poniedziałek, 30 czerwca 2014

22 tygodni pracy nad sobą - 1

27.05 miałam 22 urodziny. Wtedy postanowiłam zawalczyć o siebie, swoje życie i stworzyć projekt  - 22 tygodni pracy nad sobą. Ma on na celu poprawienie tych sfer życia, z których jestem średnio zadowolona i tych z którymi cokolwiek można zrobić.

Nareszcie! Piszę i działam!

Na każdy tydzień będę dawała sobie zadanie, które po 7 dniach będę podsumowywała i wymyślała kolejne. Mam nadzieję, że jeśli postawię sobie konkretne cele będzie mi łatwiej je osiągnąć. Jeden cel - jeden tydzień, chyba realne, prawda? A może niektóre zadania staną się moim nawykiem? Byłoby idealnie!

Zapraszam do wspólnego wyzwania, może dla kogoś "te sfery" także są problematyczne.

Tydzień 1 - Zadanie 1 - Robię to co planuję!

Jak wiecie po moich postach jestem osobą, która albo robi coś na ostatnią chwilę albo przesuwa różne rzeczy w nieskończoność (jak np. to wyzwanie) lub nie robi ich w ogóle. Dlatego każdego ranka będę pisała rzeczy, które MUSZĘ zrobić oraz te, które WARTO zrobić. Na koniec dnia będę zaznaczać zadania zrobione i te niewykonane. Mam nadzieję, że jeśli będę miała zapisane "co i jak" będzie mi łatwiej. Jeśli na początku nie będę wykonywała rzeczy, które powinnam zrobić to zmotywuje mnie to do dalszej pracy, aż w końcu to co w głowie przełoży się na to, co w życiu.
Trzymajcie kciuki i czekajcie na relacje :)

czwartek, 26 czerwca 2014

Atrakcyjność fizyczna

Kto w naszych oczach wydaje się atrakcyjny?
Czy w każdej kulturze atrakcyjność oznacza to samo?
Czy nasz wygląd determinuje nasze życie?

Ostatnim moim egzaminem była psychologia społeczna. Przedmiot dość ciekawy, który natchnął mnie do napisania kilku postów. Najbardziej zbliżona z tematyką bloga wydała mi się atrakcyjność i to właśnie o niej chciałabym troszkę napisać.
Każdy choć raz w życiu (a zazwyczaj o wiele, wiele częściej) zastanawiał się jakie są cechy osoby atrakcyjnej i czy możemy siebie do nich zaliczyć. 

Na samym początku chciałabym podkreślić, że temat atrakcyjności możemy rozważać na dwóch płaszczyznach - atrakcyjności fizycznej, czyli urody, która wywodzi się atrakcyjności seksualnej, oraz atrakcyjności interpersonalnej, czyli ogólnej postawy wobec innej osoby. Dziś chciałabym zając się tym pierwszym "typem". 
Psychologowie zajęli się nim  dość późno, bo dopiero w latach 60. Zaczęli zastanawiać się  czy piękno, a co za tym idzie atrakcyjność są subiektywne czy obiektywne. Dalej rozważali, czy jest ono uniwersalne w każdym miejscu na ziemi. 

No i do czego doszli?
Ważne jest aby zaznaczyć, że większość tych cech wywodzi się z ewolucji. Wydają się nam one atrakcyjne, ponieważ zazwyczaj świadczyło to o dobrych genach, rozrodczości itp. A przecież na tym kiedyś nam głównie zależało.

Zajmijmy się na początku twarzami, ponieważ wszystkie badania wykazały ekstremalnie wysokie podobieństwo międzykulturowe! Czyli na całym świecie podobają nam się podobne typy twarzy. Od czego zależy jednak to, czy oceniamy twarz jako atrakcyjną, lub też nie?
Piękną twarz cechuje
  • średniość (najbardziej atrakcyjne są twarze uśrednione)
  • symetria (twarze takie znamionują lepsze zdrowie i wyposażenie genetyczne)
  • męskie - umiarkowane cechy męskie *wydatne łuki brwiowe, szersze żuchwy)
  • kobiece - im bardziej kobiece tym lepiej (duże oczy, pełne wargi, drobne kości policzkowe
Następnie badali wzrost.
Większość kultur na świecie preferuje kobiety niższe od mężczyzn, no i mężczyzn wyższych od kobiet. Związane jest to min. z siłą fizyczną. Jednak kilka regionów świata obala ten mit. W niektórych krajach afrykańskich wiele osób preferuje partnera o tym samym wzroście, a ok 20% mężczyzn woli kobiety wyższe od siebie! W Dakocie natomiast jest zupełnie inaczej niż w Europie, ponieważ mieszkańcy wolą osoby skrajnie niskie lub też wysokie!

