wtorek, 14 marca 2017

Dokąd się spieszysz?

Ostatnimi czasy zauważyłam, że ciągle "biegnę", bo wiecznie jest "coś". 
Wesele co raz bliżej (zostało 108 dni!), a co raz więcej spraw do załatwienia. Do tego w pracy co raz więcej obowiązków, ale też co raz więcej nowych pomysłów. W domu również zawsze znajdę coś do roboty, bo przecież trzeba: posprzątać, ugotować, wyprać, wymienić wodę w wazonie, podlać kwiatki, a do tego codziennie muszę jeszcze coś przeczytać, obejrzeć, posłuchać, napisać, ............. (dodaj własne).

Przez nadmiar wrażeń ostatnio co raz częściej w mojej głowie pojawiało się pytanie - "Hej, dokąd Ty się tak spieszysz?". I powiem Wam, że w sumie to nie wiem, bo przecież nie do trumny. 

Chyba czas zwolnić.
Idea "slow life" była mi już znana od jakiegoś czasu, ale chyba nie do końca potrafiłam ją zrozumieć. Bo jak to tak - nie biegać, nie załatwiać i nie osiągać celów?
A jednak można. Wystarczy w tym wszystkim złapać trochę dystansu do życia i osiągnąć pewnego rodzaju równowagę. 

Zadbać o siebie w każdym wymiarze.
Pamiętać o zdrowiu - także tym psychicznym.
Być z bliskimi.
Znaleźć chwilę tylko dla siebie.
Jeść zdrowo i  smacznie. 
Być świadomym konsumentem. 
Celebrować chwilę. 
Odpoczywać.
Nie zapomnieć o umiarkowanej aktywności fizycznej. 
Wyłączyć telefon, telewizor i komputer.
Mieć czas na sen.
Poczytać. 
Nauczyć się czegoś nowego. 
Spełniać się zawodowo. 
Kochać i być kochanym.

Wiecie jednak co jest w tym najważniejsze? Słuchać siebie i podążać za własnymi potrzebami we własnym tempie. Bo naprawdę, uwierzcie mi, jednego dnia nie musimy zrobić wszystkich tych wymienionych rzeczy. Naprawdę nie musimy gonić za szczęściem. Ono tu jest. Tuż obok. Musimy tylko zatrzymać się na chwilkę i postarać się je dostrzec. 





10 komentarzy:

  1. Mam to samo...mój czas dla siebie często się zaczyna dopiero o 21 lub 22. Wiem, że muszę coś zmienić, ale nie wiem jeszcze jak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama napisałam ostatnio podobny wpis bo już nie wyrabiam po prostu. A na wiosnę człowiek chciałby bardziej cieszyć się życiem, mniej gonić do przodu... Mam nadzieję, że mi się uda i trzymam kciuki też za Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja za to ostatnio mam jakiś życiowy zastój i brak motywacji na cokolwiek. Może nie jest tak, że siebie zaniedbuję, ale mam wrażenie, że mogłabym zrobić tyle rzeczy, a nie mam ani ochoty, ani pomysłu, ani żadnej motywacji z zewnątrz (jestem typem człowieka, który szybciej motywuje się wtedy, gdy ktoś da mi kopniaka, powie, że we mnie wierzy itp.).
    Ale to prawda, jak już czasami się zagalopujemy, to nie wiadomo, w co ręce włożyć i też traci się wiele czasu, nie zawsze na jakieś ważne rzeczy. Fajnie, że Ty to zauważyłaś i postanowiłaś troszkę zwolnić. Kiedy trzeba spiąć tyłek, to trzeba, ale raczej warto zacząć cenić swój czas i potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny wpis :) Fajnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisałabyś tam jak teraz sprawy z Weselem :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny wpis, dzięki wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę że trudno ci zorganizować czas dla siebie.
    Na moim blogu jest o zorganizowaniu się, moze ci sie przyda?
    http://poradnikmartii.blogspot.com/2017/08/jak-panowac-nad-emocjami.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny wpis, bez dwóch zdań :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.