czwartek, 18 sierpnia 2016

Greckie Wakacje

Od połowy kwietnia było postanowione, że gdy obronię upragnionego magistra psychologii to wyjeżdżamy z Pawłem na wakacje. Długo zastanawialiśmy się gdzie jechać, w końcu zdecydowaliśmy się szukać oferty last minute. Było to bardzo dobre rozwiązanie.
W sobotę o 23.10 kupiliśmy wycieczkę, a dobę póżniej podczas finału Euro 2016 zamykaliśmy walizki, bo po północy mieliśmy pociąg do Katowic. W Katowicach byliśmy nad ranem i tutaj mały absurd - fatalny dojazd z dworca na lotnisko! Jeden autobus, który jeździ tak rzadko? W dodatku zapłaciłam za niego więcej niż za bilet Wrocław - Katowice. Następnym razem będę o tym pamiętać wybierając miejsce wylotu.

Czekając na lot... 

Po 2 godzinnym locie wylądowaliśmy w Kawali skąd musieliśmy dojechać do portu. Czekał na nas 45 min rejs promem, po którym w końcu dotarliśmy do celu - wyspy Thasos.

Kawali
Piękne Thasos


Sama wyspa jest przepiękna! Nie należy do największych, bo jej obwód główną drogą wynosi 99km. Jest za to pełna zieleni! Mnóstwo drzew, gajów oliwnych (aż 7 dużych fabryk oliwy z oliwek), kwiatów. Do tego malutkie uliczki, sporo ruin, tawerny z przepysznym jedzeniem i urokliwe zatoczki z przejrzystą wodą. Sama wyspa nazywa jest szmaragdową, ze względu na kolory.. a jak część z Was wie, szmaragdy uwielbiam! ;))



Szmaragdowa wyspa ;)

Podczas tego tygodnia sporo plażowaliśmy... 

Marmurowa plaża

Mrożona kawa zawsze w cenie :)

Książka skończona..

Selfie w lustrze musi być :)

Szczęśliwa Maja <3

Piękna plaża



 ... ale zwiedziliśmy też wiele pięknych miejsc. Część z nich udało nam się zobaczyć na piechotę - długie spacery, ruiny, widoki, muzea...
<3

Świątynia w górach

Ruiny pałacu

Dla takich widoków warto było wędrować 2h

Amfiteatr

Prawie jak Greczynka

Wąskie uliczki

Wypożyczyliśmy też auto, żeby zwiedzić wyspę. Niestety nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, mamy jednak po co tam wrócić. Mimo wszystko odwiedziliśmy parę pięknych miejsc - przepiękne rajskie plaże z marmurowym piaskiem, 3km plażę Golden Beach, malutką Paradise Beach, Oko Zeusa i uroczą, malutką górską miejscowość.

Najpiękniej!

<3 

Ta woda... 

Marble Beach

W górach też jest fajnie. 

Źródełko miłości...
Jeśli napijesz się z niego wody to...
 zajdziesz w ciąże w ciągu roku... :D

Golden Beach

Paradise Beach i my

Aliki

Oko Zeusa

"Giola"

Jestem wielką fanką zachodów słońca. Nie ma nic piękniejszego...

<3 <3 <3

"łapanie" słońca

Celebruj chwilę

Niesamowite kolory
Najlepiej...


A jak nie zwiedzaliśmy, nie plażowaliśmy i nie oglądaliśmy zachodów słońca to jedliśmy. Wybraliśmy opcję bez wyżywienia i był to bardzo dobry wybór. Nie lubię być zależna od godzin posiłków i lubię jeść to na co akurat mam ochotę. Dlatego śniadania i przekąski robiliśmy sobie sami jedząc niezmierzone ilości owoców oraz testując lokalne produkty - pastę rybną, pastę z bakłażana, tzaziki itd. i chodziliśmy do tawern kosztować greckiej kuchni. Paweł stawiał głównie na jagnięcinę, ja na owoce morza. Były też sery, sałatki i inne pychotki :)

Ouzo, bakłażan i ryba

A w jednej z tawern...polski akcent :)

Nadziewany kalmar, a w tle rybki

Smażona feta w sezamie z miodem <3

Nie ma wyjazdu bez zupy rybnej

Jagnięcina

Omnomnom - 5 kg arbuza

A może melon? :)

Był i gyros...

