piątek, 27 grudnia 2013

Twój Dziennik Fitness ( Rok z Ewą Chodakowską) - moje pierwsze wrażenia

Święta, święta i po świętach... Jak co roku minęło szybko, syto, rodzinnie. Jak co roku, po choinkowym szaleństwie zostało parę prezentów, które mam nadzieję, będą służyć bardzo dobrze. 
Oprócz kalendarza, piżamki, mega ciepłych skarpet, biżuterii itp. znalazły się rzeczy, które mają na celu ułatwić mi moje "fit życie". 


Dziękuję Ci Mikołaju/Wam Mikołajom, że czytacie mojego bloga i wiecie, co chciałam dostać, bo to co znalazłam pod iglastym drzewkiem pokrywało się z moimi marzeniami. (Jak widać nawet brodaty dziadek jest w tych czasach online!)

Wśród prezentów znalazłam wymarzony Twister, różową skakankę i Dziennik Fitness Ewy Chodakowskiej. O dwóch pierwszych zdobyczach nie mogę napisać zbyt wiele... Czas pokaże jak będę z nich korzystać i co o nich sądzę w praktyce. 

Postanowiłam jednak napisać kilka zdań o Dzienniku. Co prawda, także jak się sprawuje okaże się po pierwszym miesiącu korzystania, ale już teraz pojawiło mi się kilka myśli w głowie, którymi chcę się z Wami podzielić.

Po pierwsze - cieszę się, że go dostałam. Ostatnio jak część z Was wie miałam mały kryzys emocjonalno-poznawczy związany z osobą Ewy Chodakowskiej. Dlatego też, gdy książka pojawiła się w sklepach podchodziłam do niego z dużą rezerwą. Jednak emocje opadły, a dziennik jest naprawdę ok. Pokładam w nim duże nadzieje, bo z moją motywacją dzieją się ostatnimi czasy koszmarne rzeczy.

Po drugie - niestety mój pomysł (który tak naprawdę był pomysłem zgapionym - Więcej o nim tutaj) na własny dziennik treningów nie wypalił. Motywował mnie, aby potem demotywować. Nie wiem czemu tak się działo, ale przez pierwszy tydzień miesiąca ćwiczyłam ostro. Potem nagle przychodził rest, po którym nie mogłam znów wziąć się do roboty. Skutek był taki, że gdy nie ćwiczyłam 3 dni to stwierdzałam, że mój dziennik jest już brzydki i odstraszał mnie tak bardzo, że nie chciałam ćwiczyć jeszcze bardziej... wiem, wiem - idiotyczne.

Ja zwykle się rozpisałam nie na temat, ale cóż. Przechodzę już do sedna :)

Dziennik podzielony jest na 12 miesięcy. Dużym plusem jest to, że same możemy napisać, od którego miesiąca zaczynamy. Ja zacznę akurat od stycznia, ale gdyby ktoś kupił książkę w połowie roku to nie ma problemu - tak też może zacząć.
W każdym miesiącu mamy dodatkowe wyzwanie, które powinniśmy dołożyć do swoich treningów. Są to np. ćwiczenia na brzuch, ramiona, plecy. 

Każdy miesiąc zaczyna się "Motywacją". Są one dla mnie zbyt górnolotne, ale co kto lubi. 

Następnie mamy miesięczny plan treningowy, podzielony na tygodnie. Powinniśmy do tabeli wpisywać naszą aktywność fizyczną, podawać czas jej trwania oraz zapisywać ocenę punktową za odżywianie w danym dniu. 
Kolejne strony poświęcone są na pokazanie ćwiczeń, które mamy dołożyć do codziennych treningów. Ćwiczenia podobnie opisane jak w pierwszej książce Chodakowskiej.

Następną kartką jest kartka pt. " Warto Wiedzieć". Te strony mi się bardzo, bardzo podobają. Ja lubię ciekawostki! 

Potem jest kilka stron na dokładne opisywanie swoich dni - jak się czujemy, co ćwiczyliśmy, co sprawiało nam trudność, a co było faje. Jak wiecie - raczej nie jestem "słitaśną" osóbką, dlatego podpis - Dziękuję Ci za szczerość z serduszkiem trochę mnie drażni, ale nie jest to wielka wada. Na samym końcu każdego miesiąca jest miejsce na pochwalnie się metamorfozą. Mierzymy się, liczymy dni aktywne, oceniamy odżywianie, wystawiamy sobie ocenę, oraz planujemy co warto poprawić w kolejnym miesiącu. 

Podsumowując - jestem pozytywnie nastawiona. Chociaż dziennik jest troszkę przesłodzony, zbyt górnolotny i lekko pstrokaty to myślę, że może mi pomóc zmotywować się do ćwiczeń i będzie ciekawym urozmaiceniem w kontrolowaniu swoich postępów, błędów, założeń. 

Zobaczymy jak będzie sprawował się w praktyce. Po miesiącu lub dwóch, na pewno podzielę się kolejnymi spostrzeżeniami, które będą już bardziej "serio", bo będą opierały się nie tylko na przejrzeniu książki, ale na korzystaniu z niej aktywnie. 

A Wy macie swoje Dzienniki Fitness?

12 komentarzy:

  1. Hej :) Ja osobiście nie chciałam tego dziennika, choć chciał mi go mikołaj kupić. :) Dlaczego ? Ponieważ mam książkę 1 Ewy i wydaje mi się lepsza :) A poza tym sama sobie zrobiłam podobny dziennik. i mam go już ok 5 miesięcy. Za to dostałam skalpel wyzwanie i stepper :)
    Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Też miałam dostać ten dziennik pod choinkę, ale zniechęciło mnie właśnie to jego przesłodzenie i sztuczność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się przyzwyczaję :) Do motywacji wracać nie będę bo to Wy jesteście moją motywacją ;)

      Usuń
  3. Ja też mam pierwszą książkę Ewy, ale jakoś ona mnie nie motywuje tak bardzo. Ja potrzebuję własnie jakiegoś dziennika, a pomysł z moim nie wypalił. :)
    Daj znać jak skalpel wyzwanie. Stepper jakiś czas temu kupiłam w okazyjnej cenie 30zł! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sie właśnie zastanawiam nad takim dziennikiem, bo chyba właśnie taka motywacja jest mi potrzebna żeby sobie wszystko porozpisywać. Ja wczoraj ćwiczyłam swój pierwszy skalpel wyzwanie i powiem że dziś czuje niektóre mięśnie o których istnieniu nie widziałam. To będzie w najbliższym czasie mój ulubiony trening.

      Usuń
    2. To ja dam znać za miesiąc jak się dziennik sprawuje, a Ty jak sprawuje się Skalpel wyzwanie :)

      Usuń
  4. Ja planuje zrobić swój własny dziennik fitness :)
    skoro masz skakankę to zapraszam do mojej akcji skakankowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok! :) Chociaż pewnie na początku nie poszaleję z moją niezwykłą umiejętnością skakania na skakance :D

      Usuń
  5. jesli zjadłam 4 wartosciowe posilki bez zadnego klamstwa? co wtedy ilepkt? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że 5! :) Nie zawsze mamy jak zjeść dokładnie 5 posiłków. Czasem równie dobrze mogą być 4, a czasem nawet 6 :)

      Usuń
  6. jak zrobić samemu taki dziennik>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://kochacsiebie.blogspot.com/2013/11/dziennik-treningowy.html :) ja robiłam taki.

      Usuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.