wtorek, 12 maja 2015

O samym blogu i o mnie słów kilka

Ponad 2 lata temu zaczęłam ćwiczyć. Powód? Najczęstszy z możliwych - kilka kg za dużo.
Pod wpływem własnego zapału założyłam stronę na facebooku związaną z Ewą Chodakowską aby zmotywować także inne dziewczyny. 

Po kilku miesiącach podjęłam decyzję o założeniu tego bloga, a następnie fanpage'a. Moim początkowym założeniem było pokazanie swojej historii innym, ale także poszerzanie wiedzy o zdrowym trybie życia. Dodatkowo jako studentka psychologii postanowiłam pisać trochę postów z tej dziedziny. 
Jednak wydarzenia z mojego życia zweryfikowały trochę mój początkowy plan i z bloga o tematyce "fit" stał się blogiem o tematyce... no właśnie? Jakiej?

Kiedyś pojawiało się tutaj więcej informacji dotyczących różnych ćwiczeń, ale zauważyłam, że pokrywam się z wieloma innymi miejscami w sieci. Sama nie mogąc ćwiczyć nie mogłam też zmotywować się, aby pisać o tym tutaj dla Was. Uważam, że to bez sensu - robić coś dla innych i nie czując się z tym dobrze.  

Po jakimś czasie ćwiczeń odkryłam, że to nie w moim ciele tkwi problem. Mój problem tkwi w głowie. Brak akceptacji siebie i nie tylko w aspekcie cielesności. Chciałam pokochać siebie ale także pokochać swoje życie. Dodać mu trochę barw, zadbać o to, że na łożu śmierci będę chciała powiedzieć "Hej! Ja chcę jeszcze raz!"
Czy mi się to udaje?

Wszystko w trakcie. 
Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Można próbować, ale czasem życie rzuca nam pod nogi kłody, tak jest też w moim przypadku. Nie mówię, że każdy dzień jest idealny, a wszystko do okoła pełne kolorów. Są trudne sytuacje - choroby, straty, trudne momenty. Warto jednak się nie poddawać. Wstajesz rano i możesz sam podjąć decyzję, czy wstaniesz z uśmiechem i zapałem, czy też pomyślisz ile "obowiązków" Cię czeka, a na Twojej twarzy zagości smutna mina. Oczywiście może stać się coś co zakłóci początkowy plan. Ale większą szansę na dobry dzień masz wtedy, gdy będziesz tego chciał.
Możesz zadbać o siebie i ugotować sobie coś pysznego i zdrowego, albo pójść na łatwiznę i wyjąć z szafki batonika. Możesz też zamartwiać się każdą nadprogramową kalorią, a możesz zaakceptować fakt, że akurat na to miałaś ochotę, a wszystko w umiarze jest dla ludzi. 
Życie jest jednym wielkim wyborem. I warto wziąć swoje życie w swoje ręce. Nikt inny nie sprawi, że pokochamy siebie. Możemy być adorowani przez tysiąc osób, a i tak nie czuć się pięknie. Nikt też nie wykona za nas żadnego kroku, który przybliży nas do naszych marzeń i naszej idealnej wizji życia.

Chcesz pokochać siebie? Brawo! pierwszy krok już za Tobą. Czeka Cię teraz jeszcze mln innych. I nie mówię, że będzie łatwo. Ale wybór należy tylko do Ciebie.

O czym jest więc teraz ten blog?

O moich zmaganiach. O moim planie zaakceptowania siebie w każdym wymiarze. Docenienie całego bagażu doświadczeń, wykorzystanie zalet i pogodzenie się z wadami i uświadomienie sobie, że nie ma ludzi idealnych. Więcej dystansu do siebie, może tego mi potrzeba?
Blog jest też motywacją do zmiany życia innych. Bo może śledząc moje poczynania dostaniesz także kopa do własnych zmian?

Oczywiście ciągle będą pojawiać się tu posty o żywieniu, o ćwiczeniach, o zdrowiu. Ale będzie też bardzo dużo bajdurzenia. Bo ten blog ma być nie tylko dla Was. Jest on moim dziennikiem, moją autoterapią, moim miejscem. I chcę robić tu wszystko w zgodzie ze sobą.

