środa, 12 lutego 2014

Czy naprawdę musimy być lepsi niż wczoraj?

Ostatnio w internecie non stop natykam się na hasła - bądź lepszy niż wczoraj, zrób coś ze swoim życiem itd. Tak, częściowo się z tym zgadzam. Jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z życia, albo nawet z jakiegoś jednego jego aspektu - warto coś z tym zrobić. Chcielibyśmy więcej czytać, to zaczynamy czytać, spędzić czas z dzieckiem - to spędzamy, zrobić coś ze swoim ciałem to ćwiczymy itd. Ale powoli, małymi krokami...




Ok - wszystko się zgadza. Ale po co zaraz ta nagonka, żeby być lepszymi niż wczoraj - od razu, hop i już jesteśmy lepsi, życie się zmienia, ptaszki ćwierkają - wszystko pięknie. Bez sensu. Zmienianie swojego życia wymaga wiele pracy. Nawet jedna rzecz do zmiany jest bardzo energochłonna, a co dopiero bycie lepszym w każdym możliwym aspekcie. 
Może jestem realistką, może i nawet pesymistką (w co szczerze wątpię), ale nie wierzę w natychmiastowe zmiany. Żadne! Bawi mnie jak ktoś jeden dzień nie zje czekoladki i mówi, że teraz już na pewno jego życie jest lepsze, bo jeszcze pół roku i będzie szczupły. 2 dni później jednak zjada całą tabliczkę czekolady, znów jest gorszy i cała zabawa zaczyna się od początku.

Tak, powinniśmy walczyć ze swoimi słabościami. Tak, powinniśmy zrobić coś z naszym życiem, jeśli nie jesteśmy zadowoleni. Ale wszystko na spokojnie. Ciągle słyszę/widzę/czytam - że jeśli nie zmienię czegoś tu i teraz, a jutro będę tak samo beznadziejna jak dziś, to moje życie będzie pasmem nieszczęść i porażek (oczywiście trochę koloryzuję :D). 
A może tak zmienić podejście? Wziąć się za siebie i swoje słabości, ale nie mieć aż takiego parcia, że jeśli się nie uda, że jeśli się potknę, jeśli zawiodę, to wcale nie jestem beznadziejna. Jestem silna, bo się nie poddaję. Może jestem taka sama jak wczoraj, ale i tak kocham siebie? Nie muszę być perfekcyjna, nie muszę wyglądać jak Marylin Monroe i mieć IQ Einsteina. Nie muszę przed snem mieć przemyśleń rodem wziętych z książek Kanta. Jedyne co muszę, to być szczęśliwą. Jeśli bycie codziennie lepszym człowiekiem mnie uszczęśliwia - ok. Jednak czy naprawdę jesteśmy w stanie tak szybko się zmieniać?

Podsumowując - rozumiem ideę bycia lepszym niż wczoraj. Uważam ją nawet za całkiem słuszną! Jednak podchodziłabym do niej trochę inaczej, spokojniej, bez wielkiej presji. Nie brałabym tego aż tak na poważnie.
Mogę być lepsza niż wczoraj bo wytrzymam 3 s dłużej w pozycji plank, mogę napisać więcej stron do pracy magisterskiej, mogę być lepsza, bo uśmiechnę się do kogoś. Mogę być lepsza! 
Fajnie jeśli mi się uda, byleby było to na dłuższy okres czasu, a nie taka sinusoida "lepiej-gorzej; lepsza niż wczoraj - beznadziejna"... 

Ale czy jeśli nie będę lepsza,  to jestem fatalna bo się poddaję? 
Nie.

*mały edit - do napisania tego tekstu zainspirowały mnie konkretne komentarze, posty, które właśnie nie mówią o metodzie małych kroków, tylko o natychmiastowej zmianie siebie. Tak jak napisałam - metoda małych kroczków jest super - i jeśli o to chodzi, to jestem na tak. Nie podoba mi się jednak:
1. że jeśli nie zrobię małego kroczku to jestem beznadziejna
2. że mam to zrobić tu i teraz, wszystko na raz. A niektórzy tak uważają.

5 komentarzy:

  1. Odniosłam wrażenie, że podsumowaniem zaprzeczyłaś wszystkiemu, co napisałaś w poście. Wybacz, ale na mój gust tekst jest trochę wymuszony. Cytat, do którego się odnosisz jest niesamowicie popularny, a nawet odważę się stwierdzić, że znają go praktycznie wszyscy. Czy ktokolwiek odbiera go w tym kontekście, że mamy zmieniać się natychmiastowo, gwałtownie, z zera stać się z dnia na dzień bohaterem? Szczerze wątpię. Wyraźnie chodzi o małe kroki w stronę lepszego życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, że masz prawo do własnego zdania :) Tekst nie jest wymuszony ;) Często spotykałam się własnie z tym stwierdzeniem. Na początku byłam nim nawet zachwycona, no bo własnie odbierałam go po swojemu. czyli powolutku, krok do przodu. Niestety ostatnio kilka razy znalazłam stwierdzenia, że jeśli dziś nie zrobię tego kroku, to już fatalnie itd. Właśnie takie posty, że w jednej chwili, podczas jednej nocy możemy zmienić wszystko. Ba! Musimy zmienić wszystko. I to własnie wywołało moje odczucia. Tak jak napisałam w poście - jeśli chodzi o małe kroczki i staranie się zmieniania czegoś, co nam nie pasuje - jak najbardziej jestem na tak! jestem jednak na nie, jeśli słyszy się krytykę jeśli np. 2 dni będę stała w miejscu i nie robiła nic by być lepsza niż wczoraj, czy też nie zrobię w tego ekspresowym tempie.
    Post był inspirowany konkretnymi wypowiedziami, które ostatnio znalazłam.
    Tak czy inaczej - dzięki za komentarz. Spodziewałam się krytyki i innego podejścia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam nie wiem co o tym sądzić, ale chyba się z Tb zgadzam. Małe kroki są spoko, przydatne itp. Jednak ostatnio też widziałem na facebooku, że jeśli w ciągu dnia nie zmienię nawet jednej rzeczy to jestem lamusem. Trochę to słabe. Zmiany wymagają czasu.
    Pozdrawiam
    Artur

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba trochę się pogubiłaś tzn. wkradł się mały chaos w tekst i trudno wyłuskać kluczową myśl. Moim zdaniem życia w poważnych kwestiach z dnia na dzień nie da się zmienić, z dnia na dzień można podjąć próbę zmian i poczynić małe kroki jak spędzanie więcej czasu z bliskimi, ale już jakaś praca nad sobą wymaga dłuższego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie troszkę chaotycznie, bo pisane pod wpływem emocji. :)
      Główna myśl taka - nie można zmienić się ot tak, na zawołanie jakby oczekiwali niektórzy. Metoda małych kroków - to jest to co pochwalam. I pod tym względem możemy być lepsi niż wczoraj. Jeżeli chodzi o małe rzeczy.
      Kolejna kwestia - nie uważam, że osoby, które nie zmieniają czegoś z dnia na dzień są gorszymi ludźmi. A niestety z takimi komentarzami się spotkałam. Że jeśli masz gorszy dzień i jesteś taki sam jak wczoraj - to jesteś już stracony, jesteś nieudacznikiem, "bo nie jesteś lepsza niż wczoraj". Albo nie umiesz się zmienić w każdym aspekcie życia przez noc. To wywołało moje oburzenie i krytykę.

      Usuń

Podziel się swoją opinią :)
Dziękuję za każdy komentarz. Jest mi niezwykle miło, że poświęciłeś mi czas.