czwartek, 31 marca 2016

Nowy początek (?)

I znów nie odzywałam się tak długo.
Dlaczego? 
Sama nie wiem. Nałożyło się na to wiele różnych spraw. 

Po pierwsze - nie miałam ochoty. ot tak, po prostu. Zaczynałam pisać post (mam w schowku 8 nieskończonych) i nie potrafiłam dopisać do końca, dopiąć ich na ostatni guzik i opublikować. 

Po drugie - dużo się działo. Niestety ten rok nie jest taki łaskawy, nałożyło mi się nagle mnóstwo spraw - osobistych, rodzinnych, rozwojowych. W pewnym momencie moją rodzinę dosięgał pech za pechem a ja miałam wrażenie, że nie robię nic innego a tylko jeżdżę po szpitalach, lekarzach i zamartwiam się po nocach w międzyczasie chodząc do pracy i na uczelnię, weekendy spędzając na zajęciach a gdzieś tam jeszcze w biegu zajmując się swoją magisterką.

Po trzecie - nie wiedziałam o czym pisać. Blog miał być o samoakceptacji, ćwiczeniach, diecie... ale ja nie wiedziałam o czym tak naprawdę chciałabym pisać. O tym że byłam na basenie? O tym jakie robię interwały? Jak postępuje moja rehabilitacja? Myślałam o tym co pisać w kontekście czytelników, co Wam się może spodobać, a co Was nie interesuje.

Po czwarte  - dzieje się u mnie dużo w głowie. Naprawdę mnóstwo! Nawet nie wiem jak to opisać. Mam wrażenie, że przez ostatni rok zmieniłam swoje myślenie o 180 stopni. Zajęłam się po prostu sobą, swoim życiem, swoimi sprawami i co najważniejsze - swoim szczęściem. Ostatnimi czasy zakopałam bardzo głęboko żal, nienawiść, zazdrość, Nie jest sielankowo, pojawiają się smutki -  ale jest o wiele lepiej. Zauważyłam, że nikt nie przeżyje mojego życia za mnie. Dostrzegłam, że zdanie innych osób także nie zmieni tego kim jestem i co robię. Postanowiłam żyć swoim życiem i żyć tak, żeby czuć że żyję spełniając własne oczekiwania, własne marzenia, aspiracje i nie oglądać się przy tym ciągle za siebie. Po co przejmować się innymi? Ich złe zdanie w 99% wynika z własnych problemów, braku samoakceptacji i zazdrości. Po co spełniać wymagania i oczekiwania innych? Co to zmienia w moim życiu? Przecież to moje życie, a każdy jest kowalem swojego losu.


Musiałam poukładać sobie to w głowie sama, a dopiero potem się z tym podzielić - i właśnie oto jestem. Z głową pełną przemyśleń, I tych na temat zdrowia, i tych na temat miłości do samego siebie, i tych które dotyczą sportu, i tych które dotyczą odżywiania się. 
Nie chcę robić niczego na siłę. Nie chcę określać sobie - piszę 3 posty tygodniowo. Chcę robić to dla siebie, bo to chyba najlepsze co teraz mogę zrobić. Muszę pielęgnować w sobie odrobinę egocentryzmu. Dlatego też teraz myślę, że będę tu częściej z różnymi tematami. I postami takimi jak ten, które opisują moje przemyślenia i postami bardziej konkretnymi. 
Chciałabym zarazić swoim nowym światopoglądem jak najwięcej osób. Chciałabym żeby każdy akceptował siebie i zajmował się sobą. Chciałabym żeby każdy dążył za swoimi marzeniami nie zazdroszcząc innym. Chciałabym żeby każdy czuł się ze sobą dobrze, był zdrowy i szczęśliwy. Pomoże w tym ogromna dawka uśmiechu, mnóstwo optymizmu, zdrowy tryb życia, ćwiczenia, zdrowe jedzenie, wartościowi ludzie w koło i spojrzenie na siebie i świat z lekkiego dystansu. 
Także - do usłyszenia! :)