piątek, 30 sierpnia 2013

Pijmy wodę!





Każdy z Nas słyszał wiele razy o tym, jak ważne jest picie wody. Powtarza to babcia, tata i mamusia. Mówi o tym także lekarz, pielęgniarka i pani ucząca wf. Nie raz słyszymy także w telewizji, że powinniśmy pić więcej wody, co jakiś czas pojawia się kampania społeczna (zazwyczaj sponsorowana przez producenta wody) zachęcająca do odrzucenia kawy i słodkich napojów na rzecz tego właśnie trunku.

Mało jednak osób wie, czemu tak naprawdę powinniśmy pić wodę i jak olbrzymi wpływ ma ona na całe nasze życie.

A więc dla wszystkich takich osób - krótki skrót informacji:


• Woda pomoże zachować nam równowagę wodno – elektrolitową organizmu
• Picie wody zapobiega odwodnieniu organizmu

• Woda reguluję temperaturę ciała
• Woda pomaga transportować i przyswajać substancje odżywcze w organizmie
• Woda pomaga w usuwaniu zbędnych produktów przemiany materii oraz szkodliwych i toksycznych substancji z organizmu
• Picie wody zapobiega zgadze, zaparciom, chorobom stawów, migrenie, nadciśnieniu, cukrzycy starczej, schorzeniom gruczołów ślinowych, otyłości, kamienicy w przewodzie moczowym i wielu innym chorobom
• Picie wody pomaga w walce z bólami głowy
• Woda poprawia kondycję naszej skóry – jest ona bardziej elastyczna, zdrowa i wygląda młodziej
• Woda wspomaga odchudzanie! Nie zawiera żadnych kalorii, pobudza do pracy organy, przyśpiesza metabolizm, oszukuje żołądek sprawiając, że wydaje się on bardziej pełny, usuwa toksyny…
• Woda najlepiej gasi pragnienie
• Woda umożliwia utrzymanie ciąży


Czy to nie jest wystarczająca liczba powodów, aby pić wodę? Często jednak o tym zapominamy. Wybieramy mniej zdrowe, tuczące sztuczne kolorowe napoje. Wiele badań pokazało, że człowiek powinien pić dziennie ok. 2litrów wody. Jest to oczywiście uzależnione od wieku, wagi, masy, trybu życia i wielu innych rzeczy, jednak te 2 litry to minimum. 


Sama ostatnio trochę się zaniedbałam. Kiedyś (jakiś rok temu) mogłam nie pić nic przez cały dzień. Co było dziwne - nie czułam pragnienia. Jednak cera była nie taka jak powinna, brzuch bardziej wydęty, skóra mało napięta itd. Postanowiłam to zmienić. Na początku było bardzo ciężko. Później odkryłam genialny sposób jak pić więcej. Brałam butelkę 1,5l do torebki na uczelnię. Było mi ciężko, dlatego też piłam wodę, żeby pozbyć się ciężarku. I tak przyzwyczaiłam się do picia tych 2 litrów dziennie. Niestety - przyszły wakacje. A ja znów przestałam pić wodę! Jestem naprawdę na siebie za to zła. Muszę powrócić do zdrowego nawyku jej picia.


Stąd pomysł akcji - Miesiąc z wodą. Współorganizatorem akcji jest Zdrowy nawyk picia wody - Krainawody (https://www.facebook.com/pijwode) :) 
Zapraszam na ich stronę - http://www.pij-wode.pl/ . Znajdziecie tam wiele fajnych informacji dotyczących wody :)

Zasady są bardzo proste:
• Przez cały miesiąc dni pijemy co najmniej 2 litry wody
• Ograniczamy kawę, słodkie, sztuczne napoje, alkohol
• Zamiast Kawy możemy pić zieloną lub czerwoną herbatę
• Jeśli jesteśmy aktywni fizycznie – nasza zapotrzebowanie na wodę wzrasta – pamiętajmy o tym!

Za 30 dni dzielimy się naszymi spostrzeżeniami.
Mam nadzieję, że każdy z Nas będzie miał dużo do napisania (oczywiście samych pozytywów).

Akcja zaczyna się we wrześniu, jednak najlepiej zapisujcie się do wydarzenia już teraz! 

