









Odżywki, suplementy? Warto?

Dziś krótki post, a raczej zapytanie - stosujecie coś?

Sama nigdy niczego nie stosowałam. Jedyną moją suplementacją bywały witaminy + skrzyp na włosy i paznokcie. Nie stosowałam żadnych "wspomagaczy".
 Ostatnio jednak myślę nad czymś takim. Nie chcę oczywiście brać jakiś nielegalnych dziwacznych substancji, myślę natomiast o małym wspomaganiu, które pomogłoby mi ćwiczyć intensywniej. Nie wiem jednak czy to ma sens.


W żadne "cud tabletki" nie wierzę. Reklamy popularnych środków na odchudzanie mnie troszkę śmieszą. Bo mam zrzucić balast, bo połknę 3 tabletki podczas dnia i wywalę na to kupę forsy? Najlepsze w tych reklamach jest to, że jak się je ogląda to ma się wrażenie, że można jeść do woli, nie ruszać się wcale, łykać tabletkę i cm lecą w oczach. Ale gdy się przypatrzymy, to dojrzymy malutką, prawie niewidoczną czcionkę na dole reklamy, która informuje nas, że efekty będą, jeśli dołączymy do tego odpowiednią dietę + aktywność fizyczną. W tym cała rzecz!

Diety specjalnej nie mam. Staram się jeść po prostu zdrowo, chociaż wiadomo, że grzechy się zdarzają. Jem regularniej, bardziej kolorowo, mniej tłusto itd. Aktywność fizyczna umiarkowana. Ostatnio było naprawdę trudno, bo nałożyło się dużo innych spraw i zdrowie szwankowało, ale wracam na dobre tory. Nie chcę rezygnować ze zdrowego jedzenia, ani z ruchu. Chciałabym tylko troszkę się wspomóc.


O czym myślałam?

  • coś co pobudziłoby termogenezę, czyli najogólniej mówiąc zespół procesów metabolicznych, który pomaga utrzymać w organizmie stałą temperaturę oraz wspomaga spalenie tłuszczów (dzięki termogenezie tłuszcz łatwiej uwalnia się z komórek ,a potem jest szybciej spalany z uwalnianiem energii cieplnej)
  • coś pobudzającego, aby było więcej energii do ćwiczeń i życia w ogóle ;), czyli jakieś suplementy z kofeiną, zieloną herbatą, Yerba Mate, guarana itp. substancje połączone w jedną, spójną całość
  • coś z L-Karnityną, aby pobudzić gospodarkę lipidową, utrzymać optymalny poziom glukozy, zwalczać wolne rodniki
  • coś co jest pewnego rodzaju spalaczem tłuszczu (oczywiście nie w samym sobie, tylko, żeby wspomogło proces ćwiczeń itd)
Co o tym myślicie? Czy sami coś bierzecie? Czy może coś polecacie?

Będę wdzięczna za każdą pomoc, wskazówkę, radę!

piątek, 8 listopada 2013

Topinambur - roślina, która pomoze nam utrzymać zdrowię, wage i piękny wygląd

Słyszeliście kiedyś o topinamburze? Ja do niedawna też nie. Dostałam go troszkę od rodziców mojego Chłopaka, którzy go uprawiają. Dziś robiłam sobie z niego pyszne placuszki, dlatego postanowiłam się z Wami podzielić informacjami o tej ciekawej roślinie.

Topinambur, zwany także słonecznikiem bulwiastym, pochodzi z Ameryki Północnej. Jadalną dla ludzi częścią są bulwy, podobne wyglądem do ziemniaków. Swoją drogą, kto wie... może gdyby nie one, to dziś jedlibyśmy do obiadu właśnie topinambura? Jest on ciekawa alternatywą, szczególnie, że posiada wiele zdrowotnych właściwości. 


Dlaczego jedzenie topinambura jest wskazane?

