niedziela, 29 grudnia 2013

Ostatnie dni roku, czyli odpoczywamy w górach!


 
Na świętach ruchu zbyt wiele nie było...
Od razu po powrocie do domu musiałam przepakować walizkę na trochę cieplejszych rzeczy i wraz z moim P. pojechaliśmy na kilka dni do Lądka Zdroju. Głównym naszym celem jest odpoczynek, przed zbliżającym się styczniem, który naprawdę budzi grozę (sesja, P. broni inżyniera itd...).

Ale nie leżymy do góry brzuchem! Zabrałam ze sobą skakankę i twister, czyli moje nowe zdobycze. 
Dziś poszliśmy na długi spacer po górach. Może nie są to najwyższe szczyty, ale zawsze to coś. Zresztą, ze swoim kolanem nie mogę przesadzać, bo ostatnim razem z góry zostałam zniesiona na rękach z kolanem bliżej stopy, niż miejsca, w którym kolano znajdować się powinno. 
No więc spacerowaliśmy sobie tak w górę i w dół, aby rozruszać zastane przez święta stawy. Wędrówka nawet mnie zmęczyła! Bo gdy było troszkę płaskiej drogi to nie próżnowaliśmy, a skakaliśmy na skakance (taki niby interwałowy trening) :). Staraliśmy się robić ok 100 skoków podczas takiej przerwy w spacerze. 
Niestety, skaczę o wiele gorzej niż P.! On serie 100 skoków robił na 2 razy, a ja na 5... Nigdy nie umiałam tego robić, ale najwyższy czas się nauczyć! Postanowione. Twister będzie użyty za kilkanaście minut. 
 
Jakie jeszcze plany?
Spacerki, spacerki, spacerki ;) 3h to minimum - można się zmęczyć, nawet wypocić, a świeże powietrze bez spalin pozwoli się zdrowo dotlenić.
Wieczorami chodzimy do centrum do Pijalni Wód, które mają właściwości lecznice - między innymi pomagają w bólach stawów - idealnie dla mnie!
Jutro zostaną dowiezione nam stroje kąpielowe i będziemy mogli pójść na basen - i taki zwykły, rekreacyjny, ale także na "leczniczą kąpiel". Nie możemy się doczekać! Nie ma śniegu, więc skorzystamy z kąpielówek ;)

Mentalnie głównie odpoczywamy, chociaż nie możemy całkowicie sobie odpuścić. Uczyłam się dziś nawet niemieckiego... 



Czas wolny sprzyja także przemyśleniom. Jeszcze w tym roku pojawią się tutaj moje noworoczne postanowienia, które wielce odkrywcze nie będą. Mam jednak wrażenie, że złożenie obietnicy online zmotywuje mnie bardziej i może w końcu będę się trzymała chociaż połowy z nich?

A co tam u Was? Jak Wy spędzacie ostatnie dni 2013 roku? Odpoczywacie, pracujecie, trenujecie?
Jakie są też Wasze plany na sylwestrową noc?


Pozdrawiam Was serdecznie!
M.

1 komentarz:

  1. Super zakończenie roku! Też się wybieram w góry,ale dopiero 31 wyjeżdżamy :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.