Link do wydarzenia https://www.facebook.com/events/170837933104182/

Co Wy na to? :)

Czy Wy pijecie wystarczającą ilość wody? 
Zapraszam do komentowania. Każdy komentarz jest dla mnie ogromną przyjemnością i zachętą do dalszego pisania. Liczę na Was!







poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Krótki niezbędnik ćwiczeniowy




Wczoraj było coś dla ducha, to dziś coś dla ciała.
Po pierwsze - moje dzisiejsze postanowienie - za 3 miesiące będę miała nowe ciało! Trzymajcie kciuki, a ja będę Was na bieżąco informować co i jak. 
Po drugie  - Ostatnio zastanawiałam się, bez czego nie wyobrażam sobie już ćwiczeń oraz co jest przy nich bardzo istotne. Postanowiłam zrobić dla Was krótka listę rzeczy, które są mi niezbędne lub po prostu przydatne  Jest to taki krótki niezbędnik.  Mam nadzieję, że przeczytacie go z uwagą i podzielicie się swoimi wrażeniami. Wasze opinie są dla mnie naprawdę cenne!


No to zaczynamy!

1. BUTY!!! Buty to zdecydowane "must have" każdej z nas. Co prawda - skalpel I, mel B na brzuch itp. cały czas ćwiczę na boso, bo tak mi najwygodniej, ale wszystkie inne programy, w których pojawiają się już podskoki, biegi itp. ćwiczę w wygodnych butach. Najważniejsze jest dla mnie zdrowie, szczególnie moich niezbyt zdrowych stawów , dlatego też biegam w odpowiednich butach. Ostatnio w sklepie widziałam piękne różowe buciki do biegania, ale niestety mogę o nich tylko pomarzyć. Nie chodzi tylko o cenę, ale o ich podeszwę! Jako, iż mam problem z moimi kolanami, które od czasu do czasu lubią płatać mi figle i uniemożliwiają mi chodzenie - bardzo muszę  o nie dbać, aby nie strzeliły focha w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego też, moje buty do biegania są dość sztywne, mają grubą podeszwę, usztywnioną piętę i dobrą amortyzację. A różowe buciki poczekają na kogoś innego... Wiadomo, że dobry but  to wydatek dość spory, jednak wg mnie naprawdę się opłaca. Wygodne, przeznaczone buty do biegania lub do ćwiczeń to wydatek rzędu 2 prywatnych wizyt u ortopedy, czyli wniosek jest jeden - trzeba je zakupić, bo jest to na pewno bardziej opłacalne  Sama poluję teraz nad jakimiś butami stworzonymi specjalnie do fitnessu. Może tutaj rzucę się na jakiś róż? 


2. MATA!!! Od początku ćwiczyłam z matą, ponieważ leżała w domu nieużywana. Jednak kilka razy, gdy wyjeżdżałam - zapomniałam o niej. Trening z matą i bez maty - jak dla mnie nie ma nawet porównania. 100 razy wygodniej jest mi na macie, nie ślizgam się, nie obcieram łokci itd. Dlatego jest to rzecz, której każdej z Was polecam. A można znaleźć już tanie i dobrej jakości maty, które posłużą Wam bardzo długo. Rodzajów mat jest kilka. Ja akurat mam matę, która tak naprawdę przeznaczona jest do jogi. Jednak jestem z niej bardzo zadowolona. Jej lekko chropowata struktura uniemożliwia mi robienie figur rodem z tańca na lodzie. Jest też dosyć gruba, dlatego nie czuję podłogi. 


3. WYGODNY STRÓJ!!! - o tym chyba nie trzeba mówić zbyt długo.  Na początku wystarczy zwykły t-shirt i spodnie dresowe. Jednak im jesteśmy "bardziej zaawansowane" tym nasze potrzeby są większe. Dlatego tez, przerzuciłam się na termoaktywne koszulki i wygodne legginsy/szorty. Co prawda - ubrania termoaktywne też nie należą do najtańszych jednak jest to zakup, który na pewno się opłaci.  Po pierwsze - zazwyczaj są one bezszwowe, co przy uprawianiu sportu jest dość korzystne. Brak szwów podwyższa nasz komfort podczas ruchów. Wiadomo także, że nasze ciało podczas wysiłku - poci się. Brak szwów uniemożliwi powstawaniu nieprzyjemnych otarć. Co więcej termoaktywne ubrania mają za zadanie dbać o termikę naszego ciała. Nie powinniśmy się w niej przegrzać ale także zmarznąć. Specjalna struktura umożliwia także odprowadzenie potu od ciała na zewnątrz, dzięki czemu czujemy się lepiej. Kolejną zaletą jest wygląd! Termoaktywne rzeczy - nie gniotą się, nie trzeba ich prasować i zawsze wyglądają estetycznie. Niweluje także nieprzyjemny zapach Mam nadzieję, że rozważycie kupno chociaż termoaktywnej koszulki, a na pewno zobaczycie różnicę. 
Na liście moich przyszłych zakupów jest dobrze dopasowany stanik sportowy, bo niestety niektóre ćwiczenia w zwykłym staniku stają się bardzo uciążliwe. Jeśli któraś z Was ma jakieś ulubione, godne polecania - czekam na informację Wiadomo, że ich cena także nie należy do niskich... ale mam nadzieję, że będzie to dobry wydatek.