Ważna jest także masa ciała i jego kształt. Szczególnie ważne jest to u kobiet. Nie załamujcie jednak rąk! Nie musicie wcale mieć rozmiaru XS. Co prawda w kulturze zachodniej ideał kobiecego ciała chudnie, jednak najważniejszy jest współczynnik WHR, czyli stosunek talii do bioder. jest on związany z produkcją kobiecych i męskich hormonów seksualnych. Niski WHR jest wiarygodnym wskaźnikiem, który może prognozować zajście w ciążę przez kobiety, a także jest wiarygodnym wskaźnikiem zdrowia. 
Preferencje co do BMI na świecie są naprawdę różne. W Europie preferujemy BMI w okolicach 20-23. W krajach Ameryki Południowej trochę wyższe. WHR jest jednak w miarę uniwersalny. Co to oznacza w praktyce? Kobiece kształty drogie Panie! :) Dlatego też nie musicie dążyć za wszelką cenę do utraty bioder, ważne jest, żeby tłuszcz nie zalegał na brzuchu.

Co do mężczyzn - tutaj wymagania są mniejsze. Niestety, ale u Panów bardziej liczy się coś innego - ważne jest to, czy dany mężczyzna ma zasoby, czy też ich nie ma.

Podsumowując - nie ma jednych standardów piękna, nie są one ponadkulturowe. Uniwersalne są jednak reguły, które te standardy budują. Ważna jest zasada tendencji centralnej - atrakcyjne zazwyczaj nie są skrajności, ale te cechy, które względnie często występują w danej populacji. Nasze preferencje dostosowały się także do warunków środowiskowych.


No to na koniec - nie załamujcie rąk! Te wszystkie rzeczy są teoretyczne i oderwane trochę od praktyki. Życie nie jest czarne, albo białe. Liczą się także inne rzeczy, takie jak nasz charakter czy inteligencja. Co więcej - współczesność dała nam mnóstwo możliwości. Usta możemy powiększyć pomadką, oczy makijażem. Wcięcie w talii powiększyć paskiem, czy gorsetem. Nogi wydłużyć szpilkami, a biust uwydatnić  dobrze dobranym stanikiem. 
Nie ma jednego kanonu piękna, są jakieś standardy, jednak są one bardzo elastyczne. Najważniejsze wg mnie jest to, że sami ze sobą czujemy się atrakcyjnie i zdrowo! Dlatego też jeśli Twój WHR jest średnio atrakcyjny - wskakuj w dresik i do ćwiczeń. I ja właśnie tak zrobię.


środa, 25 czerwca 2014

Podsumowanie roku akademickiego + plany wakacyjne

Nareszcie, wyczekiwany moment, w końcu wakacje!
Przyszedł czas na podsumowanie ostatnich 9 miesięcy, które głównie spędziłam na uczelni.



Jak wiecie studiuję 2 kierunki. Ma to swoje plusy i minusy:
+ większa szansa rozwoju
+ większe możliwości pracy "po" (przynajmniej czysto teoretycznie... :D)
+ brak nudy, nawet podczas sesji (nie podoba mi się nauka o systemie politycznym, to przerzucam się na psychologię wychowawczą itd.)
+ więcej cudownych ludzi
+ bardzo dobra organizacja czasu
+ inne... 

- mało czasu dla siebie
- problemy związane z organizacją (głównie administracyjne ograniczenia)
- podczas sesji - brak życia
- niemiłe komentarze ze strony pracowników uczelni
- nie mogę wyjechać na Erasmusa, jeśli nie wezmę dziekanki
- problemy finansowej, bo nie mam jak pracować

Mimo tego wszystkiego uważam, że jeszcze raz podjęłabym 2 lata temu taką decyzję i zdecydowała się na drugi kierunek. Nauczyło mnie to naprawdę wiele, od tego jak napisać 10 skutecznych podań, przez organizację własnego czasu, do radzenia sobie w niesprzyjających warunkach.