  • jest idealny dla cukrzyków, ponieważ zawiera całkiem sporo insuliny, która zamienia się w cukier prosty, idealny dla diabetyków
  • posiada mało kcal, ale dużo substancji odżywczych (w tym cennego błonnika)
  • bulwy posiadają 2 razy więcej witaminy C i B1 niż "brat" ziemniak
  • poprawia przemianę materii, a także posiada bardzo niski indeks glikemiczny
  • pomaga utrzymać dobrą mikroflorę jelit
  • obniża cholesterol we krwi
  • pomagają w stanach przewlekłego zmęczenia
  • jest bardzo dobry dla osób po chemioterapii, ponieważ szybko usuwa toksyny z organizmu
  • pomaga przy zaparciach
  • idealny w profilaktyce chorób serca, naczyń, nowotworów, niewydolności nerek
  • wzmacnia nasza odporność
  • zawiera bardzo dużo żelaza i potasu
  • pomaga utrzymać zdrowe włosy i paznokcie, a także dba o jędrność naszej skóry

Czy to nie wystarczająca ilość powodów, aby dołączyć topinambur do swojej diety?

Niestety, rzadko kiedy możemy go znaleźć w supermarketach. Jednak właśnie teraz trwają wykopki bulw,a w internecie znajdziecie mnóstwo ofert osób, które posiadają plantację słonecznika bulwiastego. Praktycznie w każdym województwie można znaleźć kilku dystrybutorów, a niektórzy wysyłają także roślinę kurierem ;)

Jeśli macie kawałek pola możecie zasadzić topinambura. Gdy kwitnie, jego kwiaty podobne są trochę do słonecznika i mogą być piękną ozdobą. Rośnie w każdej glebie, wytrzymuje mrozy do minus 50 stopni, sadzi się go raz na kilkadziesiąt lat. Jest idealny do uprawy! Trzeba jednak uważać, bo rozprzestrzenia się on szybciej niż chwasty.

A co można z niego przygotować, jak to się jada?

Nie miałam go aż tak dużo, bo wzięłam go tylko na spróbowanie (ale czuję, że załatwię sobie go więcej, bo bardzo mi posmakował), więc postanowiłam zrobić tylko 2 rzeczy.

1. Chipsy. Obrałam, pokroiłam go na cienkie plasterki i wrzuciłam na głęboki olej. Nie jest to może zbyt zdrowa potrawa, jednak całkiem dobra przekąska, w niezbyt dużych ilościach. Doprawiłam słodką papryką i solą.
2. Placki ala ziemniaczane. Topinambur, cebula, marchewka, trochę mąki, 2 jajka, trochę mleka - wszystko zblendowałam i piekłam na oliwie z oliwek. Doprawiłam solą, pieprzem i oregano. Placuszki były naprawdę pyszny i zniknęły w zawrotnym tempie. Zjadł je nawet ze smakiem wybredny przedszkolak, a to już sukces! ;)


W internecie możemy znaleźć o wiele więcej przepisów, na frytki, surówki, sałatki, kotleciki, zupy itd... Na pewno znajdzie się coś dla każdego. 


Jeśli masz okazję - spróbuj, a może i Tobie posmakuje?

niedziela, 3 listopada 2013

Dziennik treningowy

Jeżeli czasem przeglądacie tego bloga, to wiecie, że ja sama czytam parę blogów. Jednym z nich jest blog Savannah Grey, który znajdziecie tutaj. Można tam znaleźć wiele inspirujących rzeczy. 
Właśnie tam przeczytałam o tym, jak autorka bloga prowadzi swój treningowy dziennik. Bardzo, ale to bardzo mi się spodobał! Postanowiłam założyć bardzo podobny :) 
Może i mi uda się kogoś zaciekawić tym pomysłem i dołączycie do tworzenia własnych dzienników?

