środa, 29 kwietnia 2015

DIY, czyli zrób coś ze swoim życiem.

DIY - czyli do it yourself... I nie będę pisała jak przerobić sukienkę, przefarbować buty, zrobić pojemnik na kredki, czy też stworzyć wiosenne ozdoby do domu.

Dla mnie dziś, w tym właśnie momeńcie DIY znaczy nic innego jak: 
zrób to sam, sam zrób coś ze swoim życiem.

Jeśli możesz samodzielnie upiec ciasto, uszyć spódniczkę, zrobić winietki na swój ślub oraz naszyjnik dla cioci to dlaczego nie możesz zrobić czegoś ze swoim życiem?

Czy wiesz, że zależy ono tylko i wyłącznie od Ciebie? To Ty decydujesz o każdym kroku, który zrobisz. To Ty możesz postanowić co dalej - czy podoba Ci się Twoja praca, czy jesteś z dobrym mężczyzną, czy jesteś zadowolona ze swojego rozwoju, czy lubisz to co gotujesz, czy czas z ludźmi, którzy Cię otaczają jest tego warty itd.
Zastanów się nad każdym aspektem swojego życia i pomyśl co możesz z nim zrobić, bo możesz zrobić coś z prawie wszystkim co Cię spotyka.



Wstajesz w złym humorze? A może po prostu takie jest Twoje nastawienie do życia. Spróbuj wstać i pomyśleć - to będzie dobry dzień, bo czemu ma takim nie być?

Wstajesz niewyspana? Połóż się godzinę wcześniej. Film, serial, książka, naczynia do pozmywania, zabawki do pozbierania nie uciekną.

Uważasz, że źle wyglądasz? Uśmiechnij się, to na pewno doda Ci uroku.

Nie podoba Ci się Twoja praca? Czemu jej nie zmienisz? Bo przyzwyczajenie, pieniądze, blisko domu? A może znajdziesz lepszą? Nie musisz iść od razu na bezrobotne. Pracuj tam gdzie do tej pory i szukaj czegoś nowego.

Boli Cię często brzuch? Idź do lekarza, to może niewinny symptom, a może coś co warto zbadać już teraz.

Brak Ci motywacji? To zastanów się czy tego naprawdę chcesz.

Nie lubisz biegać? Nie rób tego. Nie musisz być "modnym, trendy i na czasie". Może wolisz rolki, albo zwykłe spacery.

Nie rób nigdy czegoś dla kogoś. Nie musisz ubierać się w określony sposób, bo komuś się tak podobasz. Sama wybierz w czym dobrze się czujesz - zrób to sama!
Nikt nie ma prawa dyktować Ci Twojego życia. Odetnij się od toksycznych osób. nie warto zaprzątać sobie głowy dwulicowymi, zakłamanymi istotami. Chcą żyć w taki sposób, to niech żyją, bo to ich życie. Ale Ty masz swoje życie, swoje sprawy, swoje problemy.
Jesteś kowalem swojego losu, jak sobie pościelesz tak się wyśpisz! Nie musisz od razu zmieniać każdego aspektu, który Cię nie zadawala. Rób małe kroczki, które będą pociągały za sobą duże zmiany. Zrób coś tylko dla siebie, bo żyjesz właśnie dla siebie.

Więc po prostu do it yourself... 

Wpis powstał w ramach projektu Kwiecień w słowach.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Codzienność...

Dzień powszedni, rutyna, przyziemność, nuda, normalność, codzienność...

Każdy dzień podobny, każdy dzień banalny. Nic szczególonego w tym życiu się nie dzieje.
Ja tylko wstaję, idę do pracy, na uczelnie, zmywam i sprzątam. Inni? Inni mają mnóstwo opowieści z każdego dnia, ciągle im się coś wydarza. Ich życie jest jakieś ciekawsze, warte zainteresowania, zaskakujące, lepsze?

STOP!

Sama kiedyś łapałam się na takich myślach. Co "Inni" robią, jak "Inni" mają. A ja jestem taka zwykła, a moja codzienność taka szara. 
Chyba już wiecie, że to nieprawda. Trzeba tylko nauczyć się dostrzegać te niecodzienne rzeczy, a także cieszyć się z tych codziennych.