Jeśli mogłabym wystawić sobie ocenę, za cały rok akademicki wystawiłabym sobie 4. Uważam, że skończenie roku z średnimi 4,64 i 4,25 jest całkiem niezłym wyczynem i jestem z siebie dumna. Kolejną sprawą jest brak żadnej poprawki, każde kolokwium zaliczałam w pierwszym terminie. To są wg mnie ogromne plusy mojej pracy. Niestety pojawiły się także wady. Uczę się już w sumie 15 lat i nie oduczyłam się zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę. Czasami to dobrze, umiem się wtedy zmobilizować i wszystko jest ok. Gorzej, jeżeli chodzi o papierkową robotę, czy też eksternistyczne zaliczanie przedmiotów, na które nie mogę chodzić, ponieważ się pokrywają. Od 2 lat część rzeczy zaliczam korzystając z Indywidualnej Organizacji Studiów i niestety czasem biorę się za to za późno i sama sobie dokładam roboty podczas sesji i tuż przed nią. Zastrzeżenia mam także do swojego sposobu nauki - nie umiem się skupić, często przerywam naukę, żeby sprawdzić co w internecie słychać. To jest zdecydowany minus - do naprawy. 

No ale na szczęście sesja się skończyła, ja wyszłam z niej zwycięsko i mogę cieszyć się (?) wakacjami.
Z jednej strony radość jest ogromna. Mam prawo czytać książki niezwiązane z kierunkami studiów, spać dłużej, chodzić na spacery, w końcu mogę znaleźć czas na trening, czas z bratem. Plusów jest mnóstwo.
Chciałam jednak także trochę popracować, aby mój marny, studencki budżet, który na chwilę obecną jest aż żałosny, a wydatków mam co nie miara, trochę się wzmocnił. Myślałam, że mam zapewnioną pracę, a tu psikus. Zostałam na lodzie, większość już pracowników sezonowych znalazła, a mnie dręczy to okropnie. Do tego dochodzą praktyki studenckie, czyli wyzyskiwanie  przez 90h. Cudownie!

Poza tym jak to na wakacje przystało planuję parę wyjazdów. Na pewno odwiedzę swoją rodzinę, możliwe, że pojadę z rodzicami i chłopakiem nad morze oraz we wrześniu planujemy wyjazd do ciepłego kraju. Co jednak z tego wyjdzie to nie wiem. 

Na chwilę obecną planuję sobie najbliższe dni pod względem treningów. Na pewno będę chciała ćwiczyć z obciążeniem + jakieś aeroby. Niestety nie wiem na ile pozwoli mi moje kolano. Dziś i wczoraj odpoczywałam, świętowałam, regenerowałam siły, a jutro biorę się do roboty.
Teraz nie będzie wymówek, teraz będzie regularny trening minimum 3 razy w tygodniu.
Do tego powrócę do regularnego pisania.

Mam nadzieję, że uda znaleźć mi się pracę i wszystko pójdzie po mojej myśli.
Trzymam kciuki za resztę studentów, oraz za osoby pracujące, aby ich urlopy były naprawdę wspaniałe.

A oto kilka zdjęć z poprzednich wakacji. Oby i tam razem udało mi się takie zrobić. 







sobota, 21 czerwca 2014

"Co u mnie?" - w słowach kilku

Hej Dziewczęta i Chłopaki! 

Tęsknicie? Ja też... ale już niedługo. Dokładnie pojutrze (tak, tak!) o tej porze będę miała wakacje. Myślę, że w pełni zasłużone, bo napracowałam się podczas ostatnich 2 miesięcy co nie miara. Za mną dokładnie 22 zaliczenia. W jednym indeksie królują 5, w drugim jest trochę gorzej, ale myślę,że jak na dwukierunkowca to moja średnia zła nie będzie. Przede mną jeden, ostatni bój - psychologia społeczna. Jest tego trochę i nie chce mi się bardzo (te ostatnie proste są często najgorsze), ale myślę, że dam radę. 
23.06 o 16 - wszyscy trzymacie kciuki! To rozkaz!

Psychologia społeczna natchnęła mnie także do napisania kilku postów dla Was. Mam już zaplanowany post o autorytetach, atrakcyjności, stereotypach i sposobach myślenia. Dlatego też myślę, że wakacje będą zapowiadały się dla Was naprawdę ciekawie. 