4. PULSOMETR!!!- ok 3 miesięcy radziłam sobie świetnie bez niego, jednak odkąd dostałam go w prezencie - nie wyobrażam sobie ćwiczeń bez niego. Mam kontrolę nad swoim pulsem, wiem kiedy zwolnić, a kiedy muszę dać z siebie więcej. Kolejnym plusem jest to, że wiem ile kcal spalam, a nic tak nie motywuje jak kilkaset spalonych kalorii. jest mnóstwo rodzajów tego typu sprzętu. Ważne, żeby był on w miarę trwały, posiadał stoper. Inne rzeczy są dodatkowym atutem.  Jest to rzecz, do której naprawdę bardzo się przywiązałam. Zawsze przed rozpoczęciem ćwiczeń zakładam opaskę na klatkę piersiową, włączam start i mam kontrolę nad tym co robię. Pulsometr jednak nie jest to coś obowiązkowego, a jednak troszkę kosztuje. Dlatego też polecam szukać jakiś promocji, albo po prostu kupić kiedy mamy odłożoną gotówkę. Szczególnie polecam go osobom, które swoje treningi opierają na interwałach. Wtedy jest on bardzo pomocny.

5.INNE PRZYRZĄDY - ciężarki, hula - hop, skakanka.. Wszystko zależy od tego, co robicie. Jeżeli ćwiczycie tylko domowe ćwiczenia - zazwyczaj nie będzie Wam nic potrzebne. Jednak warto urozmaicić swoje treningi. Ja dodatkowo kręcę hula-hopem. Posiadam koło z masażerem. Na początku bolało, były siniaki, ale gdy ciało się przyzwyczaja zaczyna sprawiać to przyjemność. Jest to idealna alternatywa do siedzenia na kanapie podczas oglądania serialu :D Niedługo wraca Na Wspólnej (tak, przyznaję się.. oglądam...) i zamiast te pół godziny spłaszczać tyłeczek wolę postać przed tv i pokręcić hula.
Mam także malutkie 1 kg hantelki, jednak rzadko z nich korzystam.
Czasem jeżdżę na rowerku stacjonarnym, zwykłym rowerze... jednak przyznam szczerze, że w ogóle się na tym nie znam, więc nie wiem co o tym napisać
Podsumowując inne przyrządy - wszystko zależy od Waszych inwencji, fantazji oraz tego, co robicie. 

Co chcę dokupić?

  • buty przeznaczone do fitnessu
  • stanik sportowy
  • odtwarzacz muzyki (podczas biegania bardzo się przydaje. Na razie biegam z kimś lub z telefonem, ale gdy uzbieram troszkę pieniędzy to na pewno o nim pomyślę)
  • Pas do biegania. Nie wiem czy chcę pas na biodra z miejscem na mały bidonik i kieszonką, do której będę mogła schować telefon, drobniaki i kluczę, czy małą opaskę na rękę, w której będę trzymać te rzeczy (oprócz bidonu oczywiście!).
  • Kurtkę termoaktywną, żeby mieć w czym biegać jak będzie troszkę zimniej



W kolejnych postach opiszę dokładniej poszczególne punkty. Napiszę na co zwrócić uwagę kupując buty, czy wybierając matę do ćwiczeń. Tutaj chciałam zwrócić uwagę na to, czego używam i co wg mnie jest niezbędne.

A Wy co dodałybyście do tej listy?
Czekam na Wasze komentarze! O wiele przyjemniej się pisze, jeżeli wiem, że ktoś mnie czyta. Na pewno macie jakieś przemyślenia - podzielcie się nimi.