Może męczy Cię to, że każdy Twój dzień jest taki sam. Spróbuj więc coś zmienić. Nawet drobna rzecz może zdziałać cuda. Np. pojedź do pracy inną drogą, albo wybierz inny środek komunikacji. A może wracając do domu pójdziesz trochę na około i zajrzysz do parku. Może tam czeka na Ciebie coś niezwykłego. Np. mała wiewiórka, albo jakiś ciekawy człowiek, albo ja przygotowująca się do różnych niecodziennych projektów? :) 

Oto Przemysław. Pomagał nam w przygotowaniach do Olimpiady Kreatywności

To my jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie. Jeśli nam coś w nim nie pasuje, to tylko my możemy to zmienić. Koniec oglądania się na innych. Koniec zazdroszczenia innym życia. Może fakt, czasem mają "lepiej", ale to przecież takie subiektywne. 

Wydaje Ci się, że oni wiodą takie wspaniałe życie? A może oni myślą tak o Twoim.
Przed nami pułapka wpadania w rutynę, wtedy wszystko co inne wydaje się niecodzienne. 
Każdy z nas może mieć niezwykłe życie, trzeba się tylko o to postarać.
 
Jest wiosna - idź na rowerową wycieczkę, oderwij sie od komputera czy telewizora. Szukaj radości, zbieraj i wąchaj kwiaty. Przechadzając się po mieście uśmiechnij się do nieznajomych osób. Przeczytaj dobrą książkę, posłuchaj ulubionej płyty, potańcz do ulubionej piosenki. Wyjdź gdzieś ze znajomymi. Nie zamykaj się z samym sobą i nie porównuj się do innych. 
Zobacz, że codzienność może być niezwykła. 

Post został napisany w ramach projektu Kwiecień w słowach
Niestety mam zaległości i jest to 3 post z tej serii (przepraszam za opóźnienia!).  

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Doceniam... czyli zabawa Pollyanny (Kwiecień w słowach)

Masz 11 lat. Umiera Ci ukochany ojciec i zostajesz odesłana do swojej surowej ciotki... Tam na początku nie spotyka Cie zbyt wiele dobrego, ciągłe kary i zakazy. Ty jednak potrafisz odnaleźć radość w każdej z tych rzeczy.
Dlaczego?
Ponieważ nazywasz się Pollyanna i jesteś glówną bohaterką książki Eleanor H. Porter.

"Pollyanna" to jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa, do której jednak powracam nawet teraz, w dorosłym życiu. Książka ma w sobie magię. Magia ta nazywa się "zabawą w radość".


Dziewczynka, która z pozoru nie ma łatwego życia potrafi cieszyć się z każdej błahostki. Odnajduje szczęście we wszystkim co ją spotyka. Gdy za karę musi jeść obiad ze służącą - cieszy ją to, bo spędzi z nią więcej czasu. Gdy musi mieszkać w ciasnym pokoju bez lustra, zaczyna cieszyć się, że przynajmniej nie będzie musiała patrzeć na swoje piegi.
Zabawę zapoczątkował ojciec dziewczynki, gdy ta zamiast wymarzonej lalki dostała drewniane kule. Wytłumaczył on wtedy córce, że należy w każdej rzeczy, nawet tej z pozoru nieprzyjemnej, szukać pozytywów. W tym przypadku zaletą było to, że Pollyannie kule nie są potrzebne, ponieważ jest w stanie poruszać się sama.

Bohaterka w książce odmienia nie tylko życie swojej ciotki, ale także wielu innych osób mieszkających w pobliżu...

Dlaczego o tym piszę?

Często nie doceniamy tego co mamy. Widzimy same czarne scenariusze, a nasze życie wydaje się być pozbawionym radości i sensu. Każdy czasem ma taki dzień, gdy ma wrażenie, że nie czeka na niego już nic dobrego. Warto jednak wtedy pomyśleć o tym, że zawsze może być gorzej (uwierz mi, że zawsze może).

Doceńmy to co daje nam życie.
Doceń to, że masz dach nad głową.
Doceń to, że masz możliwość zjedzenia ciepłego posiłku.
Doceń to, że możesz teraz czytać to, co do Ciebie piszę.
Doceń to, że możesz wyjść samodzielnie na zewnątrz i cieszyć się słońcem.
Doceń to, że czasem pada śnieg, że na dworze deszcz i że dzięki temu Twojego kraju nie dotyka problemy suszy. 
Doceń zdrowie, które masz.
Doceń to, że możesz się uczyć/pracować.
Doceń to, że możesz pójść na wybory. 
Doceń to, że może Twój brzuch jest wystający z nadmiaru pożywienia, a nie jego braku...