Będzie mi bardzo miło, jak zostaniesz tu ze mną i powalczysz u mojego boku.



czwartek, 7 maja 2015

Psychodietetyczne czwartki - co nas czeka gdy "źle jemy", czyli choroby dietozależne.

Czy wiecie, że wg WHO jest już ponad 80 chorób, które warunkowane są sposobem naszego żywienia? Oczywiście każdy wie, że jak zje za dużo to będzie otyły, jak za dużo cholesterolu to dostanie miażdżycy. A wiecie, że od naszej diety może także wzrosnąć ryzyko raka i chorób psychicznych?

Jak jeść zdrowo przeczytacie w wielkim skrócie tutaj.
Ja jednak w dzisiejszym poście chcę Was trochę postraszyć.
Wy postraszcie swoich bliskich i znajomych, gdy będą się śmiali z Waszych posiłków. Oczywiście wiadomo też, że nie trzeba jeść idealnie i jak raz na jakiś czas pójdzie się do fast-fooda albo zje mnóstwo golonki to od razu nie umrze się na 80 chorób. Warto jednak mieć na uwadze co najczęściej wkłada się do ust, albo czego się do nich nie wkłada.

No to zaczynamy!

Podobno jednym z częstszych niedoborów jest niedobór magnezu. Znaleźć możemy go np. w słoneczniku, orzechach, białej fasoli, kaszy gryczanej, migdałach i brązowym ryżu. Co nam grozi gdy będzie go za mało?
Zaburzenia koncentracji, nadpobudliwość mięśni, ale także depresja.

Gdy oprócz magnezu zacznie nam brakować potasu, witaminy C, witaminy A, cynku  i wapnia możemy spodziewać się osteoporozy. Czynniki żywieniowe są odpowiedzialne za rozwój tej choroby aż w 50%! Osteoporoza to nie tylko częste i trudne do gojenia złamania, ale także bóle pleców, gorszy metabolizm, garb. Jak jej uniknąć? Dużo wapnia (nabiał) a do tego ryby, nasiona, ciemnozielone warzywa.

A co z cukrzycą II typu? Czynniki środowiskowe czyli stres, otyłość i nieodpowiednia dieta są odpowiedzialne za tę chorobę aż w 80%. Oprócz zmian skórnych i problemów ze wzrokiem może nas czekać także masa problemów neurologicznych oraz zaburzona praca nerek. Jak uniknąć? Nie rezygnować z tłuszczów, zarówno nienasyconych jak i tych nasyconych, mniej węglowodanów - szczególnie tych prostych i dużo warzyw.

Jeśli zrezygnujemy z warzyw i owoców, które pełne są zdrowych antyoksydantów grozi nam między innymi nowotwór. To właśnie one niezbędne są do walki z wolnymi rodnikami (tymi samymi od starzenia się skóry). Jeśli do tego przestaniemy palić i nadużywać alkoholu ryzyko raka znacznie maleje. W walce z toksynami w nas samych pomogą także zioła i świeże przyprawy.

O tym, że nadmiar soli powoduje zatrzymanie w organiźmie większość wie. A wiecie też, że może doprowadzić to nie tylko do cellulitu, ale także poważnych zaburzeń nerek? Chyba nie chcemy być dializowani, dlatego nie przesalajmy potraw.

Nadmiar cukru także wydaje się oczywisty. Powoduje otyłość, cukrzycę, próchnicę... Dodatkowo także zwiększa ryzyko drożdżycy jelita oraz ogólnoustrojowej grzybicy. A fuj!

Możemy też zapomnieć o błonniku, który znajduje się w produktach zbożowych, szpinaku, jabłkach i ziemniakach. Wtedy grożą nam nie tylko wzdęcia i nieprzyjemne zaparcia, ale także żylaki odbytu, a nawet rak jelita grubego. Przy okazji - błonnik pomaga utrzymać piękną linię.