Dodatkowo planuje w końcu (z miesięcznym opóźnieniem) rozpocząć projekt 22 tygodni pracy nad sobą. Już jutro możecie spodziewać się postu z instrukcjami "co teraz?".

A co poza nauką słychać?

  • Po raz n-ty staram się odżywiać lepiej, tj. zdrowiej, kolorowo i regularnie. Powiem Wam, że tym razem idzie mi nawet nieźle. Królują u mnie śniadania co możecie zauważyć na Instagramie (jeśli jeszcze tam nie byliście - zapraszam). Jedynym moim problemem (znów po raz kolejny) jest picie wody. Nie wiem czemu sprawia mi to aż tyle trudności. Było już tak dobrze, a teraz znów jest tragicznie. Muszę nad tym popracować.
  • Niestety w czerwcu trenowałam mało. Stanowczo za mało, wręcz w ogóle. Jedyna moja aktywność to spacery i bieganie od zaliczenia do zaliczenia. Poza tym cisza. Mam jednak cudowny plan zacząć znów od poniedziałku (no ostatecznie wtorku, żeby nie było tak pospolicie :)), gdy będę miała więcej czasu.
  • W trakcie są także przygotowania wakacyjne. Chciałabym popracować (tutaj cały czas muszę coś załatwić) + praktyki studenckie (prawie załatwione do końca, zostało tylko trochę papierologii) + wyjazdy. Co do wyjazdów na chwilę obecną planowane są 3 główne: 1. do rodziny (moja kuzynka urodziła ślicznego synka!) 2. nad morze pod koniec lipca 3. do ciepłego kraju we wrześniu. Co z tego wyjdzie - także się przekonamy.
  • Trwa batalia o zdrowie! Głównie kolano, ale także inne problemy się pojawiły, dlatego tez lipcowy terminarz może być napięty pod względem lekarskich wizyt, ale przecież warto - bo zdrowie jest najważniejsze.
  • żyję Mundialem = płaczę za Hiszpanami, trzymam kciuki za Brazylię, podziwiam wyczyny Kostaryki, Chile itd.

A co u Was słychać?

Studenci już mają wakacje? Jakie są Wasze plany? Jak u Was z treningami? Udaje się Wam łączyć sesję z ćwiczeniami? Co u pracujących czytelniczek, planujecie urlopy? :)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Już się tłumaczę! + Instagram

Długo nie pisałam i powiem Wam, że przez jakiś czas jeszcze długiego posta nie napiszę. Sesja pochłonęła mnie całkowicie. Niestety 2 kierunki i ponad 20 zaliczeń robią swoje. 
Nauka jest bardzo ważna, w końcu to od niej zależy po części moja przyszłość, także skupiam się na niej - mam nadzieję, że wybaczycie.Powiem Wam także (taka będę chwalipięta... :D), że na chwilkę obecną w moich indeksach królują 5 i 4,5! Jest tylko jedno 3,5, z którego i tak jestem dumna. Więc możecie być pewni, że nie próżnuję i nie jest to wymówka, tylko naprawdę się uczę. Za mną już kilkanaście rzeczy, a przede mną ok 9 zaliczeń.

Mogę Wam obiecać, że jak już będę miała wakacje (to za 2 tygodnie!) to na 100% się Wam odwdzięczę za cierpliwość i trzymanie kciuków, bo trzymacie, prawda? 
Wtedy też ruszę z moim projektem 22 tygodnie pracy nad sobą, bo chcę się mu poświęcić całkowicie, a wiem, że teraz tak by nie było. Po sesji napiszę także o różnych witaminach, sposobach na upały, domowych maseczkach i wielu innych rzeczach. Muszę mieć tylko czas.

Żebyście jednak nie zapomnieli o mnie i mimo wszystko wiedzieli co nieco o moich poczynaniach, myślach, chwilach po kilku godzinach użerania się ze statystyką założyłam po 1 w nocy Instagrama, na którego chcę Was serdecznie zaprosić. Nie dzieje się tam jeszcze zbyt wiele, ale wszystko po kolei.  Jeśli jesteście zarejestrowani na tym serwisie - kliknijcie obserwuj, a będziecie na bieżąco. Postaram się, żeby było ładnie, motywująco i po prostu od serca. 

A więc trzymajcie kciuki, cieszcie się przepiękną pogodą, trenujcie twardo i kliknijcie obserwujtutaj.

Do usłyszenia! :)