wtorek, 7 lutego 2017

Podsumowanie stycznia + krótkie plany na luty

Lekko spóźnione, ale zaplanowane podsumowanie przede mną.




Styczeń był dla mnie miesiącem dość trudnym. Nie ukrywam, że nie był to wymarzony początek roku. 

Zaczęłam go chorobą, która wlekła się za mną przez kolejne 3 tygodnie. Zaczęłam chorować 23 grudnia, około 1.01 było lepiej choć ciągle miałam niesamowicie mocny kaszel. Ok 10 stycznia znów się pogarszało - katar, ból głowy, stan podgorączkowy i wszystkie inne niezbyt przyjemne objawy. 14 stycznia byliśmy na weselu, na którym bawiliśmy się świetnie pomimo tego przeziębienia (które złapało też Pawła). To było nasze ostatnie kawalersko -  panieńskie wesele, bo za niecałe 5 miesięcy nasz dzień. 

Szczęśliwi

Około 19 stycznia miałam wrażenie, że wstrętne choróbsko w końcu mnie opuściło. Ale chyba tylko po to, żeby 21 wylądować w szpitalu z ostrym zapaleniem wyrostka robaczkowego. Ten wyrostek to był niezły skurczybyk. Nie dosyć, że wyniki krwi miałam idealne (żadnego stanu zapalnego!) to jeszcze nie był widoczny na USG. Na szczęście po 10h na SORze trafiłam na dobrego chirurga, który stwierdził, że nie leczymy parametrów tylko ludzi, dlatego przyjmie mnie na oddział. Jak się okazało był to bardzo dobra decyzja. Po kolejnych kilkunastu godzinach zostałam zoperowana i pozbawiona (tutaj cytat chirurga) "największego dziwadła". Wyrostek był w dużym stanie zapalnym, cały w ropie. A w dodatku był tak długi, że schował się za jajnikiem i macicą, dlatego nie był widoczny. na USG. Po kilku dniach i małych komplikacjach (krwiak i podrażniony nerw przepony) opuściłam szpital i do teraz znajduję się na zwolnieniu lekarskim, na którym będę jeszcze przez 2 tygodnie. 
W szpitalu jak to w szpitalu - na początku głodówka, a potem dieta sucharkowo kleikowa. Po powrocie do domu - lekkostrawna. Teraz jem już normalnie, choć na piwo i golonkę jeszcze nie mam ochoty :)
Sucharki + Kleik. Kleik + sucharki.

5 dnia w szpitalu dostałam normalny posiłek :D

Niestety wyrostek to nie koniec problemów. W międzyczasie odwiedziłam już komisariat policji zgłaszając przestępstwo - ktoś podszył się pode mnie, przejął mojego maila oraz konto na allegro i robił tam przekręty na kilka tysięcy złotych. Gdy styczeń się skończył pomyślałam sobie - koniec problemów, mam nadzieję, że od teraz będzie tylko lepiej i że wyczerpałam już limit nieszczęść na ten rok. Myliłam się. 

Dziś 7.02, a w międzyczasie pożegnaliśmy naszego kochanego myszoskoczka - Helenkę. Choć mieliśmy ją dopiero 2 miesiące jej śmierć bardzo nas dotknęła, szczególnie, że została ona zagryziona przez swoją towarzyszkę.
Wczoraj załamało się pode mną krzesło i trochę się poobijałam... I znów mam nadzieję, że więcej nieszczęśliwych rzeczy mnie już nie czeka. Trzymajcie za to kciuki!

Kochana Helenka. 


Pomimo pecha w styczniu było trochę fajnych rzeczy. 
Po pierwsze - urodziny mojej mamy i mojego brata, czas spędzony wspólnie z rodziną
Po drugie - możliwości rozwoju w pracy, to dla mnie bardzo cenne. 
Po trzecie  - plany ślubu, przymierzanie sukni ślubnych (choć jeszcze się nie zdecydowałam na tę jedyną)
Po czwarte - trochę dobrej kawy i dobrego jedzenia
Po piąte - czas na nadrobienie zaległości - maraton Gwiezdnych Wojen, dużo przeczytanych książek, sporo snu
Po szóste - trudne momenty pokazały mi ilu wspaniałych ludzi jest obok mnie, ludzi którzy mnie wspierają i kochają. 
Mniam, mniam :)


Śniadanie we dwoje <3

Pizza z przyjacielem

Fit brownie z buraka na mące kokosowej

Kawa i deser

Tort dla fana Gwiezdnych Wojen :)

Pychotka! Kiwi + Banan + napój ryżowy + młody jęczmień <3

Książkowe zaległości

A suknia nadal nie wybrana...

Nasza magiczna fasolka

Zielona herbata z melonem

Zwolnienie? Czas na długie pyszne śniadania - budyń z sokiem z czarnej porzeczki i bananem. 

Jakie więc mam plany na luty?

Dojść do zdrowia, bo to najważniejsze. 
Wtedy powrócić do pracy i znów zająć się tym co lubię.
W międzyczasie odpocząć, czytać, nadrobić Chirurgów, obejrzeć fajne filmy.
Jeść zdrowo, pić dużo wody i się wysypiać.
Poświęcić więcej czasu na planowanie wesela - chcę w tym miesiącu dopiąć listę gości, kupić alkohol, zamówić zaproszenia i wybrać sukienkę. 
Spędzić miły czas z najbliższymi. 

Oby było już tylko lepiej. 


8 komentarzy:

  1. Trzymam mocno kciuki, abyś się porządnie zregenerowała i w pełni wróciła do sił, bo czytając to wszystko, podziwiam za tyle siły, ile miałaś przez ten miesiąc. Trzymam kciuki w załatwieniu wszystkich spraw weselnych :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Co do wesela - tyle tego jest! a z każdym dniem odkrywam coś nowego do załatwienia ;)

      Usuń
  2. teraz będzie już tylko lepiej. Powodzenia w przygotowaniach ślubnych!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia! :) Mam nadzieję, że luty idzie zgodnie z planem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilę obecną (odpukać :)) jest w miarę spokojnie :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Mimo wszystko odnajdujesz pozytywne aspekty, w tym trudnym dla Ciebie okresie. Spełnienia planów. I zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Trzeba szukać pozytywów, bo inaczej obawiałabym się o moje zdrowie psychiczne.

      Usuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.