Czy umiesz być sam ze sobą?

Jako nastolatka byłam uzależniona od telefonu.
Całkowicie uzależniona. 

Nie chodziło mi jednak o gry czy o fajne melodyjki. Ważny był dla mnie ciągły kontakt z drugim człowiekiem. Pamiętacie pakiety na sms? 10 zł i 500 sms, potem super pakiet 500 sms za 5 zł? Potrafiłam wykorzystać to w jeden dzień. Musiałam ciągle pisać lub czytać wiadomości od znajomych. I choć minęło od tego czasu kilkanaście lat to dopiero niedawno odkryłam co stało za moim nałogiem. 

Nienawidziłam bycia samej. Czułam się wtedy samotna i przerażona. Jakby świat miał się zawalić. Czułam wieczny niepokój - co u innych, czy wiedzą co u mnie. Nie potrafiłam też sama poradzić sobie z własnymi myślami i problemami. Myślałam, że jeśli przekaże je dalej będą łatwiejsze do rozwiązania. Inną metodą rozwiązywania problemów, było wyparcie - pogadam o czymś innym, a trudna sytuacja zniknie. Co więcej wartości, które wtedy budowałam oparte były właśnie na innych osobach i moich relacjach z nimi. 

Jak się domyślacie nie było to dobre. Nie było to także zdrowe. Burza hormonalna robiła swoje. Czy oznacza to jednak, że gdy tylko okres dojrzewania się skończył nagle pozbyłam się tego problemu?
Nie do końca. 


Bycia samej ze sobą nauczyłam się całkiem niedawno. Co prawda żyjemy w innej rzeczywistości niż 10/15 lat temu. Teraz nie potrzebuję pakietu sms. Wystarczy ciągły dostęp do internetu w telefonie i w każdej chwili mogę być w innym świecie. Mogę oglądać piękne zdjęcia na Instagramie czy Pintereście, mogę sprawdzić co u moich znajomych, mogę poszukać ciekawych informacji i mogę też w każdym momencie do kogoś napisać czy też odebrać od nich wiadomość. I powiem Wam, że posiadanie takiej możliwości jest super, naprawdę. Z drugiej zaś strony, wiem, że nie potrzebuje tylko tego. 

Potrzebuję czasem czasu dla siebie samej. I teraz już wiem, że bycie samej nie równa się z byciem samotnym. 

Ktoś może zapytać - a po co właściwie być samemu ze sobą?
A po to, żeby odkryć siebie. Posłuchać swoich myśli, zastanowić się nad tym co naprawdę jest dla nas ważne - tu i teraz, ale także czy to samo było dla nas istotne 5 lat temu i czy będzie ważne za kolejnych 5 lat. Wsłuchanie się w siebie to też umiejętność poznania siebie: własnych wad i zalet, a co za tym idzie to możliwość pokochania siebie. Właśnie takimi jakimi jesteśmy, a nie takimi jakbyśmy chcieli być, albo takimi jacy powinniśmy być wg naszych najbliższych. Poznanie i pokochanie siebie jest niezwykle pomocne w uzyskaniu spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Dzięki temu wiemy, że nawet jeśli na zewnątrz panuje huragan to i tak jesteśmy sobie w stanie poradzić. Akceptacja pomaga nam także budować zdrowe związki. Nie takie pt. "a co zrobię gdy będę sama/on jest mi taki potrzebny/to całe moje życie".  Jasne, że druga osoba u boku jest potrzebna, jasne, że cudownie gdy taką osobę mamy. Musimy jednak pamiętać, ze za własne szczęście odpowiedzialni jesteśmy my - nikt inny. Nikt tak dobrze nie rozwiążę problemów jak my sami, nikt nie zrozumie nas tak dobrze jak my sami, nikt nie wie co jest dla nas najlepsze - tylko my sami. 

Do tego wszystkiego potrzebna jest nam świadomość, że jesteśmy w stanie być sami ze sobą. I że sprawia nam to nie ból, ale przyjemność. 
Dlatego spróbuj raz na jakiś czas pobyć samemu. Bez męża, dzieci, rodziców. Bądź offline, odłóż nawet książkę. Wsłuchaj się tylko w siebie, zobacz jakie myśli krążą Ci po głowie i sprawdź, czy potrafisz być sam ze sobą. 



Komentarze

  1. Ja jestem introwertykiem, więc nie wyobrażam sobie życia bez chwil sam na sam :) Na pewno taki czas dla samej siebie jest bezcenny, bo daje możliwość poznania samej siebie. Dobrze jest być świadomym tego i wykorzystać umiejętnie te chwile ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem jest tylko taki, że znam kilku introwertyków, którzy lubią być sami - bez innych ludzi, ale nie potrafią być sami ze sobą. Włączają wtedy komputer, telewizje, biorą książkę itd. żeby tylko oderwać się od własnych myśli. I właśnie to co napisałaś - klucz w tym, żeby móc wykorzystać te chwile ze sobą w inny sposób, w celu poznania siebie. ;)

      Usuń
  2. I do tego chyba trzeba dojrzeć!
    Ja lubię swoje towarzystwo ale są chwilę że muszę się bliskiej osobie wygadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja również popieram! :D To przychodzi z czasem, jak wszystkiego - trzeba się tego nauczyć.

      Usuń
  3. Na chwilę przypomniałam sobie, jak to ze mną było, kiedy byłam nastolatką. Ja akurat potrzebuję i zawsze potrzebowałam czasu dla siebie, ale bałam się, że jeśli sobie na to pozwolę, nie odpiszę, nie będę online, stracę znajomych. Zależało mi na byciu lubianą i akceptowaną. Potrzeba było wiele lat, żebym nauczyła się odpuszczać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Te myśli - czy oni mnie lubią/polubią/zrozumieją. A warto czasem zająć się swoim życiem, żeby później móc budować poprawne relacje z drugim człowiekiem.

      Usuń
  4. Od ponad pół roku głównie wsłuchuję się w siebie sama w domowym zaciszu i powiem Ci, że w tym czasie spotkałam też wiele osób, które przeginają w drugą stronę: nikt mi nie jest potrzebny, wolę być sama, nie chcę mieć bliskich osób do których mogłabym się przywiązać itd.. a to prowadzi do izolacji, odcina szansę na poznanie przyjaciół, partnera, ogólnie ludzi którzy mogliby wnieść coś dobrego w nasze życie. Obecnie skupiam się na znalezieniu złotego środka, by nie zdziczeć do reszty, ale to, co napisałaś, również przerabiałam i czasem nawet przerabiam. To ważna lekcja odnajdywania siebie - i w samotności, i wśród ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z 100%! Złoty środek to idealnie rozwiązanie. Nie można popaść w paranoję, bo inni też są nam potrzebni. Ale nie możemy opierać swojego życia tylko na nich. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.