Kilka razy próbowałam już prowadzić swój motywator treningowy. Próbowałam w Excelu (ten sprawdził się najlepiej), na tablicy korkowej, w kalendarzu. Postanowiłam teraz spróbować tego pomysłu i narysować swój własny dziennik w zeszycie. 

Oto co mi wyszło: 
Zaczęłam prowadzić go dziś i mam nadzieję, będę prowadzić dopóki nie skończy się zeszyt, a wtedy dokupię kolejny! :)


Co znajdziemy w środku?

Na pierwszej stronie napisałam sobie coś motywującego, a dokładniej  - Najlepszy czas na działanie jest TERAZ! Mam nadzieję, że to motto pozwoli mi wytrwać w ćwiczeniach, przestanę wiecznie odkładać wszystko na jutro. Jak wyjdzie? Czas pokaże!

Co znajdziemy jeszcze?
Jedną dużą tabelkę na cały miesiąc. Mam nadzieję, że czerwonych krzyżyków, oznaczających dzień bez ćwiczeń będzie jak najmniej. Niestety miesiąc nie zaczął się idealnie, ale to przez wizytę u babci. A tam było duuużo jedzenia i duuużo lenistwa ;) Chciałabym, żeby 6 krateczek w tygodniu było zapełnionych różnymi zapiskami. Jak widzicie dziś spędziłam 30 min na stepperze (połączyłam pożyteczne z pożytecznym, bo w tym czasie uczyłam się na kolokwium), oraz przeprowadziłam swój własny trening, który inspirowany był najnowszym numerem WH. Wyglądał on następująco - 3 serie po: 15 przysiadów z hantlami, 10 pompek, 15 podciągnięć rąk z hantlami z opadu, 30 s deska, 15 wypadów nóg, na każdą nogę  i deska bokiem z hantlami. Przed tym - 3 min rozgrzewki. Przyznam, że ten trening zajął mi ok 30 min, ale zmęczyłam się bardzo. Spaliłam aż 256 kcal ;) Jestem zadowolona. Oby takich dni w dzienniczku było jak najwięcej.



Oprócz dużej tabelki w moim zeszycie znajdziemy kilka małych tabelek. 2 pierwsze to tabelki związane z moim odżywianiem. Są to te rzeczy, które chcę zmienić. Mam nadzieję, że będzie mi to łatwiej monitorować. Czerwona krateczka - zły dzień, zielona - wspaniały :)

Są też tabelki przeznaczone na aktywności fizyczne, które staram się robić w miarę regularnie - czyli hula - hop i stepper. Aby zakreślić na zielono kwadracik muszę danego dnia robić "to" przez minimum 30 min.




Ostatnio znów piję mniej wody, dlatego taka właśnie tabelka się tam znalazła :) Powracam na dobre tory!
Oprócz wody piję czerwoną i zieloną herbatę.

Znalazło się też miejsce na tabelkę z własnymi treningami. Na końcu możemy znaleźć tabelkę z wymiarami (jutro ją uzupełnię) z miejscem na wymiary ostatniego dnia miesiąca. Jest też kolumna, abym już teraz zapisała, jak chciałabym, aby moje ciało wyglądało po tym miesiącu. Zobaczymy jak bardzo będzie różniła się rzeczywistość od marzeń.


Jest też miejsce na mój cel. W tym miesiącu chcę zrobić 20 pompek (ale takich ładnych, do ziemi, bez przerwy), oraz wytrzymać całe 2 min w pozycji PLANK. Zostawiłam sobie tam trochę miejsca, aby opisywać swoje postępy, np. którego dnia udało mi się wytrzymać dłużej itd.

Na szarym końcu będzie podsumowanie. Czy jestem zadowolona z mijającego miesiąca, jakie błędy popełniłam i co przydałoby się zmienić. Podsumowanie listopada pomoże mi stworzyć tabelki na grudzień.

A Wy, prowadzicie swoje dzienniczki treningowe?
Co myślicie o takim?