Czasem spotykają nas przykre rzeczy. To fakt, któremu nie mogę zaprzeczyć. Każdy z nas ma problemy. Mniejsze i większe. Czasem nawet te małe wydają nam się nie do przejścia i nie ma w tym nic złego!

Dlatego zachęcam Was do zabawy w radość. Postarajcie się choć przez tydzień do każdej negatywnej wg Was rzeczy (czy też osoby, którą spotykacie) znaleźć kilka plusów. Każda sytuacja ma jakieś zalety, trzeba ich tylko poszukać, a nie skupiać się wyłącznie na negatywach.
Dla przykładu - musimy iść do szpitala i leżeć tam, choć wolelibyśmy być gdzieś indziej. Znajdźmy plusy tej sytuacji: możemy odpocząć, nadrobić literackie zaległości, poznać nowe osoby.

Zabawa Pollyanny nawet w obliczu niepowodzeń, przykrości, choroby pozwala nam na znalezienie zadowolenia i radości, a czy nie o to chodzi w życiu? Aby brać z niego wszystko co najlepsze?

Przy okazji zachęcam Was do przeczytania "Pollyanny". Te 150stron może odmienić Wasze spojrzenie na życie. Jeśli macie dziecko - przeczytajcie tę książkę mu przed snem. Naprawdę warto.

p.s. Uśmiechaj się częściej!



sobota, 11 kwietnia 2015

Co dwie głowy to nie jedna!

Ostatnie miesiące nie są dla mnie łatwe. 
Bardzo dużo spraw na uczelni, dwa kierunki dają w kość, do tego zdrowie, kolano... jestem zagubiona. 
Coś trzeba zmienić. Nie chodzi tutaj tylko o ciało, ale o każdy aspekt życia. 
Dlatego też zdecydowałam się wziąć udział w bardzo ciekawym wyzwaniu Couch Couple Challenge

Jak sama nazwa projektu wskazuje - nie będę zmagać się z tym sama. Moją partnerką jest Różowa Klara. Jest to ogromny plus. Motywacja jest o wiele większa, nie mogę przecież jej zawieść. Dodatkowo Klara jest dla mnie inspiracją. Śledzę jej poczynania i nie raz udało jej się mnie zaciekawić. Myślę, że jej poczynania będą dodatkową zachętą dla własnych działań. Jestem też pewna, że jeśli będę tego potrzebowała to dostanę kopa, który zachęci mnie do dalszej pracy.

Sam pojedynek wydaje mi się być naprawdę świetnym pomysłem. Przed 2 miesiące będę zbierać punkty za rzeczy z 3 kategorii: ruch, jedzenie, zabiegi (dla ciała, duszy i umysłu). Przygotuję pyszny i zdrowy posiłek? Punkt dla mnie. Nauczę się czegoś nowego, pójdę do teatru, zadbam o swój wygląd - punkty dla mnie. Jeśli to Klara zrobi coś ciekawego, a ja zdecyduję się na zrobienie tego samego otrzymam 2 pkt. 
Oto moje pierwsze zdobyte punkty! :)

Dlaczego się zdecydowałam?
Chcę zadbać o siebie w każdym wymiarze. Chcę inspirować i czerpać inspirację. Chcę się zdrowo odżywiać, trochę poruszać (w ramach możliwości), rozwijać swoje pasje, dbać o mocne strony i popracować nad tymi słabszymi. Małe kroki mogą pomóc mi w zmianie swojego życia. Forma wyzwania tylko to wzmocni - bo co dwie głowy to nie jedna :)

Oczywiście będziecie mogli śledzić jak nam idzie.
Zdjęcia i relacje znajdziecie:
Na Instagramie - @Kochać siebie i @Różowa Klara
Na Facebooku - Kochać siebie i Różowa Klara

Trzymajcie kciuki ;)



czwartek, 9 kwietnia 2015

Psychodietetyczne czwartki - oświadczenia zdrowotne

Tydzień temu zapoznałam Was z różnymi oświadczeniami żywieniowymi. Dziś przyszła pora na oświadczenia zdrowotne. Może nie jest to arcyciekawy temat, ale myślę, że warto zwiększać naszą świadomość jako konsumentów i zacząć zwracać uwagę na produkty, które wrzucamy do koszyków.