Pozdrawiam aktywnie!

niedziela, 25 sierpnia 2013

Samoocena i samoakceptacja, czyli zaakceptujmy siebie!


Zastanawiałam się o czym ma być pierwszy post. Czy od razu pisać coś dla fitnessowych fanek, czy może coś o sobie (ten pomysł od razu odrzuciłam), czy coś o diecie… Postawiłam jednak w końcu na coś zupełnie innego. Blog nazywa się KOCHAĆ SIEBIE. Dlatego też zacznę własnie od tego tematu – samoakceptacji i samooceny.

Jako studentka psychologii już kilka razy spotykałam się z tym terminem i w zależności od własnego stanu psychicznego patrzyłam na ten problem w inny sposób. 

Każdy z nas zdaje sobie sprawę z własnego Ja. Jednak nie jest proste zdefiniowanie tego Ja. Co więcej – każdy z nas ma strukturę Ja, czyli wiedzę na temat własnej osoby. Wiem, że mam 21 lat, wiem gdzie mieszkam, wiem co lubię, jakie są moje zainteresowanie, jakie mam plany życiowe, wiem, że szybko się denerwuję, lubię pomagać i bawić się z dziećmi oraz wiele innych spraw o sobie. Jest to moje Ja realne – takie jaka naprawdę jestem. W psychologii pojawiają się także inne terminy – ja powinnościowe, czyli jaka powinnam być (mądra, sumienna, uczciwa, spokojna, czuła itd.) oraz ja idealne, czyli nasz ideał (inteligentna, piękna, spełniona, umiejąca walczyć o swoje, z bogatym życiem towarzyskim itd…). Właśnie z tymi strukturami związana jest samoocena, która jest ściśle powiązana z samoakceptacją.

Samoocena wg psychologów jest to afektywna reakcja na samego siebie, czyli to, jak emocjonalnie reagujemy na wizerunek własnej osoby. Czy jeżeli myślę o sobie, to czy czuję pozytywne emocje, czy może jednak nie do końca.  Osoby posiadające wyższą samoocenę, są w lepszej kondycji psychicznej, łatwiej radzą sobie z problemami, łatwiej osiągają swoje cele. 

Samoakceptacja natomiast jest to akceptowanie siebie takiego, jakim się jest.  Jest to podstawowy komponent poczucia własnej wartości. Niektóre osoby akceptują siebie całkowicie. Mają szacunek do siebie, zaufanie, po prostu lubią siebie. Inne osoby cechuje  - samoodrzucenie. Chciałby zmienić wszystko, począwszy od za dużego nosa, przez cechy charakteru, inteligencję, aż do płci i rodziny.

Kiedy wiemy, że się samooakceptujemy?

Gdy kochamy siebie ze wszystkimi wadami, porażkami życiowymi, ale także sukcesami, gdy chociaż wiemy, że mamy wady to albo je akceptujemy albo dążymy do ich zmiany. Wiadomo, niektórych rzeczy jak rodziny czy narodowości zmienić tak łatwo (jeśli w ogóle) nie możemy, jednak niektóre cechy charakteru i wyglądu spokojnie uda nam się zmienić.
Wiele z nas boryka się z problemami ze swoją fizycznością, nie akceptujemy swojego ciała. Problemy takie jak nadwaga możemy zmienić. Odpowiednia dieta + ćwiczenia mogą odmienić nasze ciało (o co właśnie się staram). Inne rzeczy, jak odstające uszy, czy krzywe nogi już nie tak łatwo zmienić (chociaż z pomocą chirurga plastycznego – dałoby radę). 
Jednak kluczem do samoakceptacji nie jest próba osiągnięcia ja idealnego, bez wad i bez osiągania porażek tylko zaakceptowanie siebie właśnie z tymi wadami. Zmienić to, co zmienić się da i co będzie dla nas lepsze – zdrowsza dieta, lepsze nawyki, więcej snu, aktywność fizyczna, mniej stresu, lepsza praca, dbanie o kondycję psychiczną, o zdrowie itd., a zaakceptować to, czego zmienić nie możemy lub co jest utrudnione.
Przyznam szczerze, że sama czasem mam z tym problem. Także nie akceptuje wielu rzeczy u siebie – jednak walczę z tym. Ciało – staram się zmienić, z niektórymi cechami charakteru także walczę (chociaż to już trudniejsze), a inne rzeczy staram się pokochać. Aby kiedyś móc stanąć przed lustrem i powiedzieć – tak, kocham siebie! Bezwarunkowo.
Nie można oczywiście popadać ze skrajności w skrajność i stać się narcyzem… Jednak o tym może już kiedy indziej.