.... i trochę słodkości

... które były za słodkie :)

Pyszne kalmary

I tradycyjna musaka.

A na koniec grecka kawa.
Z całych wakacji jestem bardzo zadowolona. Było pięknie i smacznie. Popływałam, poopalałam się, zobaczyłam wiele cudownych miejsc i zjadłam wiele pysznych potraw. Odpoczęłam i zrelaksowałam się przed kolejnymi wyzwaniami, jakie przede mną stoją. 
Wyspę opuściłam z myślą, że warto tam kiedyś wrócić.


Takie widoki <3

Żegnaj Thassos



piątek, 5 sierpnia 2016

Recenzja opaski Polar Loop 2

W swoje urodziny zostałam szczęśliwą posiadaczką Polar Loop 2. Jest to opaska aktywności mierząca dzienną aktywność oraz czas i jakość snu.
Po 2 miesiącach użytkowania jestem gotowa aby napisać recenzję.



Po pierwsze - wygląd. Dla mnie jest to duży plus. Opaska jest czarna, z lekkimi "srebrnymi" dodatkami. Wygląda bardzo klasycznie. Noszę ją cały czas, z krótkimi przerwami na ładowanie (ładuje się ok 1,5-2h), a przez te 2 miesiące naprawdę miałam już wiele na sobie i nie zauważyłam, żeby opaska "przeszkadzała" w którejś ze stylizacji.

Po drugie -  możliwe jest dopasowanie opaski do własnego nadgarstka. Do opakowania dołączona była miarka, którą należy zmierzyć nadgarstek i wg wytycznych przeciąć pasek od opaski. Na początku bałam się, żeby nie przyciąć za dużo, w konsekwencji jednak ucięłam tak, jak zostało zalecone. Dzięki dobremu dopasowaniu możemy liczyć na to, że opaska faktycznie mierzy to, co ma mierzyć.  Zapięcie jest zatrzaskowe i zrobione z nierdzewnej stali. Dodatkowo warto zaznaczyć, że jest ona wodoodporna. Codziennie się w niej kąpie, pływałam z nią na basenie, pływałam z nią w morzu i dalej działa bez zarzutów.


Opaska mierzy naszą dzienną aktywność dzięki czujnikowi. Przyznam szczerze, że jest on całkiem niezły. Próbowałam "oszukać" opaskę machając specjalnie ręką w różne strony, ale kroki nie były mierzone. Chciałam też sprawdzić czy polar loop mierzy dokładną ilość kroków, jednak tak się spiełam żeby nie nabiło mi dodatkowych, że nie policzyło mi ani jednego. Dlatego też opaska mierzy aktywność najlepiej gdy poruszamy się naturalnie.

Opaskę synchronizuje się za pomocą komputera i specjalnego programu. Instalacja i sama synchronizacja przebiegała bez większego problemu. Wpisuje się tam swoją wagę, wzrost, wiek na podstawie czego mierzone jest spalanie kalorii. Wiadomo, że nie jest do dokładny pomiar, można jednak zakupić opaskę mierzącą tętno i wtedy wszystko będzie mierzone z dużą dokładnością. Mimo wszystko daje to ogólny obraz tego ile kcal spalamy. Warto zaznaczyć, że opaska pokazuje także spalone kalorie podczas snu, leżenia czy siedzenia.



Oprócz liczby kroków i kalorii opaska pokazuje także aktualny czas. Jest też funkcja nazwana dziennym celem aktywności. Umożliwia ona wybór jednego z trzech poziomów intensywności ćwiczeń. Pierwszy poziom można osiągnąć poprzez 7h 20 min lekkiej aktywności, prac domowych czy też stania; 2h 11 min średniej aktywności (spacery, lekkie ćwiczenia); 58 min dużej aktywności (bieg). Drugi poziom przeznaczony jest dla osób bardziej aktywnych, aby go osiągnać trzeba by biegać przez 1h i 13 min, a trzeci poziom przez 1h 29 min biegu lub 3h 23min spaceru.
Na opasce możemy wybrać ekran ACTIV, na którym wyświetla się nam ile jeszcze musimy przebiec, przejść lub postać aby osiągnąć wybrany przez siebie poziom aktywności.