Oświadczenie zdrowotne jest to informacja na produkcie, która świadczy o istnieniu związku pomiędzy grupą produktów spożywczych, pojedyńczym produktem lub składkimiem produktu spożywczego a zdrowiem.

Oświadczenia zdrowotne możemy podzielić na 3 rodzaje:

1. Oświadczenia funkcjonalne, które opisują lub powołują się na rolę żywności we wzroście, rozwoju lub funkcjach organizmu (i nie dotyczą dzieci oraz chorób)

Przykłady:
Białko przyczynia się do utrzymania masy mięśniowej

Biotyna pomaga zachować zdrowe włosy

Potas pomaga w utrzymaniu prawidłowego ciśnienia krwi

2. Oświadczenia związane z rozwojem i zdrowiem dzieci, które sugerują istniejący związek przyczynowo - skutkowy pomiędzy spożyciem produktu a zdrowiem i rozwojem dzieci.

Przykłady:

Wapń i witamina D są potrzebne dla prawidłowego wzrostu i rozwoju kości u dzieci 

Jod przyczynia się do prawidłowego wzrostu dzieci

Spożywanie kwasu dokozaheksaenowego (DHA) przez matkę wspomaga prawidłowy rozwój oczu u płodu i niemowląt karmionych piersią 

3. Oświadczenia dotyczace zmniejszenia ryzyka choroby, które mówią o tym że  istnieje związek pomiędzy spożyciem danej żywności bądź składnika, a zmniejszeniem czynnika ryzyka w rozwoju choroby

Przykłady:

Sterole roślinne - obniżają poziom cholesterolu we krwi. Wysoki poziom cholerterolu jest czynniekiem ryzyka choroby wieńcowej serca

Beta-glukan pochodzący z owsa redukuje stężenie cholesterolu we krwi. Redukcja stężenia cholesterolu może zmniejszać ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca.

Bardzo ważne przy oświadczeniach zdrowotnych jest to, że muszą być one zgodne z prawdą i poparte naukowymi dowodami. Muszą być zrozumiałe dla przeciętnego konsumenta i muszą dotyczyć żywności sprzedawanej. Nie możemy napisać na produkcie, które nie zawiera białka, lub zawiera jego bardzo małe ilości, że jego spożycie przyczyni się do utrzymania masy mięśniowej.

Wiele oświadczeń zdrowotnych nie zostało oficjalnie dopuszczonych do użytku. Możemy znaleźć je  między innymi na stronach sanepidów

Przykłady:

Kinder chocolate - pomaga rosnąć

Elafex - może wspomagać rozwój i funkcje mózgu

Przetwory mleczne wpływają korzystnie na zdrowie zębów u dzieci

wtorek, 7 kwietnia 2015

[Anty]poradnik - Kwiecień w Słowach

Wstaję rano -  to już 7 kwietnia. Za niecałe 3 miesiące powinnam pokazać się o wiele szczuplejsza na jednej z pięknych plaż. Co tu robić, jak pozbyć się tego tłuszczyku?!

Postanawiam - idę biegać. To co, że za oknem szron i temperatura nie przekracza 0 stopni. Ubieram koszulkę, lekką bluzę, spodnie i biegnę. Będzie mi zimno, ale co tam! Przecież podobno jak zimno to spala się więcej kalorii. 08:00 - już na dworze - wyruszam!

Biegnę i biegnę. Pot leje się strumieniami. Coś mi skrzeczy w płucach, nie mogę złapać oddechu. Matko! Przebiegłam już chyba maraton, nie mam siły. Trzeba było posłuchać tej znanej trenerki i zjeść śniadanie. Ale w sumie po co? To tylko zbędne kalorie. Zaczyna mi się kręcić w głowie. Wracam do domu.
Gdy już przebrana w czyste, niespocone ciuszki przeglądam wykres na Endomondo jest już 8.23. I co teraz? Wrzucić ten wykres na facebooka, czy nie wrzucić? W końcu postanawiam tylko zrobić szybkie selfie, wrzucić je na swoj profil i dumnie podpisać "10km za mną! Taaaaka szczęśliwa <3 <3 <3".