Na koniec kilka rad jak zadbać o własną akceptację:
·         Poznaj swoje potrzeby – o wiele łatwiej będzie Ci pokochać siebie, jeśli się lepiej poznasz

·         Poznaj swoje ograniczenia – niestety nie każdy może mieć 60cm w talii chociażby ze względu na budowę anatomiczną

·         Pozwól sobie na błędy, pomyłki, porażki – nie ma ludzi idealnych, nie zawsze wszystko się udaje. Błąd zdarza się każdemu.

·          Nie poddawaj się za szybko – jeśli popełniasz błędy wiadomo chociaż, że próbujesz.

·         Nie krytykuj siebie, staraj się dostrzec też dobre cechy – będzie Ci o wiele łatwiej

·         Popracuj nad poczuciem humoru – śmianie się z siebie jest naprawdę śmieszne ;)

·         Nie martw się – większość wad widzisz i tak tylko Ty. Zawsze wydaje nam się, że wszyscy dookoła widzą nasze niedoskonałości – nie prawda! Nie zobaczą ich póki im o nich nie powiemy

·         Bądź otwarty na nowe doświadczenia, ale także na innych ludzi. Każdy jest inny, ma inne wady i zalety – dzięki temu świat jest naprawdę kolorowy, a nie czarno biały.

·         Nie wymagaj od siebie (i od innych!) za dużo, bo co za dużo – to nie zdrowo.  Stawiaj cel idealnie dobrany do Twoich możliwości.

·         Unikaj porównań. Nie musisz mieć włosów jak sąsiadka, nie musisz być czuła jak kuzynka, nie musisz mieć IQ jak członkowie Mensy – i tak jesteś wartościowym człowiekiem.

·         Każdego dnia stań przed lustrem i powiedz – pokocham siebie. Aż pewnego dnia, tak właśnie się stanie!

Powodzenia!


Nie bójcie się komentowania! ;) Czekam na Wasze propozycję, oceny, pierwsze wrażenia. Będę bardzo wdzięczna. I będę wiedziała, że mam dla kogo pisać :)

A już niedługo post dla moich fitnessowych maniaczek J

Bibliografia:
  1. http://portal.abczdrowie.pl/samoakceptacja
  2. http://zwierciadlo.pl/2013/psychologia/zrozumiec-siebie/akceptacja-siebie-walka-z-kompleksami
  3. Wojciszke B., Człowiek wśród ludzi. Zarys psychologii społecznej, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2002, ISBN 83-88495-81-X .
  4. mój mózg przepełniony psychologicznymi wiadomościami :)



środa, 21 sierpnia 2013

Początek...


Początek jest zawsze najtrudniejszy.
Początek jest zawsze najważniejszy.
Początek jest zawsze najgorszy.


Po co blog?
Nie wiem. To nie jest proste pytanie. Może mam trochę wolnego czasu, a może potrzebuję, aby ktoś mnie wysłuchał? A może podążając za mottem bloga - chcę rozpocząć romans na całe życie i pokochać siebie? Bezwarunkowo, raz na zawsze.

Co tu znajdziecie?
Nie wiem po raz kolejny. Lecz wiem, jakie są moje założenia.



1. Garstka przemyśleń 
    Filozofowanie, psychobajdurzenie, opowieści z życia wzięte

2. Dawka motywacji 
 Do przemyśleń, miłości, aktywności fizycznej

3. Szczypta informacji o sporcie
                O tak! Jedna z głównych idei - pokochać też swoje ciało. Zachęcić do zdrowego trybu życia, dzielić się nowo odkrytymi filmikami z ćwiczeniami itp. 

4. Troszkę wyszperanych przepisów
  Czyli przez żołądek do serca

5. Mnóstwo ciekawych artykułów
       Znów o sporcie, zdrowym żywieniu, psychologii...

6. Wiele, wiele innych... 
 Twórzcie tego bloga ze mną

Wypadałoby się jeszcze przedstawić!
Kobieta, lat 21. Studentka UWr. Od niedawna fanka fitness, biegania. Walcząca o lepsze ciało i co najważniejsze  - samoakceptację. Kochająca i kochana.

Zapraszam do czytania, komentowania i własnych przemyśleń! 

M.