Oprócz informacji na opasce mamy też dostęp specjalnego serwisu (polar flow), na którym możemy dokładnie zobaczyć naszą aktywność, wykresy z konkrentnych dni, rady, kalendarz z aktywnością, w którym pokazana jest nie tylko dzienna, ale też tygodniowa aktywność. Ważne jednak, że aby zsynchronizować opaskę z serwisem trzeba podłączyć ją do komputera. Ja robię to zazwyczaj podczas ładowania opaski, czyli średnio co 5 dni. Jest też dostępna aplikacja mobilna. Nie jestem z niej jednak zadowolona, ponieważ nie synchronizowała się dokładnie, np. na opasce miałam 98% aktywności a wg aplikacji 45%. Jest to jednak problem aplikacji, a nie opaski. Podobno pojawił się on po ostatniej aktualizacji programu. Może po kolejnej wszystko wróci do normy.

Tutaj przykładowy (obecny tydzień) w aplikacji. Synchrnizowałam opaskę podczas ładowania w czwartek ok 16, dlatego też nie ma jeszcze informacji dotyczących reszty czwartku i piątku. Jak widać w podumowaniu mamy informacje ile kcal udało nam się spalić. Jest też podsumowanie dzienne i miesięczne.


Bardzo fajną funkcją (choć czasem wkurzającą) jest wibrowanie opaski po 55 minutach słabej aktywności, np. siedzenia. Dodatkowo wyświetla się wtedy napis - It's time to move. Dla mnie bomba, bo czasem zasiedzę się przed komputerem myśląc, że siedzę 20 min, a prawda jest zupełnie inna. Funckja była także przydatna podczas nauki. Wiadomo, że nasz mózg nie pracuje na pełnych obrotach cały czas. Dlatego po 55 minutach robiłam sobie chwilkę przerwy na rozprostowanie nóg, parę kroków, zrobienie herbaty itd. Funkcja jest jednak upierdliwa, gdy jest się z kinie/samolocie/aucie. Wtedy niestety można zarobić znacznik nieaktywności, jak ja 11.07. Udało mi się to w samolocie właśnie :) Ale jak widać mimo wszystko mój grecki tydzień był całkiem aktywny.




Wspomniałam też o dziennym podsumowaniu. Mamy w nim informacje o zmierzonym czasie aktywności, czyli czasie w którym byliśmy bardziej aktywni - chodziliśmy/biegaliśmy/wykonywaliśmy prace domowe itd. Widzimy to także na wykresie - biały kolor to sen, a im ciemniejszy tym aktywność większa.
Dodatkowo mamy informację dotyczącą liczby kroków, liczby kilometrów, które przebyliśmy oraz czas i jakość snu. W programie możemy dodać też trening, inną aktywność, nasze samopoczucie, uwagi i masę ciała. 





Podsumowując - jestem z opaski bardzo zadowolona. Był to idelany prezent, z którego korzystam każdego dnia. Dzięki polar loop o wiele łatwiej monitorować nam dzienną aktywność. Dzięki niej wiemy ile tak naprawdę czasu spędzamy siedząc i ile kroków robimy (przypomnę, że wg standardów WHO odpowiednia liczba kroków dla zdrowia to 10 tysięcy dziennie). Jeśli widzimy, że na wskaźniku dziennej aktywności brakuje nam jeszcze dużo to 100% to jest to niesamowita mobilizacja do podniesienia pupy z kanapy i pójścia pobiegać, albo chociaż na spacer. 

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące opaski, jej funkcjonowania, o czymś zapomniałam - piszcie śmiało, a na pewno odpowiem na wszystkie wątpliwości.