Co by tu teraz zrobić... Mam wolne, mogę odchudzać się dalej. Przecież jak jutro pójdę na zajęcia będzie mi ciężej. Bo co będę jadła przez cały dzień? Trudno będzie mi powstrzymać się od ulubionej zapiekanki. Dlatego też dziś muszę spalić nadmiar kalorii z całego tygodnia. 

Tym razem będę jednak mądrzejsza - przygotuję sobie owsiankę. Zalewam płatki owsianę wodą, włączam gaz i biegnę, bo w DDTVN mówią jak zrzucić tłuszczyk po świętach. Z transu budzi mnie zapach spalenizny. Znów to samo! Muszę zjeść coś innego. Decyduję się na kanapkę z masłem orzechowym, bo przecież jest takie zdrowe. 

Po pysznym śniadanku znów poćwiczę. Instaphoto zroione, followersi dodanie. Cud miód!
Muszę teraz znaleźć idealny zestaw treningowy, który pozwoli mi spalić 1000kcal w pół godziny(bo przecież jestem zapracowana!) W internecie mnóstwo propozycji. Ela proponuje Panią X, Aga Pana Y. Do tego 10tys innych blogerek, każda z nich proponuje coś innego. W końcu wybieram Panią Z. Żeby sie upewnić, czy ten trening na pewno pomoże mi osiągnąć takie rezulataty w szybkim  czasie wpisuję nazwę treningu w google z dopiskiem "efekty". Udaje się! Są powalające. Uśmiechnięte, szczuplejsze buzie po 2 tygodniach stosowania magicznych ćwiczeń. Zero cellulitu! Zero zbędnych kilogramów! Zaczynam trening.
Podskoki, przysiady, wymachy, sprinty. Matko! Przecież to zestaw dla mutantów. Wytrzymuję 15 min. Kładę się na ziemię i chcę umrzeć. Pocieszam się, że podobno i tak spaliłam już 400 kcal i na pewno jutro będzie lepiej.

Czas na lunch! Nie wiem jednak jaka potrawa jest wystarczająco fit. Znów siadam do komputera i wyszukuję "dieta cud". Wyskakuje mnóstwo informacji. Co prawda pojawiają się też takie, że głodowki nic nie zdziałają, jednak ja wiem lepiej. Przecież jadłam już 1500 kcal i w ogóle nie schudłam! Muszę sięgnąć po coś radykalniejszego. 

Sałatka z 25g tuńczyka i pół jajka wydaje się idealnym wyborem. Po mam ochotę sięgnąć po batonika... ale zaraz, zaraz. Jestem przecież na diecie. Mimo wszystko sięgam po ulubioną przekąskę. Przecież zaoszczędziłam kalorie, mogę zjeść go choć troszeńkę. Zresztą - ma w sobie same zdrowe cukry i 5 zbóż. 
Przypomina mi się też, że przecież trzeba pić dużo wody. Jednak w domu same gazowane słodkie napoje. Cóż, muszę udać się do sklepu. Nawet dobrze się składa, przecież po posiłku trzeba iść na spacer. 
Do koszyka sklepowego wrzucam też fit płatki, fit sok, fit wafle, fit batonika, fit pizze i fit jogurty. Będę miała co jeść! W drodze powrotnej wypijam litr wody, żeby nadrobić pierwszą połowę dnia. 

Po powrocie do domu z bulgoczącym brzuchem szykuję fit przekąskę i znów siadam do komputera. Przecież trzeba nadrobić zaległości na blogach i poczytać co u moich ulubionych blogerek. Czasem piszą naprawdę sensowne rzeczy! Dziś niestety trafiam na same glupoty. Jak jeść? 5 posiłków - jak na tym schudnąć! Kolacja o 20? No chyba zwariowały. Przecież każda kobieta na diecie wie, że max o 18. Umiar w ćwiczeniach? Co to znaczy... Nie rozumiem :(
Rozgoryczona decyduję się jeszcze na wieczorny trening. Tym razem spokojny (niech im tam będzie z tym umiarem). Poza tym joga jest w modzie, jest też bardzo zdrowa, a ja jestem bardzo rozciągnięta. Szukam filmiku dla masterów!