Niestety co raz częściej jemy mnóstwo chemii. Wiele substancji słodzących, zagęszczających, wzmacniających, konserwujących, polepszających... Dziwne nazwy, których nie jesteśmy w stanie wypowiedzieć powodują, że w naszym organiźmie zbiera się mnóśtwo toksyn. Gdy jest ich za dużo nie tylko nerki mogą mieć problem, ale cały układ nerwowy. W bardzo ciężkich przypadkach może zwiększyć to ryzyko Alzheimera i Parkinsona.

To tylko niewielka część z tego, co grozi nam przez nieodpowiednią dietę. Warto dlatego dbać o jej różnorodność. Nie ograniczaj się do jednego warzywa, jedz też wszystkie inne. Owoce także są ważne, nie przejmuj się, że mają w sobie trochę cukru - jeśli będziesz znać umiar na pewno Ci nie zaszkodzą. Do tego produkty pełnoziarniste, białko, nasiona, orzechy, zdrowe tłuszcze i możemy spać spokojnie.

Pamiętajcie o tym gdy następnym raziem n-ty raz z rzędu będziecie woleli coś szybkiego i niezbyt zdrowego...

Przepraszam Was też, że zadniedbałam trochę serię i mieliśmy mały przestój, ale licencjat się pisze i na chwilę obecną ma pierwszeństwo :))


niedziela, 3 maja 2015

Wyzwanie "28 dni z deską" + tabelka na maj

Przyszedł maj. W końcu ulubiony miesiąc! Urodziłam się w maju i uwielbiam ten czas. Kwitnące kasztany, pachnący bez, zieleń w koło, kolorowe sukienki i uśmiech ludzi, którzy podobnie jak ja cieszą się z tego okresu.

Oczywiście mój maj będzie wyjątkowo pracowity. Muszę w końcu skończyć licencjat (a idzie mi co raz gorzej, ze względu na źródła, które są po niemiecku, francusku i po szwedzku, ale mam nadzieję, że jakoś będzie), a także wykonać wiele, wiele innych rzeczy na studiach w tym przepadać ponad 100 osób do pracy magisterskiej. Mimo wszystko jestem pozytywnie nastawiona, szczególnie że ciągle biorę udział w wyzwaniu Couple Couch Challenge, które pozwala mi wyjść na prostą i nie zapomnieć co jest w tym wszystkim najważniejsze.

Bardzo powoli wracam też do formy. Mogę pływać i jeździć na stacjonarnym rowerku. Mogę też ćwiczyć deskę, z czego postanowiłam skorzystać.

Utworzyłam dziś 28 dniowe wyzwanie właśnie związane z ćwiczeniem plank. Jeśli masz kilka minut dziennie i troche motywacji, to zapraszam Cię serdecznie, abyś wzięła udział w wyzwaniu razem ze mną. Przygotowałam rozpiskę i dla początkujących i dla zaawansowanych.
Więcej informacji znajdziesz tutaj. Będzie mi bardzo miło jeśli dołączysz do wydarzenia.

Jeśli nie, a i tak chcesz skorzystać z rozpisek - proszę bardzo. Jeśli chcesz tabelki w lepszej jakości - napisz do mnie, a na pewno Ci je wyślę.




Jak co miesiąc przygotowałam także tabelkę, dzięki której będę mogła monitorować swoje postępy (albo ich brak :D) i sprawdzać co wykonuję dobrze, a co sprawia mi największy problem.
Oczywiście zachęcam abyś i Ty skorzystała z tej tabelki, bo potrafi zmotywować! ;)

Zamaluj kratkę na zielono jeśli wypiłaś wystarczającą ilość wody, zjadłaś zdrowe posiłki, wykonałaś trening i znalazłaś chwilę dla siebie, a także jeśli powstrzymałaś się od fast-foodów, słodyczy i alkoholu. W przeciwnym razie zamaluj pole na czerwono. Uwierz mi, że za dużo czerwieni motywuje do zmiany :)



Nie pozostaje mi nic innego niż życzenie Wam aktywnego, zdrowego, pogodnego i bardzo słonecznego miesiąca ;)

Powodzenia!