Jakieś takie niewygodne te pozycje, tam coś mi strzela, tam drga... Padam. Mam dość tego odchudzania! Nic mi się nie udaje! Może zamiast kupować drogie fit rzeczy oszczędzę sobie na liposukcję! Sięgam po paczkę chipsów i wino. Gdy boli mnie już brzuch zaczynam żałować. Tak dobrze mi szło... 

Już wiem, gdzie popełniłam błąd! Następnym razem muszę zacząć od poniedziałku!


Post został napisany w ramach cyklu Kwiecień w słowach przygotowane przez Różową Klarę.
Mam nadzieję, że wszyscy wiedzą, że jest on utrzymany w konwencji żartu - anty poradnika :))


czwartek, 2 kwietnia 2015

Psychodietetyczne czwartki - oświadczenia żywieniowe

Stoisz w wielkim markecie i chcesz wybrać np. dżem do naleśników. W koło mnóstwo słoiczków: czerwonych, przeźroczystych, dużych i małych. Na każdym z nich porcja napisów "niska zawartość energetyczna, niska zawartość cukrów, bez dodatku cukrów...". Stoisz i dalej nie wiesz co wybrać. Co tak właściwie producent chce nam przekazać w tych kilku słowach?

 Oświadczenia żywieniowe jest to informacja na produkcie spożywczym, dzięki której możemy dowiedzieć się, że produkt posiada specjalne własności żywieniowe. 

Możemy podzielić je na oświadczenia dotyczące energii oraz oświadczenia dotyczące składników odżywczych (ich zawartości lub nieobecności w produkcie).

Oświadczenia dotyczące energii

"Niska zawartość energetyczna" - dzięki takiej informacji wiemy, że w produkcie jest mniej niż 40kcal/100g lub też mniej niż 20kcal/100ml. W przypadku słodzików stołowych 4kcal/porcję.

"Nie ma wartości energetycznej" - oznacza to, że produkt nie zawiera więcej niż 4kcal/100ml

"Zmniejszona zawartość kaloryczna" (minimum 30%) - oznacza, że produkt jest mniej kaloryczny, jeśli porównamy go z innym, podobnym produktem


Oświadczenia dotyczące składników odżywczych
(przykładowe)

"Wysoka zawartość błonnika" - w produkcie musi być minimum 6g/100g lub też 3g/100kcal błonnika

"Nie zawiera tłuszczu" - produkt nie może zawierać więcej tłuszczu niż 0,5g/100g lub 0,5g/100ml

"Nie zawiera cukrów" - produkt nie może zawierać więcej cukrów niż 0,5g/100g lub 0,5g/100ml

"Bez dodatków cukrów" - oznacza to, że do żywności nie został dodany sztucznie cukier, ani żadna substancja słodząca. Jeśli cukry występują w produkcie naturalnie powinien na etykiecie znajdować się napis "zawiera naturalnie występujące cukry"

"Źródło witaminy/składnika mineralnego" - oznacza, że w produkcie możemy odnaleźć co najmniej 15% referencyjnych wartości spożycia 

"Źródło białka" - taki napis znajdziemy na wszystkich produktach, w których minimum 12% wartości energetycznej pochodzi z białka

"Niska zawartość soli/sodu" - taki produkt nie może mieć więcej niż 0,12g sodu lub równoważną ilość soli na 100g lub 100ml. Przy wodach mineralnych wartość ta wynosi 2mg sodu/100ml

"O obniżonej zawartości..." - to oświadczenie może być stosowane tylko, gdy obniżenie konkretnego składnika odżywczego wynosi minimum 30% w porównaniu do innego, podobnego produktu

"Wysoka zawartość tłuszczów nienasyconych" - oznacza to, że przynajmniej 70% kwasów tłuszczowych, które obecne są w produkcie pochodzi z tłuszczów nienasyconych, jednak tylko pod warunkiem, że tłuszcze te dostarczają więcej niż 20% energii produktu

Jeśli czytamy już etykiety - czytajmy je mądrze. Producenci kuszą nas różnymi sloganami o braku cukru, obniżonej zawartości tłuszczu itp. jednak większość z nas tak naprawdę nie zdaję sobie sprawy co to oznacza. Ponad to często wybieramy jakiś produkt, bo ma o wiele mniej kalorii. Sprawdźmy jednak czy cukier nie jest zastąpiony o wiele gorszą substancją.


Wszystkie oświadczenia żywieniowe możecie znaleźć na stronie Państwowej Inspekcji Sanitarnej